Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kazachowie wstrzymują oddech
2013-05-15
Z Dosymem Satpajewem rozmawia Zbigniew Rokita

ZBIGNIEW ROKITA: Tym co zbliża do siebie środowiska lojalne wobec władzy i opozycję jest strach przed tym co będzie po rządzącym od ponad dwudziestu lat Nursułtanie Nazarbajewie. Obawy są zasadne?

DOSYM SATYPAJEW: Problem sukcesji jest przedmiotem zainteresowania kazachstańskich analityków od niemal dziesięciu lat, brane pod uwagę są najróżniejsze scenariusze.

W Azji Centralnej w trzech krajach miała już miejsce zmiana władzy: w Tadżykistanie doszło do niej wskutek wojny domowej, w Kirgistanie dwukrotnie dokonywały się rewolucje, pokojowo władzę przekazano jedynie w Turkmenistanie. Wynikało to jednak z tego, że Saparmurat Nijazow zdążył przed swoją śmiercią zlikwidować całą elitę, a jego sukcesor Gurbanguły Berdimuhamedow szybko dokończył dzieła pierwszego prezydenta, neutralizując resztki opozycji.

W Kazachstanie mamy jednak do czynienia z inną sytuacją, bliżej nam do modelu uzbeckiego. Islam Karimow i Nursułtan Nazarbajew to dwójka ostatnich patriarchów na obszarze byłego Związku Radzieckiego. Poza nimi nigdzie nie utrzymują się już u władzy politycy wywodzący się z najwyższych radzieckich struktur partyjnych.

Poza tym są to dwie osoby, które popełniły te same błędy. Obaj przez ponad dwadzieścia lat swoich rządów nie dopuścili do wykształcenia się ani jednego ośrodka władzy, poza prezydenckim wertykałem – brakuje silnej partii, parlamentu, mediów czy systemu sądowniczego. Odstawiając innych graczy politycznych na boczny tor, stworzyli państwa oparte na osobie przywódcy. W rezultacie niezadowolenie społeczne skupia się teraz wyłącznie na liderach, którzy są utożsamiani z państwem. Brakuje instytucji, które mogłyby skupić na sobie część pretensji.

 

Istnieją jednak również bardzo istotne różnice między oboma krajami.

Oczywiście. W Kazachstanie największy wpływ na władzę mają grupy finansowo-przemysłowe, które praktycznie nie funkcjonują w Uzbekistanie, gdzie bardziej liczą się z kolei elity regionalne. Kazachom bliżej w tym względzie do Rosjan, choć w Kazachstanie w przeciwieństwie do Rosji, oligarchowie nigdy nie odgrywali samodzielnej roli, zawsze byli kontrolowani przez Nazarbajewa.

Kazachstański przywódca osłabił również znaczenie wielkich rodów: żuzów. Zrozumiał, że każdy Kazach powinien w pierwszej kolejności być wierny prezydentowi, a nie starszyźnie rodowej. Nie chcąc dopuścić, żeby któryś z żuzów zaczął dominować, ciągle mieszał kazachstańską elitę. Jeśli spojrzymy na listę najbogatszych obywateli Kazachstanu, to obok Kazachów znajdziemy na niej wielu Koreańczyków, Żydów czy Uzbeków. Nazarbajew wspiera raz te, raz inne grupy, nie pozwalając żadnej osiągnąć przewagi. Dodatkowo zdaje sobie sprawę, że łatwiej zaskarbić sobie lojalność osób narodowości innych niż kazachska, bo te nie muszą dodatkowo podporządkowywać się swoimi rodom.

 

Czy równowaga między różnymi częściami elity zostanie zachowana po śmierci Nazarbajewa?

Dotykamy tutaj problemu wielkiej ilości graczy. Wśród środowisk które mogą zyskać na znaczeniu w przypadku odejścia Nazarbajewa mamy prezydencką rodzinę, „starą gwardię” składającą się z osób pracujących z Nazarbajewem jeszcze od czasów radzieckich, elity biznesowe oraz elity regionalne.

Sytuacja komplikuje się dodatkowo na poziomie regionów, gdzie równolegle funkcjonują dwie władze: państwowi urzędnicy – akimowie – oraz głowy rodów. O ile mandat pierwszych pochodzi z mianowania ich na te stanowiska przez władze centralne, o tyle autorytet drugich pochodzi z tradycji. Akimowie są ludźmi z zewnątrz, przyjeżdżają wykonać zadanie, natomiast głowy rodów uważają się za prawdziwych gospodarzy swoich ziem, są tam od pokoleń. Akim musi się z nimi liczyć, bo rody mają wiele instrumentów, żeby przepędzić go na cztery wiatry. W ten sposób niektórzy wyjaśniali również to co zaszło w Żanaozen w grudniu 2011 roku: chcąc zmiany władzy regionu i KazMunaiGazu głowy rodów sprowokowały protesy. Nie podobało im się, że rządzący na ich ziemi nie są miejscowi i że „kradną” ich bogactwa.

 

W Kazachstanie istnieją również partie opozycyjne. Ich problem polega jednak na tym, że nie proponują alternatywnych rozwiązań, a także nie są rozpoznawalne w społeczeństwie. To niszowe organizacje.

Ustaniawiająca reguły gry władza, nigdy nie pozwalała opozycji tak na prawdę funkcjonować i teraz ta polityka jak bumerang uderza w samą władzę. To sytuacja niekorzystna również dla elit, bo jeśli nastroje społeczne w kraju zaczną się radykalizować, silna opozycja demokratyczna mogłaby odegrać rolę amortyzatora.

Przewaga demokratów polega na tym, że chcą oni rozwiązywać problemy w granicach prawa, nie uciekając się do skrajnych metod. Opowiadają się za ewolucją, a jeśli nawet czasami za rewolucją to tylko aksamitną. Brak realnej opozycji sprawi, że w ponazarbajewskim Kazachstanie istotną rolę odegrają inne tendencje, niż demokratyczne.

 

Co może zrobić Nazarbajew, żeby zapewnić pokojowe przemiany po swojej śmierci?

To jak zachowają się elity w okresie ponazarbajewowskim zależy od tego w jaki sposób prezydent odejdzie. Są dwa scenariusze – łagodny i radykalny.

W pierwszym wariancie Nazarbajew sam wyznaczy swojego następcę, tak jak kiedyś zrobił to Gejdar Alijew. W Azerbejdżanie już kilka lat przed śmiercią przywódcy wszyscy wiedzieli, kto przejmie po nim władzę. Podobnie sprawy mają się dziś w Kazachstanie – wszyscy czekają na to co zrobi Nazarbajew, chcą żeby wskazał sukcesora.

Operację „następca” uda się przeprowadzić tylko pod warunkiem, że Nursułtan Abiszewicz będzie początkowo stał na plecami sukcesora, pokaże społeczeństwu, że go wspiera. Nikt nie odważy się podnieść reki na następcę namaszczonego przez Nazarbajewa – przynajmniej tak długo jak sam Nazarbajew będzie żył, ale potem też nie można przecież przewidzieć co się stanie.  

Brak tego okresu buforowego sprawi, że społeczeństwo nie poprze następcy obecnego prezydenta, ponieważ po prostu nie będzie go znało – potencjalni sukcesorzy nigdy nie działali publicznie, nie funkcjonują w świadomości Kazachów.

 

Co stanie się jednak jeśli Nazarbajew nie zdąży przeprowadzić całej „operacji”?

W przypadku niespodziewanej śmierci prezydenta sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Mieszanie elity i równoważenie wpływów doprowadziło do sytuacji, kiedy wszyscy pretendenci do objęcia schedy po Nazarbajewie mają takie same prawa, nawet członkowie rodziny prezydenckiej. Równość praw oznacza jednak również równość pretensji, a to z kolei może doprowadzić do poważnego konfliktu.

Dominować będą wówczas trzy czynniki: narodowo-patriotyczny, religijny i rodowy. Różne grupy w elicie będą starały się instrumentalnie radykalizować nastroje, będą chciały podzielić społeczeństwa mówiąc: ty jesteś Kazachem, ty Rosjaninem, ty muzułmaninem itd.

 

Jeśli nie zostanie wyznaczony następca, nie uda się uniknąć fali przemocy?

Są jeszcze dwa inne scenariusze pokojowej ewolucji. Pierwszy – choć czasu jest coraz mniej – wymaga stworzenia systemu prezydencko-parlamentarnego. Parlament, którego przewaga polega teoretycznie na społecznej legitymizacji, mógłby stanowić wówczas przeciwwagę dla walczących o wpływy części elity. Obecnie jest słaby i fasadowy, ale to efekt dwudziestu lat marginalizowania jego znaczenia.

Inny scenariusz na wypadek nagłej śmierci Nazarbajewa nazywam „wariantem radzieckiego politbiura”. Nie można wykluczyć, że kierujący się instynktem przetrwania przedstawiciele najbardziej wpływowych grup dogadają się i tworząc nowe reguły gry, podzielą między siebie kazachstański tort. Wszyscy wiedzą, że wojna wszystkich przeciwko wszystkim nikomu nie jest na rękę.

 

Dosym Satypajew jest dyrektorem kazachstańskiego think-tantu Risk Assessment Group oraz doktorem nauk politycznych.


Wywiad ukazał się w kwartalniku New Eastern Europe 2/2013.


Zbigniew Rokita przebywał w Kazachstanie dzięki Fundacji Otwarty Dialog



Powrót
Najnowsze

Książka Pawła Kowala nominowana do Nagrody Moczarskiego 2019

21.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Protesty na Ukrainie – tymczasowy kryzys czy nowy Majdan?

21.10.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu