Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Język polski nie zniknie
2012-11-07
Z Egidijusem Meilūnasem rozmawia Maciej Makulski.

MACIEJ MAKULSKI: Jak określiłby Pan obecne stosunki polsko-litewskie? Chłodne, napięte, dalekie od normalności ?

EGIDIJUS MEILUNAS: Nie podpisałbym się pod żadnym z tych stwierdzeń. Stosunki polsko-litewskie są partnerskie i pragmatyczne. W absolutnej większości dziedzin współpraca jest bardzo dobra, nawet wzorcowa, wystarczy przyjrzeć się chociażby wymianie handlowej. O tym wspominają politycy i dyplomaci, zarówno polscy jak i litewscy. Tutaj jesteśmy zgodni. Jest jeden obszar w którym wciąż brakuje consensusu – to implementacja praw mniejszości narodowych.

 

Litewski dziennikarz Virginijus Savukynas powiedział niedawno, że spór polsko-litewski jest wojną obronną, w której obie strony bronią swoich tożsamości. Podkreślił, że rozwiązanie sporu może być niezwykle trudne, ponieważ wprowadzenie dwu lub trójjęzycznej pisowni może zostać odebrane na Litwie jako zdrada narodowa.

Cytowany dziennikarz przedstawia swoją teorię o tej jakoby wojnie obronnej, a inni eksperci mają swoje opinie. Faktem jest natomiast, że na początku XXI wieku za mało się znamy. To brzmi paradoksalnie, zważając na to, że żyjemy w dobie internetu i globalnego transferu informacji. Obcość jest jednak jedną z głównych przyczyn braku porozumienia.

Spójrzmy na polsko-litewski kalendarz historyczny. Około 400 lat unii i wspólnego państwa, rozbiory i rozdzielenie naszych narodów, potem krótki, ale ważny okres niepodległości, kształtowanie się dwóch niepodległych państw, a potem znów okupacja. W samym XX wieku jako dwa niepodległe państwa współpracowaliśmy zaledwie 10 lat: rok w okresie międzywojennym i 9 lat pod koniec stulecia. Patrząc na naszą wspólną, wielowiekową i skomplikowaną często historię nie bardzo rozumiem tych krytyków, którzy mówią, że różne problemy da się rozwiązać natychmiast. W budowaniu i rozwoju dobrosąsiedzkich relacji bardzo ważny jest czas i cierpliwość, o czym przypominał Jan Nowak-Jeziorański.


Wspomniał Pan o wymianie handlowej jako przykładzie dziedziny w której współpraca między Polską i Litwą układa się znakomicie. Czy kwestie mniejszości i pisowni nazwisk nie przysłaniają innych ważnych spraw, którymi obie strony mogłyby się szczycić?

Absolutnie się z tym zgadzam. Naprawdę rzadko pisze się w prasie o tych obszarach w których współpraca rozwija się pomyślnie, a jest to zdecydowana większość dziedzin: wymiana kulturalna, wymiany młodzieży, turystyka itd. Zawsze zadaję pytanie, jak stosunki między państwami mogą być oceniane jako złe, skoro każdego roku wymiana handlowa wzrasta o 20-30 procent? Inwestycje polskie na Litwie i litewskie w Polsce wzrastają. Coraz więcej Polaków przyjeżdża na Litwę i coraz więcej Litwinów odwiedza Polskę. Takie przykłady możemy mnożyć.

Inną kwestią jest, że niestety w prasie bardzo często pisząc o takich delikatnych sprawach brakuje precyzyjności. Podam przykład. W zeszłym roku nasz parlament przyjął nowelizację ustawy oświatowej. W polskich mediach pojawiła się interpretacja, zgodnie z którą Litwini chcą zlikwidować szkolnictwo polskie na Litwie. Zapytany przez polską dziennikarkę o to czy teraz język polski zniknie z litewskich szkół, odpowiedziałem że język ten nie zniknie bo nadal 80 procent przedmiotów będzie nadal uczonych po polsku – to jest największy procent jeśli chodzi o polskie szkoły za granicą w ogóle. Dziennikarka upierała się, że język polski jednak zniknie. Jak w takim razie możemy prowadzić rzeczowy dialog jeśli nie rozmawiamy językiem faktów.

Co do pisowni nazwisk, wiem że absolutna większość oponentów, którzy twierdzą, że Litwini lituanizują nazwiska polskie na Litwie są przekonani, że Litwini rzekomo dołączają do polskich nazwisk końcówki litewskie, co jest absolutną nieprawdą. Niebawem po ogłoszeniu niepodległości Sejm Litewski przyjął uchwałę pozwalającą przedstawicielom mniejszości odrzucić te końcówki  i teraz nazwiska są pisane tak jak brzmią w języku ojczystym, czyli np. po polsku. Przykładowo, Polak o nazwisku Kozłowski, posiadający paszport litewski ma zapisane w tym paszporcie nazwisko: Kozlovski. Różnica polega na tym, że w alfabecie litewskim nie ma „w” więc piszemy „v” i nie ma „ł” więc piszemy „l”. Jest jeszcze różnica w tradycji językowej. W Polsce i kilku innych krajach największa uwagę zwraca się jak nazwisko jest zapisywane w języku ojczystym, a nie jak ono brzmi. Na Litwie jest odwrotnie. Najważniejsze, żeby było ono napisane według tradycji litewskiej, ale w taki sposób żeby brzmiało dokładnie tak, jak brzmi w języku ojczystym. To dotyczy nie tylko polskich nazwisk, ale też rosyjskich, angielskich czy niemieckich.

 

Egidijus Meilūnas jest od 2010 roku litewskim wiceministrem spraw zagranicznych. W latach 2004-2010 ambsador Litwy w Polsce.


Sprawdź co Nowego w Europie Wschodniej!



Powrót
Najnowsze

Książka Pawła Kowala nominowana do Nagrody Moczarskiego 2019

21.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Protesty na Ukrainie – tymczasowy kryzys czy nowy Majdan?

21.10.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu