Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Muzyka w czasach przełomu
2013-12-24
Z Konstantym Usenką rozmawia Justyna Wojciechowska-Prus

JUSTYNA PRUS-WOJCIECHOWSKA: Znajomy z Riazania, były omonowiec i punkowiec…

KONSTANTY USENKO: A najpierw był punkowcem czy omonowcem?


Chyba najpierw punkowcem, omonowcem później.

Bo był taki jeden milicjant w Woroneżu, który założył później zespół punkowy Sektor Gaza, dlatego pytam. Nazywał się Jura Choj.


To nie on. No więc ten mój znajomy opowiadał o wyjazdach do Moskwy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku na koncerty Grażdańskiej Oborony i innych zespołów. Albo po prostu na Stary Arbat, gdzie ich, punków, strasznie lali.

Tak, dostawali od luberowców. Stary Arbat stał się wtedy głównym deptakiem Moskwy i najważniejszym punktem spotkań różnych załóg. Drugim takim miejscem był Park Gorkiego. Luberowcy, wywodzący się z podmoskiewskiego miasteczka Lubercy, to proletariacka młodzież, która pakowała w samodzielnie skompletowanych nielegalnych siłowniach w garażach. Uważali za swój obowiązek „oczyszczanie stolicy ze zdegenerowanych elementów”. Tłukli każdego, kto się napatoczył. Konkurować mogli z nimi tylko rockersi – motocykliści, podobni mięśniacy.


Czyli punkowcy dostawali od jednych i drugich?

Od rockersów niekoniecznie, chociaż różnie bywało. Punkowcy, jak na całym świecie, byli raczej pacyfistami i nihilistami, a rockersi, podobnie jak luberowcy, tworzyli bandy, tylko był to styl bardziej amerykański. A luberowcy to raczej wariant proletariacko-komsomolski.


Starych rockersów można dziś od czasu do czasu zobaczyć w telewizji, kiedy spotykają się z Władimirem Putinem. A co się stało z luberowcami?

Większość z nich została wystrzelana przez konkurencję w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy wstąpiła do mafii i różnych grup przestępczych. Najbardziej znani luberowcy to Nikołaj Rastorgujew i spółka, którzy założyli bardzo znany zespół Lube, popularny w środowiskach proletariackich, wśród żołnierzy, policjantów i innych siłowików. To taka sentymentalno-patriotyczno-popowo-nacjonalistyczna nuta.


Tak, w Polsce też są znani. Grali kiedyś koncert w Sali Kongresowej. To podobno ulubiony zespół Putina.

Mówi się, że jest wielkim fanem tej grupy, ale z racji swojego dawnego zawodu – we wczesnych latach osiemdziesiątych zajmował się w leningradzkim KGB sprawami młodzieży – zawsze też sprawdzał, co w subkulturowej trawie piszczy. Jakiś czas temu pokazywał się publicznie z hiphopowcami – kibicami i rockersami, którzy nagle przeżyli prawosławną odnowę duchową. Używają starosłowiańskich i imperialnych rosyjskich symboli, przyczepiają chorągwie do swoich motocykli na rajdach.


Całość wywiadu w najnowszym numerze Nowej Europy Wschodniej. Serdecznie polecamy!

Konstanty Usenko jest muzykiem oraz znawcą muzyki radzieckiej i rosyjskiej. Autor książki Oczami radzieckiej zabawki. Antologia radzieckiego i rosyjskiego undergroundu (Czarne, Wołowiec 2012).



Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu