Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Szczęście w łupkach
2013-09-06
Sebastian Zagdański

Rada obwodu Iwano-Frankiwskiego odrzuciła projekt zaproponowanej przez ukraiński rząd umowy z koncernem naftowym Chevron – umowa miała dotyczyć wydobycia gazu łupkowego z tak zwanego złoża oleskiego. Stojąca na czele przeciwników umowy (przynajmniej w jej obecnym kształcie) partia Swoboda stara się obecnie wykreować na obrońcę miejscowej ludności – według nacjonalistów mieszkańcom regionu zagraża potencjalna katastrofa środowiska naturalnego. Nie zważając na to jak bardzo realnym jest w rzeczywistości ryzyko skażenia obwodu Iwano-Frankiwskiego, niemal pewnym wydaje się jednak, że to nie względy ekologiczne kryją się za ostatnimi akcjami partii.

 

Pieniądze rządzą światem

Główną troską miejscowych władz (w dużej mierze tworzonych właśnie przez działaczy Swobody) jest wzięcie większego udziału w podziale zysków z wydobycia gazu: zaproponowane obwodowi 10 procent okazało się najwyraźniej niewystarczające dla zaspokojenia ich ambicji. Może o tym świadczyć chociażby wypowiedź przewodniczącego obwodowej rady Wasyla Skrypynczuka dla 5 kanału: Skrypynczuk proponował odsunięcie od umowy z Chevronem kontrolowanej przez  środowiska związane z prezydentem Wiktorem Janukowyczem spółki Nadra Oleska i zastąpienie jej innym podmiotem, który będzie w większym stopniu troszczył się o interesy regionu.

O tym, że organizowane pod pretekstem ochrony środowiska protesty Swobody są tylko grą, wiadomo było już zresztą od dawna. W lutym bieżącego roku w trakcie spotkania z przedstawicielami European Business Association Ołeh Tiahnybok zapewniał o swoim poparciu dla wydobycia gazu łupkowego na Ukrainie, co (jako że stało w oczywistej sprzeczności z dotychczasowym stanowiskiem partii i protestami organizowanymi przez jej aktywistów) skończyło się nawet niewielkim skandalem.

 

Tortu nie starczy dla wszystkich

Dysponująca dużymi wpływami na życie polityczne zachodniej Ukrainy Swoboda jest pełna wiary w swoje siły – zależy jej na uzyskaniu znaczącego źródła przychodów. Nie wiadomo jednak czy jej nieustępliwa postawa nie skończy się całkowitą utratą wpływu na dalsze losy wydobycia gazu łupkowego nad Dnieprem. Minister energetyki na wieść o decyzji rady obwodowej stwierdził, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia to decyzja, co do kształtu umowy z Chevronem może zostać podjęta przez Radę Najwyższą. Co prawda, takie ograniczenie pełnomocnictw samorządu terytorialnego nie wyglądałoby najlepiej w przededniu podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, ale władza może nie mieć innego wyjścia. Chevron jest już bowiem wyraźnie zniecierpliwiony przedłużaniem się całego procesu, a zapasy gazu łupkowego na Ukrainie nie są tak duże i atrakcyjne jak się wcześniej wydawało. Istnieje więc pewne ryzyko zrezygnowania przez amerykańską firmę z uczestnictwa w projekcie: zwłaszcza jeśli budzące sprzeciw lokalnych władz bardzo atrakcyjne warunki, które zakładała umowa, zostaną zmienione.

Fakt odrzucenia zaproponowanej przez rząd umowy, uznany przez wielu za przejaw słabnących wpływów Partii Regionów, powinien być także rozpatrywany pod kątem wyborów prezydenckich 2015 roku. Pomyślne rozwiązanie tego problemu pokazałoby nie tylko siłę Janukowycza ale także zapewniłoby jego ekipie środki finansowe niezbędne do utrzymania się przy władzy w późniejszym czasie. Kwestia ta jest szczególnie istotna biorąc pod uwagę, jak bardzo kosztowna będzie zapewne zaczynająca się właśnie kampania wyborcza (według plotek Partia Regionów już teraz chce płacić regularne miesięczne wynagrodzenia członkom przyszłych komisji wyborczych).

Z punktu widzenia prezydenta Janukowycza i jego współpracowników (skupionych w tak zwanej Rodzinie) umowa powinna więc zostać podpisana jak najszybciej. Co więcej, dalsze ustępstwa finansowe na rzecz miejscowych elit nie wchodzą raczej w rachubę. Problem polega bowiem na tym, że koszty wydobycia gazu łupkowego na Ukrainie będą według obecnych szacunków bardzo wysokie (do tego stopnia, że mówienie o tym surowcu jako o tańszej alternatywie dla rosyjskich dostaw jest mitem), a tym samym zyski, z których lwią część i tak weźmie dla siebie Chevron, nie na tyle duże by można było się nimi dzielić.

„Rodzina” będzie więc musiała poradzić sobie z protestem deputowanych obwodu Iwano-Frankiwskiego w inny sposób i zrobić to możliwie szybko oraz stanowczo – szczególnie, że  niebawem decyzję dotyczącą drugiej części złoża oleskiego położonej na terytorium obwodu lwowskiego będzie podejmować tamtejsza rada. Do tego czasu rząd musi udowodnić, że jakikolwiek opór wobec jego postanowień nie ma sensu. 

Sebastian Zagdański    



Polecamy inne artykuły autora: Sebastian Zagdański
Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu