Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nie skreślamy Ukrainy
2012-10-23
Z Aleksandrem Kwaśniewskim rozmawia Małgorzata Nocuń

MAŁGORZATA NOCUŃ: Jest Pan wysłannikiem Parlamentu Europejskiego na Ukrainie. To trudna misja, bo wciąż dają się słyszeć głosy o zmęczeniu Ukrainą, o tym, żeby „odpuścić” sobie ten kraj.

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI: Zmęczenie niekończącymi się konfliktami politycznymi na Ukrainie jest duże i nie wolno tego lekceważyć. Pamiętajmy, że Unia Europejska ma się czym zajmować, nie jest zaangażowana tylko w jedną sprawę: przyszłość Kijowa. Znajdujemy się w kryzysie finansowym, mamy kłopoty w Grecji, Hiszpanii, ale ze wspierania Ukrainy nie zrezygnowaliśmy, ponieważ państwo to ma wciąż wielu wiernych przyjaciół w Europie, głównie Polskę. Mam dużo szacunku dla postawy prezydenta Bronisława Komorowskiego, który kontynuuje rozpoczętą przeze mnie linię polityczną wspierania Kijowa, tłumaczenia tamtejszym elitom politycznym, jak wychodzić z problemów, dzielenia się polskim doświadczeniem, które doprowadziło nas do członkostwa w Unii Europejskiej. Grono przyjaciół ukraińskich istnieje, ale Ukraińcy muszą dać nam argumenty, byśmy mogli ich wspierać. Państwo to musi zmienić swój system prawny, musi przeprowadzać uczciwe wybory. Ukraińcy powinni pamiętać: klucz do przyszłości Ukrainy znajduje się na Ukrainie.

 

Czy polska polityka wobec Ukrainy nie polega na ciągłych ustępstwach i kompromisach? Wciąż spotykamy się z przykładami łamania demokracji i praw człowieka nad Dnieprem. Prezydent Wiktor Janukowycz poszerzył swoje kompetencje, Julia Tymoszenko i Jurij Łucenko znajdują się w więzieniu.

Kompromis rozumiem dziś jako przyjmowanie przez Kijów europejskich standardów. Ukraina musi znowelizować kodeks karny, potrzebna jest nowa ustawa o prokuraturze, a także adwokaturze. Zachowanie standardów europejskich jest także ważne podczas wyborów, muszą być one uczciwe, dlatego Unia zadbała o wysyłanie obserwatorów międzynarodowych. Kolejny etap to sprawa Julii Tymoszenko i Jurija Łucenki: była premier została skazana prawomocnym wyrokiem sądu, więc rozwiązania tej kwestii możemy poszukiwać jedynie na płaszczyźnie prawnej. Do tego potrzebna jest wola polityczna. Są to niezwykle złożone kwestie, które wymagają rozumnego podejścia ze strony ukraińskich władz. Miejmy nadzieję, że nasze cierpliwe rozmowy nie doprowadzą do jakiegoś zgniłego kompromisu, ale do znalezienia rozwiązania, które będzie przybliżać Kijów do standardów europejskich.

 

Czy ma Pan poczucie, że Pana misja jest misją ostatniej szansy?

Z moim dużym doświadczeniem politycznym unikam jak ognia stwierdzenia „misja ostatniej szansy”, ponieważ w życiu szans pojawia się zawsze więcej. Natomiast na pewno jest to misja niezwykle ważna. Ukraina znalazła się w niełatwym momencie: ma parafowaną umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, natomiast proces podpisania umowy jest zamrożony ze względu na sytuację polityczną. Co zrobić, aby wyjść z kłopotów politycznych, w które Kijów wpadł na własne życzenie? Ten problem staramy się rozwiązać.

 

Mówi Pan, że Ukraina znalazła się w tej sytuacji na własne życzenie. Jak więc wyglądają rozmowy z ukraińskimi władzami?

Ważne było nawiązanie dialogu między Brukselą a Kijowem. W okresie ostatnich kilku miesięcy rozmawialiśmy z prezydentem Wiktorem Janukowyczem, premierem Mykołą Azarowem oraz z przedstawicielami opozycji. Tak więc dialog został nawiązany. Pytanie brzmi, czy wszystkie strony konfliktu na Ukrainie będą w stanie znaleźć kompromis, choć oczywiście w tej sytuacji najwięcej zależy od władzy.

 

Władza robi wszystko, by na Ukrainie nie było demokracji. W regionach partia władzy przejmuje struktury partii opozycyjnych. Opozycyjni politycy znajdują się w więzieniu. Młodym działaczom coraz trudniej funkcjonować.

Oczywiście najbliższe wybory parlamentarne – ze względu na sytuację polityczną – nie będą takie, jak być powinny. Ale pamiętajmy, że na Ukrainie obowiązujące prawo wyborcze zostało przyjęte zarówno przez władze, jak i opozycję. Poza tym opozycja uczestniczy w tych wyborach, nie bojkotuje ich, to także ważny sygnał. Mam nadzieję, że przebieg głosowania będzie uczciwy i skład parlamentu będzie zrównoważony: będą w nim reprezentowane ważne środowiska polityczne. Ale niewątpliwie stan rzeczy, który mamy, daleki jest od ideału. Z moich rozmów z najważniejszymi przedstawicielami ukraińskiego państwa wynika, że wybory będą przeprowadzone uczciwie.

 

Dziś w polskiej prasie nie pojawia się już sformułowanie o wstąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej, ale o jej zbliżeniu z Europą. Czy jest to przejaw większej szczerości?

Na obecnym etapie jest to podejście realistyczne. Parafowana została umowa stowarzyszeniowa. Gdybym jednak był liderem ukraińskim, nie rezygnowałbym z głównego celu, czyli akcesu do Unii. Ale tu potrzebna jest także wielka praca w Unii, musi się ona przekonać, że członkostwo Ukrainy znajduje się w jej interesie. Pracę tę staram się wykonywać. Oczywiście, Kijów nie stanie się członkiem Unii dziś czy jutro. To dłuższa perspektywa. Dziś musimy sobie uświadomić, że Unia będzie potrzebować Ukrainy, oczywiście Ukrainy demokratycznej, respektującej standardy europejskie, troszczącej się o prawa człowieka, ze zdrową gospodarką. W obecnej sytuacji mówienie o wspieraniu ambicji europejskich Kijowa jest właściwym językiem. W taki sposób powinniśmy definiować cele polityki europejskiej wobec Ukrainy i wspierać ukraińską demokrację.

 

Ukraina ma „dziurawe” granice, na jej terytorium stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska. W tej sytuacji pojawiają się głosy, że nie sposób sobie Ukrainy w Unii wyobrazić.

Europa powinna zrozumieć dwie rzeczy. Współpraca Kijowa z Europą – nawet najbliższa – nie powinna zrywać relacji ukraińsko-rosyjskich. Błędem jest stawianie sprawy „albo-albo”: albo Ukraina jest w Unii, albo w sojuszu z Moskwą. Jest to niemożliwe ze względu na położenie geograficzne, kulturę, język, tradycję, stosunki gospodarcze. Ukraina musi mieć dobre relacje z Rosją.

 

Może okazać się więc, że po raz kolejny zagra w swoją ulubioną grę: politykę wielowektorowości.

Ukraina powinna budować zbalansowane relacje z Rosją i Unią Europejską, wiedząc jednocześnie, gdzie jest jej przyszłość. Jeśli Ukraina chce się zmodernizować – a musi wykonać ten trud, tak samo jak Rosja i inne kraje poradzieckie – to partnerem dla modernizacji jest Unia Europejska, a nie Unia Euroazjatycka. Unia Euroazjatycka może być wygodna w obecnej współpracy i bieżących interesach gospodarczych: związki handlowe Ukrainy, Białorusi i Kazachstanu były budowane przez lata. Natomiast jeśli mówimy o modernizacji, to Europa jest jedynym możliwym partnerem.

 

Ukraina udowodniła, że potrafi być nieprzewidywalna. Po co nam taki kraj w Unii?

Krajów nieprzewidywalnych w Europie jest wiele, Ukraina nie jest wcale najjaskrawszym przykładem. Natomiast na pytanie, po co nam Ukraina w Unii, odpowiedź jest jasna. To prawie pięćdziesięciomilionowy kraj o znaczeniu strategicznym, posiadający duży potencjał gospodarczy. Kraj ten może też pochwalić się młodymi, dobrze wykształconymi elitami. Jestem przekonany, że z punktu widzenia rynku Ukraina jest Europie potrzebna. Nikt też nie może mieć wątpliwości co do europejskich korzeni tego kraju. Jest to kraj chrześcijański, który odegrał ważną rolę w historii Europy.

 

Największym problemem Ukrainy wydaje się brak poczucia racji stanu. Klasa polityczna, społeczeństwo, opozycja nie rozumieją, jak należy dbać o swoje państwo.

To prawda, ale znajduję wytłumaczenie tej sytuacji. W historii Ukrainy nie zapisały się długie okresy własnej państwowości. Państwowość była marzeniem wielu pokoleń Ukraińców. Po raz pierwszy od dwudziestu lat Ukraina jest suwerennym państwem, ale niestety myślenie radzieckie, które uczyniło z państwa żandarma, a nie wspólną wartość, wciąż jest aktualne. Ukraińcy osiągnęli duży postęp w umacnianiu swojej tożsamości. Część społeczeństwa mówi po ukraińsku, rozpoczęła się debata na temat historii. Mam jednak żal do ukraińskich elit politycznych – wszystkich ekip rządzących nad Dnieprem po kolei, bo prowadziły politykę konfliktowania się, a nie szukania kompromisu. Ukraińcom obce jest budowanie porozumienia ponad podziałami dla dobra społeczeństwa. Te słabości opóźniają rozwój Ukrainy.

 

Inną powszechną słabością jest korupcja. Zwykli obywatele często nie mają poczucia, że rozwiązanie zależy od nich samych.

To kwestia mentalności, którą trudno zmienić. Korupcja jest problemem ogólnoświatowym, ale na terenach byłego ZSRR jest chlebem powszednim. A na Ukrainie zjawisko to ma charakter epidemiczny. To nie dotyczy tylko jednej grupy zawodowej, lecz wszystkich. Doświadczenia wielu państw na różnych kontynentach pokazują jednak, że z korupcją można walczyć skutecznie. Udało się to w Singapurze, w Europie Zachodniej. Krajem, który ostatnio odniósł na tym polu sukces, jest Gruzja: korupcję wytrzebiono z instytucji państwowych, politycznych, policji. Można więc skorzystać z wielu modeli, które zrealizowano na świecie, ale wymaga to woli politycznej.

 

W jakich dziedzinach wprowadzanie standardów europejskich na Ukrainie się udaje?

Przez dwadzieścia lat Ukraina wiele osiągnęła. Udało jej się także przeprowadzić reformy zbliżające ją do Europy. Na Ukrainie mamy gospodarkę rynkową, pluralizm polityczny o wiele większy niż w Rosji, a jest to jeden z ważniejszych elementów kultury europejskiej. Ważnym osiągnięciem jest parafowanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. To oznacza, że w wielu dziedzinach – takich jak prawo, gospodarka – standardy europejskie są spełnione. Kłopot polega na tym, że ustawy dość łatwo się pisze, także dość łatwo przeprowadza przez parlament, natomiast najtrudniej zmienia się mentalność społeczeństwa. I tu leży problem. Musimy przyjąć do wiadomości, że Ukraina znajduje się w gorszej sytuacji niż Polska na początku transformacji. Proces sowietyzacji naszego kraju nigdy nie był tak głęboki, jak to miało miejsce na Ukrainie. Biorąc więc pod uwagę historię i współczesne ograniczenia, jestem daleki od jednoznacznego krytykowania Kijowa.


Aleksander Kwaśniewski w latach 1995-2005 był prezydentem RP.

Wywiad ukazał się w specjalnym dodatku polskim do ukraińskiego tygodnika „Kommentari”, współtworzonym przez „Nową Europę Wschodnią” i Instytut Polski w Kijowie.



Powrót
Najnowsze

Książka Pawła Kowala nominowana do Nagrody Moczarskiego 2019

21.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Protesty na Ukrainie – tymczasowy kryzys czy nowy Majdan?

21.10.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu