Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraińcy chcą trzeciej siły
2012-10-31
Z Jarosławem Hrycakiem rozmawia Marek Wojnar

MAREK WOJNAR: Partia Regionów, mimo skrajnej niepopularności Wiktora Janukowycza i uwięzieniu Julii Tymoszenko, zdecydowanie wygrała wybory. Uwzględniając wzrost poparcia dla satelickiej Komunistycznej Partii Ukrainy, siła obozu władzy w Radzie Najwyższej nawet się zwiększyła. Dlaczego tak się dzieje?   

JAROSŁAW HRYCAK: Myślę, że pytanie to należałoby postawić inaczej, a mianowicie: dlaczego poparcie dla Partii Regionów i jej satelitów nie osiągnęło poziomu 60-70 procent. Wydaje się, że biorąc pod uwagę olbrzymią przewagę władzy, tak w mediach jak i w administracji państwowej, Partia Regionów liczyła na lepszy wynik wyborczy. Tymczasem nie dość, że w dalszym ciągu obserwujemy względną równowagę pomiędzy władzą, a opozycją, to nawet można zauważyć pewną przewagę tej ostatniej. Partia Regionów zapewniła sobie większość przede wszystkim w jednomandatowych okręgach wyborczych oraz dzięki fałszerstwom.

 

Mimo wszystko zachowa władzę.

Tak, a złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze, w kampanii wyborczej obserwowaliśmy masowe wykorzystanie administracji państwowej, z czym przedstawiciele obozu rządzącego nawet nie próbowali się specjalnie kryć.

Po drugie, władza sama sprowokowała i bardzo zręcznie wykorzystała radykalizację nastrojów Ukraińców. Jeżeli spojrzymy na analizy sposobu prezentowania różnych partii w głównych kanałach telewizyjnych, to ze zdumieniem zobaczymy, że obok Partii Regionów oraz ugrupowania Natalii Korolewskiej w najlepszym świetle prezentowano Swobodę. Co więcej, przedstawiciele partii Ołeha Tiahnyboka byli zapraszani do wszystkich najważniejszych talk-show. Obóz władzy nie darzy szczególnie ciepłymi uczuciami nacjonalistów, ale bardzo zręcznie potrafili ich wykorzystać do mobilizacji własnego elektoratu.   


Bandycka władza sterująca radykalizmem. Nie brzmi to pozytywnie. Czy z wyborów płyną bardziej optymistyczne wnioski?

W społeczeństwie ukraińskim od czasów pomarańczowej rewolucji istnieje zapotrzebowanie na trzecią siłę. Arsenij Jaceniuk, który  mógł stać się liderem takiej formacji, dziś jest w obozie pomarańczowych. Silna Ukraina Serhija Tyhipki, która również była w stanie wypełnić tę przestrzeń nie istnieje, a jej przewodniczący należy do Partii Regionów.

Popyt na trzecią siłę ciągle jednak istnieje, zwłaszcza wśród klasy średniej oraz młodzieży.  Świadczy o tym słabszy niż przewidywano, ale jednak wciąż niezły rezultat UDAR-u Witalija Kliczki.  Biorąc pod uwagę, że obecne wybory stanowiły w gruncie rzeczy tylko rozgrzewkę przed wyborami prezydenckimi w 2015 roku zwróciłbym szczególną uwagę na poczynania Kliczki w najbliższych latach.

Poza tym Ukraińcy pokazali, że nie tak łatwo poddają się manipulacjom. Całkowicie sztuczny projekt, wykreowany przez Partię Regionów jakim niewątpliwie była partia Korolewskiej Ukraino-Naprzód!, nie został „kupiony” przez wyborców. Chociaż oczywiście istnieje pewna przestrzeń do manipulacji, to jak się okazało istnieją granice, których przekroczyć nie można.   

Co się jeszcze tyczy optymistycznych wniosków płynących z wyborów, to można cieszyć się z tego, że Ukraińcy wciąż się nie poddali i zależy im na przyszłości swojego państwa. Świadczą o tym dobre wyniki różnych ugrupowań. Z jednej strony to niezdecydowanie co do kursu, jaki państwo powinno obrać może irytować, ale z drugiej pokazuje, że – w odróżnieniu od Rosji, Białorusi czy większości innych krajów poradzieckich – polityczna gra wciąż trwa. A dopóki trwa, zawsze istnieje szansa na normalizację.

 

Międzynarodowi obserwatorzy odnotowali liczne nieprawidłowości w przebiegu wyborów i pogarszanie się standardów demokratycznych na Ukrainie. Jak mogą wyglądać stosunki między Zachodem, a Ukrainą po wyborach?

Nie prognozowałbym wielkich zmian. Przede wszystkim obóz rządzący musiałby poczynić pewne kroki w kierunku normalizacji sytuacji na Ukrainie, a na to się nie zanosi. Oprócz tego Unia Europejska jest zajęta swoimi problemami: nie tylko kryzysem ekonomicznym, ale także politycznym.

Większy wpływ na rozwój stosunków Ukrainy z Zachodem może mieć za to wynik wyborów prezydenckich w USA. Zwycięstwo Baracka Obamy oznacza zachowanie status quo, z kolei wygrana Mitta Romneya, deklarującego ostrzejszy kurs wobec Rosji, będzie się wiązała z pewną zmianą na lepsze. Musimy zrozumieć, że Ukraina znajduje się w środku geopolitycznej gry, w której każde osłabienie Zachodu momentalnie wykorzystuje Kreml. Rosja będzie też oczywiście wykorzystywać w swoich interesach radykałów ze Swobody, aby kompromitować Ukrainę w sferze propagandowej, ale nie oznacza to nowej jakości. Chyba wszystkie rosyjskie oskarżenia o nacjonalizm i antysemityzm na Ukrainie jakie mogły paść, już padły.      

     

A jak rezultat wyborów może wpłynąć na stosunki polsko-ukraińskie? Wiele środowisk niepokoi dobry wynik Swobody, której wizja ukraińskiej historii zasadniczo kłóci się z polską pamięcią historyczną. 

Myślę, że w fundamentalnych kwestiach nie powinniśmy się spodziewać szczególnych zmian. Słyszeć będziemy oczywiście dużo deklaracji o strategicznym partnerstwie, za którymi nie będą szły jednak realne działania.

Z kolei obecność Swobody w parlamencie jest pewnym zagrożeniem dla stosunków polsko-ukraińskich, ale nie przeceniałbym jej znaczenia. Wystarczy sobie przypomnieć, że w ubiegłym roku we Lwowie, gdzie Swoboda ma największą frakcję zarówno w radzie miejskiej jak i w radzie obwodowej, został odsłonięty pomnik polskich profesorów zamordowanych przez Niemców 4 lipca 1941 roku. Jak wiemy, pewną rolę w tym wydarzeniu odegrali nacjonaliści ukraińscy przygotowujący dla Niemców listy proskrypcyjne. Jednocześnie Swoboda gloryfikująca tychże nacjonalistów nie zrobiła nic, aby storpedować odsłonięcie pomika. Świadczy to o tym, że dialog polsko-ukraiński może mieć miejsce nawet, jeżeli władza nieszczególnie mu sprzyja. 

Politycy Swobody znajdujący się u władzy próbują stwarzać pewne pozory „elegancji”. W szczególnym stopniu dotyczy to Ołeha Tiahnyboka, który w ostatnich latach unika otwarcie antypolskich czy antysemickich wystąpień. Swoboda w obecnym kształcie jest partią antyrosyjską, antysowiecką oraz antydoniecką. Wątek antypolski nie ma w jej działalności szczególnego znaczenia.

 

W przyszłym roku czeka nas okrągła rocznica rzezi wołyńskiej.  Demony nie wrócą?

Polsko-ukraińskie pojednanie w kwestii Wołynia jest historyczną koniecznością. Problematyczna jest tylko odpowiedź na pytanie, kto powinien w tym dialogu reprezentować stronę ukraińską. Czy skrajnie niepopularny prezydent? Czy też lokalne samorządy Galicji i Wołynia?  Niezależnie od wyboru takie pojednanie miałoby wąski charakter i dlatego grupa działaczy z Polski i Ukrainy z okazji siedemdziesiątej rocznicy chce nadać tej sprawie niepolityczny, a społeczny i ogólnonarodowy wymiar poprzez organizację szeregu akcji pojednawczych.

Jarosław Hrycak jest ukraińskim historykiem i publicystą. Wykłada na Katolickim Uniwersytecie we Lwowie. Autor szeregu wydanych w Polsce książek, m.in. Prorok we Własnym Kraju Iwan Franko i Jego Ukraina (1856-1886) (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011) oraz Nowa Ukraina: nowe interpretacje (Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław 2009).


Sprawdź co Nowego w Europie Wschodniej!



Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu