Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Czyim sukcesem jest Łucenko?
2013-04-08
Paweł Kowal

Część krytyków prezydenta Janukowycza nad Dnieprem nie zaśnie od bólu głowy czytając komentarze płynące z Zachodu. „Czy oni nic nie rozumieją?” – będą się złościć, administracja prezydenta będzie zaś śledziła sygnały i reakcje. Właśnie dlatego warto jednak podkreślić, że uwolnienie Łucenki, jednego z najinteligentniejszych polityków opozycji ukraińskiej, to sukces polityki perswazji wobec władz Ukrainy i sukces polityki „zachowania twarzy” przez wszystkie strony dyskusji i konfliktu: od opozycji po władze nad Dnieprem i polityków europejskich zaangażowanych w ukraiński spór po uszy. To sukces Kwaśniewskiego i Coxa, a także Schultza, szefa Parlamentu Europejskiego, który popierał ich misję wbrew wpływowym politykom europejskim, a często także wbrew zdrowemu rozsądkowi i racjonalnym rachubom.

Można powiedzieć i tak: Łucenko wychodzi, ale sprawa pozostaje do załatwienia. Prawda jest jednak taka, że Ukraina ciągle potrzebuje poważnej reformy sądownictwa. Tak, sądownictwa, nie prokuratury, nie adwokatury – zacząć należy od sądów. Zwykli ludzie, nie tylko politycy z pierwszych stron gazet, muszą czuć, że gdzieś tam czeka na nich sprawiedliwość. Żeby było ciekawiej, rozmawiałem dokładnie o tym z Łucenką w kijowskim areszcie rok temu w Wielki Piątek. To przesłanie Łucenki jest jednocześnie podstawowym oczekiwaniem ze strony Unii Europejskiej. Jakkolwiek brzmiałoby to brutalnie, nie chodzi o jedną czy drugą osobę, ale o system.

Ująć można więc to w ten sposób: sukces odniósł prezydent Janukowycz, bo pokazał, że stać go na wielkoduszność, a formalnie Łucenko wychodzi w związku z interwencją ukraińskiej rzecznik praw obywatelskich, a na skutek nacisków Zachodu. Sukces odniosło też kilku dyplomatów ukraińskich z Brukseli, Waszyngtonu i Warszawy, którzy – jestem o tym przekonany – pisali o konieczności wykonania „gestu” w każdej depeszy do Kijowa. Sukces odniósł też nowy minister spraw zagranicznych Kożara, bo chociaż złościł się na nieustanne poruszanie w Brukseli kwestii Tymoszenko i Łucenki, jak mało kto rozumiał wagę sprawy. Sukces odniosło grono polityków i dyplomatów unijnych oczekujących pozytywnego sygnału z ulicy Bankowej w Kijowie. Sukces odniósł wreszcie prezydent Polski Bronisław Komorowski, bo postawił na szali swojej relacji z prezydentem Janukowyczem sprawę Łucenki.

Ukraina zaś jeszcze sukcesu nie odniosła – tymczasem jedynie zyskała czas. Sukces przyjdzie wraz z podpisaniem umowy stowarzyszeniowej z Unią, jesienią, podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie  A do tego momentu czeka nas jeszcze zapewne kilka ostrych politycznych zakrętów. Polityka ukraińska to zajęcie dla osób o mocnych nerwach.


Paweł Kowal jest posłem Parlamentu Europejskiego; były wiceminister spraw zagranicznych Polski, ostatnio wydał książkę: Między Majdanem a Smoleńskiem. Z Pawłem Kowalem rozmawiają Piotr Legutko i Dobrosław Rodziewicz (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012). Adiunkt w ISP PAN.


Powrót
Najnowsze

Litewski kalejdoskop

21.08.2017
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Skandal „rakietowy”?

18.08.2017
Paweł Kost Mychajło Samus
Czytaj dalej

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu