Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
„Euroremont” ukraińskiej sztuki współczesnej
2012-10-12
Z Zhanną Kadyrową rozmawia Łucja Malec-Kornajew

ŁUCJA MALEC-KORNAJEW: Czujesz się artystką ukraińską czy rosyjską? Funkcjonujesz stale w tak zwanym obiegu galeryjno-wystawienniczym zarówno Ukrainy, jak i Rosji.

ŻANNA KADYROWA: Jestem blisko związana z Rosją, pięć lat współpracowałam z jedną moskiewską galerią i nie mogłam wtedy wystawiać dzieł nigdzie indziej – taką miałam umowę. Ale bez względu na to, w miarę upływu czasu coraz bardziej rozumiem, że pytanie o narodowość artysty albo o to, skąd pochodzi, jest niewłaściwe, to nie ma znaczenia.

W Polsce mamy ogromne problemy z pomnikomanią. Nurtuje mnie, jak Tobie udaje się realizować takie nowoczesne i nietradycyjne projekty pomnikowe w przestrzeni miejskiej Ukrainy i innych krajów poradzieckich: tam przecież również królują brąz i spiż, a do tego jeszcze sentyment do radzieckich gierojów  na cokołach...

Tak, kiedy Ukraina zyskała niepodległość, w Kijowie pojawiło się bardzo dużo kozaków na koniach: jeden z kamienia, drugi z brązu, następny jeszcze z czegoś innego. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero przed Euro 2012. Wówczas starano się uporządkować miasto, upiększyć parki, postawić ławeczki – aby było bardziej europejsko.

Sama też zaprojektowałam ławki – takie w formie rozwścieczonych diagramów. Wówczas fundacja Eidos robiła projekt „Miasto – terytorium sztuki”.

 

Bardzo ciekawa jest nietypowa praca, którą zrealizowałaś w Szargorodzie, małym miasteczku na południowo-zachodniej Ukrainie. To „Pomnik nowego pomnika”: pośrodku otoczonego ławkami placu w parku wznosi się na betonowym cokole kształt przypominający zasłonięty tkaniną monument, jakby czekający na odsłonięcie, które nigdy nie nastąpi, bo ta „tkanina” wykonana jest z... białych kafelków.

Inicjatorem całego projektu był pewien biznesmen, który pochodzi z tego miasta – wszechstronnie wykształcony człowiek, wielbiciel sztuki, który postanowił, że naniesie swoje miasto na mapę art-terytorium.

Szargorod to dla mnie bardzo ważna część życia, bo niewiele jest miejsc, gdzie rosyjscy i ukraińscy artyści mogą się spotkać. W pierwszym roku były tam różne artystyczne projekty, ale też ogromna wystawa w całym mieście – na domach, ogrodzeniach, płotach, różne artystyczne formy, nawet na cmentarzu. Generalnie rzecz ujmując: sztuka była wszędzie. W następnym roku ten sam biznesmen kupił fabrykę cukru z myślą, że powstanie tam strefa sztuki z muzeum, restauracją, akademikiem... I okazało się, że potrzebny był ktoś, kto zrobiłby projekt adekwatny do miejsca.

Oczywiście, w Szargorodzie wszystko się tak łatwo udaje, ponieważ mer rozumie, że dla takiego małego miasta to bardzo wygodne: zwraca się na nie uwagę, pojawiają się pieniądze... Zresztą powiedział mi kiedyś: „Dopóki ja jestem merem – rób, co chcesz”.

   
Czy ukraińskie i w ogóle poradzieckie przestrzenie potrzebują artystycznych interwencji?

Myślę, że tak, można je ulepszyć. Było mi bardzo przyjemnie, kiedy widziałam, jak młodzież zbiera się i urządza sobie dyskoteki na moich ławkach. Życie się tam toczy, powstają jakieś wspólne miejsca. Teraz na przykład w Moskwie pojawił się problem: z bulwaru zabrano wszystkie ławki. A żywe miasto potrzebuje takich miejsc...

 

Dużo działasz w przestrzeni publicznej – co Cię w niej pociąga, dlaczego chcesz tworzyć właśnie w takich miejscach?

Czasem przyglądam się i widzę jakieś miejsce, na które ludzie nie zwracają uwagi, spieszą się, dokądś biegną – wówczas moją pracą mogę sprawić, że wreszcie coś zauważą.

Jesteś bardzo oryginalną artystką. Dlaczego jednym z Twoich tworzyw sztuki są kafelki?

Kiedyś chciałam spróbować, zrobiłam pierwszą „kafelkową” pracę, „Hydraulika z teczką”, i potem kafelki już przy mnie zostały. Podoba mi się, że w tym materiale jest codzienność, powszechność, jest bardzo plastyczny, można go kruszyć, łamać. Nie skończyłam wyższej szkoły artystycznej, tylko liceum plastyczne, gdzie nas uczono, że rzeźba jest jednokolorowa, nie było innego wyboru. A ja bardzo lubiłam rysować jaskrawymi flamastrami i uważałam, że ta jednobarwność jest ogromnie ograniczająca. W dodatku teraz u nas w kraju wszędzie robią tak zwany „euroremont” i w związku z tym w sklepach można dostać fantazyjne kafelki. Poszukuję również innych zwyczajnych materiałów, które spotyka się na co dzień, takich jak beton czy asfalt.

 

Niektóre Twoje dzieła mają też specyficzny zapach, jak asfaltowa kula, którą stworzyłaś na wystawę Angry Birds kilka miesięcy temu w Warszawie…

To efekt uboczny. Podczas pracy nawet o tym nie myślałam. Asfaltowe obrazy nie miały na przykład zapachu, bo były wycięte ze starego zjeżdżonego asfaltu z ulicy.

Bardzo podobają mi się Twoje prace z betonu, pomysł nadania ciężkości czemuś niedotykalnemu, jak światło i cień, zrobienia ich odlewów, jest fantastyczny.

Ten projekt nazywał się „Niejawne formy”, to były: promień, cień, zasięg kamery. Chciałam też w Szargorodzie za pomocą betonowych cieni utrwalić pewien rozsypujący się dom. Myślałam o tym, żeby uchwycić cień o określonej porze dnia i w ten sposób uratować budynek przed rozpadem. Ale na razie realizuję inne rzeczy i nie wiem, czy to się uda.

 

Żanna Kadyrowa jest ukraińską artystką tworzącą w różnych dziedzinach sztuki (od rzeźby, rysunku i malarstwa, po fotografię i wideo). Znana przede wszystkim z projektów rzeźbiarskich realizowanych w przestrzeniach publicznych i z oryginalnej autorskiej techniki polegającej na tworzeniu rzeźb z kafelków. Współtwórczyni grupy R.E.P (Revolutionary Experimental Space) i członkini grupy muzycznej Penoplast. Jej prace były wielokrotnie pokazywane w Polce, ostatnio na indywidualnej wystawie w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski (czerwiec-lipiec 2012).


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu