Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraińska historia na nowo
2013-01-14
Karolina Słowik

Polski czytelnik miał już okazję docenić prozę Zabużko, chociażby dzięki Badaniom terenowym nad ukraińskim seksem czy Siostro, siostro. Swoją najnowszą książkę ukraińska pisarka porównuje do śledztwa dziennikarskiego, którego celem jest „odnalezienie prawdy”. Poszukuje jej, przedstawiając jedną sytuację przez pryzmat różnych postaci żyjących w odmiennych czasach, tak aby z kilku narracji powstała jedna całość.

Muzeum porzuconych sekretów stanowi kronikę życia politycznego i kulturalnego Ukrainy XX wieku. Zabużko próbowała zrekonstruować w książce historyczną świadomość Ukraińców, przemierzając historię od czasów austrowęgierskich po współczesne.

– Po dwudziestu latach niepodległości nie wyrobiliśmy sobie wspólnej wersji historii XX wieku, na której możemy się oprzeć (…). Do 2002 roku na Ukrainie nie mówiło się nic o Wielkim Głodzie! Jeszcze wtedy ludzie bali się o tym nawet wspominać przed kamerą – mówiła podczas krakowskiego Festiwalu Conrada.

Żeby opowiedzieć o tragicznych momentach ukraińskiej historii, nie ma chyba lepszego sposobu niż pokazanie prywatnych historii. Wobec wielu zakłamań i przemilczeń w ukraińskich podręcznikach, doświadczenia własnych rodzin są dobrym źródłem wiedzy o przeszłości – wspomnień nie zmieni w końcu żadna cenzura, a jedyną pułapką może być tutaj zbytni subiektywizm. Tę metodę wybrała Zabużko: przez pryzmat trzypokoleniowej rodziny dokładnie odtworzyła najważniejsze wydarzenia XX wieku na Ukrainie.

 

Żywe mięso

Motywem przewodnim książki jest dziecięca gra: małe dziewczynki zwykły zakopywać swoje skarby w ziemi, które odkopane po latach przywoływały wspomnienia o przeszłości.

– Dla mnie sekretem zakopanym pod ziemią jest odpowiedź na pytanie: jak, niezależnie od naszej wiedzy i woli, przeszłość kształtuje teraźniejszość – mówi Zabużko. – To próba dotknięcia tajemnicy energii spalonych brudnopisów, o której mówił Osip Mandelsztam.

Już od pierwszego zdania czytelnik jest wprowadzony do środka konkretnej historii, do czyjegoś domu, gdzie pierwszą sceną jest przeglądanie pożółkłych fotografii.

– Ta powieść jest domem – tłumaczy. – Zapraszam czytelnika do domu, z którego, mam nadzieję, nie będzie chciał wyjść – dodaje.

Klamrą, która splata wszystkie wątki fabularne (te współczesne i te z przeszłości), jest założenie, że liczba wspomnień ludzkich i wydarzeń jest skończona, że „wszystko, co nam się przydarzyło, zdarzyło się już komuś wcześniej”. Historie dwóch pokoleń nakładają się na siebie, tworząc jedną wspólnotę doświadczeń w różnych kontekstach historycznych. Okazuje się, że rozterki, które przeżywają bohaterowie, są do pewnego stopnia do siebie podobne.

Przeszłość, która jest integralną częścią teraźniejszości, jest tu punktem wyjściowym. Stosunek autorki do przeszłości, wyłożony już na pierwszych stronach, jest wypełniony pokorą: „Doprawdy, ciekawe, skąd u nas (...) ta niezmienna wyższość w stosunku do przeszłości. (...) To jak w stosunku do małych dzieci: mentorski ton, pobłażliwość”[1]. Bardzo ciekawa jest też zawarta w książce definicja małżeństwa, która zakłada, że jego istotą jest „wymiana duchami”: „Twoi zmarli stają się moimi i wzajemnie”.

Przeczesywanie zbiorów bibliotecznych i archiwów rodzinnych, na których oparta jest powieść, dało wspaniałe rezultaty. Postaci są wprawdzie fikcyjne, ale wszystko, co się im przytrafiło, przydarzyło się rzeczywistym ludziom w przeszłości. Zabużko odnalazła te osoby we wspomnieniach świadków tragedii lat czterdziestych XX wieku, w archiwach, na starych zdjęciach. Autorce udało się nawet odtworzyć przedwojenną gwarę lwowską na potrzeby jednej z postaci.

– Dużo tu żywego mięsa – podsumowuje autorka.

 

Kto chciałby być Ofelią?

Zabużko dobrze zarysowała postaci kobiece: nieugiętą, dążącą do prawdy dziennikarkę kijowskiej telewizji Darynę Hoszczyńską czy niezależną artystkę Władę Matusewycz. Sama koncepcja powieści-domu to sfera czysto kobieca: „Wszystko, co dotyczy domu, to, rzecz jasna, sfera kobiecych kompetencji – męski świat zaczyna się za progiem…”[2].

Autorka zgrabnie oddzieliła historie rodzinno-domowe (kobiece) od tego, co działo się i dzieje się „za progiem”, czyli od wszystkich tragedii, których doświadczyła Ukraina w poprzednim stuleciu. Zabużko uważa, że „prawdziwą twarz kraju określają mężczyźni”.

Sparafrazowała w tym kontekście również głośną myśl Swietłany Aleksijewicz, twierdząc, że to „śmierć powinna być mężczyzną: przynajmniej śmierć kobiety”. Stąd nasuwa się pytanie: czy Oksana Zabużko jest feministyczną pisarką?

– To próba leninowskiego podejścia do tematu – tłumaczy. – Literatura nie powinna służyć żadnej ideologii. Jej zadaniem jest odpowiedź na pytanie, po co tu jesteśmy.

Dodała również, że nie pisze w imieniu kobiet, ale o ludziach, którzy są kobietami.

– Szekspir pisał o człowieku. O sprawach ogólnoludzkich, które dotyczyły mężczyzn – podkreśla. – Która z pań, czytając Hamleta, utożsamia się z Ofelią? Kto by ostatecznie chciał skończyć jak ona?

Kobieta, według autorki, jest nieznanym lądem dla literatury. Kobiety zaczęły o sobie pisać i analizować same siebie w literaturze dopiero w XIX wieku.

– Ja chcę po prostu dać głos kobietom, które w ciągu dwudziestu stuleci były tego głosu pozbawione – mówi Zabużko. – Gdy pytają mnie, o czym są moje książki, odpowiadam trochę niegrzecznie, że o miłości i śmierci. Ale w gruncie rzeczy o to właśnie chodzi.

 

Nowy podręcznik

Powieść liczy blisko 700 stron.

– Najtrudniej przebrnąć przez pierwsze 300 stron – śmieje się Zabużko.

Nad książką pracowała siedem lat i, jak twierdzi, powiedziała w niej wszystko, co zamierzała. Nie można jednoznacznie określić, czy jest to powieść historyczna, miłosna czy kryminalna. Ukraińscy krytycy naliczyli aż czternaście gatunków, których wymogom odpowiada dzieło ukraińskiej pisarki.

Nie można zapominać, że Oksana Zabużko debiutowała jako poetka. W utworze widoczna jest próba przeniesienia narracji poetyckiej do prozy. Dzięki temu obraz postaci jest bardziej szczegółowy.

– Dla mnie nie jest ważne to, co się dzieje, ale w jaki sposób dzieje się to od środka – tłumaczy.

Narracja książki nie jest łatwa w odbiorze. Trzeba przywyknąć do stylu Zabużko: autorka stosuje metodę strumienia świadomości, równoważniki zdań bądź niekończące się frazy. Dzięki temu narracja staje się dynamiczna i nietypowa.

– Na narratora wszechwiedzącego stać dziś tylko twórców kryminałów – tłumaczy. – Nigdy nie potrafiłabym napisać powieści kryminalnej, bo wiedząc już na początku, kto jest mordercą, nie mogłabym napisać 500 stron powieści – śmieje się.

Muzeum porzuconych sekretów zostało napisane po ukraińsku.

– Pisanie po ukraińsku daje tę przewagę, że można wykreować charakter bohatera już w paru słowach – tłumaczy Zabużko. – Język ukraiński jest bogaty w socjolekty i można łatwo grać na wielu rejestrach, używając zarówno stylu wysokiego, przedwojennej lwowskiej gwary czy współczesnego języka bogatego w slang. Staram się grać wszystkimi klawiszami tego fortepianu – dodaje.

Tłumaczenie Zabużko to niełatwe zadanie dla tłumaczy, dlatego też wyrazy uznania należą się Katarzynie Kotyńskiej, która wcześniej współpracowała z ukraińską pisarką nad przekładem Badań terenowych nad ukraińskim seksem.

Polska wersja powieści to trzeci przekład. Znalazła się na liście bestsellerów amerykańskiej księgarni Amazon w sekcji wschodnioeuropejskiej, a wcześniej zebrała już świetne recenzje w Niemczech. Została tam okrzyknięta nieformalnym podręcznikiem historii Ukrainy.

– Takiej historii w ukraińskich szkołach brakowało – mówi autorka.

Powieść, według niej, aspiruje też do bycia remedium na utratę historycznej pamięci Ukraińców.

 

Karolina Słowik



[1] O. Zabużko, Muzeum porzuconych sekretów, Warszawa 2012, s. 418.

[2] Ibidem, s. 67.

 

 

 

 

Polecamy inne artykuły autora: Karolina Słowik
Powrót
Najnowsze

Brudna perła Finlandii. Sprawa Airiston Helmi a relacje fińsko-rosyjskie

12.11.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Wojciechem Góreckim

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Konkurs dla prenumeratorów na 10-lecie NEWu

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Do Polaków. Cały wiek polsko-ukraiński: nie pierwszy i nie ostatni

07.11.2018
Ukraińcy – obywatele Rzeczypospolitej Polskiej
Czytaj dalej

10-lecie NEW

31.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Warszawskie spotkanie z Marceliną Szumer-Brysz

29.10.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu