Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Granica dla każdego
2013-09-12
Jakub Łoginow

W maju wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk zobowiązał wszystkich wojewodów województw przygranicznych do przygotowania raportu, określającego na których przejściach granicznych można w łatwy sposób utworzyć korytarze dla pieszych. Szczegóły będą znane już we wrześniu, a tymczasem inicjatorzy kampanii apelują o jej wsparcie, które szczególnie teraz, na finiszu bardzo się przyda.

Kampanię „Piesze przejścia graniczne / Пішохідні переходи” rozpoczął na początku 2013 roku portal „Port Europa” (www.porteuropa.eu). Jej koordynatorem jest Maciej Piotrowski, zastępca redaktora naczelnego portalu. Akcję można wesprzeć w prosty sposób – chociażby poprzez polubienie strony www.facebook.com/turystycznagranicai rozpowszechnienie informacji o tej inicjatywie wśród znajomych.

Kampania na rzecz pieszych przejść granicznych spotkała się z dużym wsparciem ze strony parlamentarzystów różnych opcji, a w szczególności rządzącej Platformy Obywatelskiej. I choć w akcję najaktywniej zaangażowały się europosłanki Elżbieta Łukacijewska i Joanna Skrzydlewska, to pojawiło się również bardzo dużo interpelacji i zapytań poselskich ze strony posłów naszego krajowego Sejmu – i to ponad podziałami partyjnymi. To jedna z nielicznych spraw, w której zgodnie współdziałali przedstawiciele PO, PiS i Ruchu Palikota. Dzięki temu udało się zmienić nastawienie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do kwestii przekraczania granicy pieszo – resort początkowo był temu przeciwny, jednak z czasem zmienił zdanie wykazując otwartość na dialog ze społeczeństwem (szczególne słowa uznania należą się rzeczniczce prasowej Ministerstwa, Małgorzacie Woźniak, dzięki której udało się w ekspresowym tempie doprowadzić do podjęcia pozytywnych decyzji w tej sprawie).

Jak zaznaczają inicjatorzy kampanii, błędem jest stereotypowe przekonanie o pieszych przejściach jako służących rzekomo jedynie ruchowi przygranicznemu. Z pieszego przejścia w Medyce korzystają przecież nie tylko osoby trudniące się drobnym handlem, ale też osoby podróżujące na przykład z Krakowa, Warszawy czy Wrocławia do Lwowa, Kijowa czy nawet Moskwy – tak jest po prostu taniej i szybciej. Schemat jest prosty: do Przemyśla należy dojechać pociągiem, następnie busem za 2 złote do Medyki, przejść pieszo granicę (co zajmuje na tym kierunku zaledwie 5-10 minut) i po stronie ukraińskiej wsiąść w marszrutkę do Lwowa – stamtąd można już jechać choćby i do Symferopola czy Moskwy.

Chociaż MSW dało w maju „zielone światło” pieszym przejściom granicznym, to jednak jeszcze za wcześnie, aby ogłaszać sukces. Teraz wszystko zależy od decyzji wojewodów, na których ogromny wpływ będzie miało zaangażowanie organizacji społecznych oraz mediów branżowych, piszących o Wschodzie. Jeżeli zabraknie dostatecznego wsparcia społecznego i medialnego dla naszej inicjatywy, wojewodowie z czystym sumieniem będą mogli ogłosić: „Przeanalizowaliśmy sprawę, z technicznej strony otwarcie pieszych przejść jest możliwe, ale wobec nikłego zainteresowania odłożymy to na później”.

Takie niebezpieczeństwo istnieje zwłaszcza w odniesieniu do Podkarpacia, gdzie urzędnicy robią wiele, by wynaleźć sztuczne przeszkody wobec otwarcia korytarza dla pieszych, m. in. na górskim przejściu Krościenko-Smilnycia w Bieszczadach. Podobnie w województwie lubelskim, gdzie kluczową sprawą jest otwarcie pieszego przejścia przynajmniej w Hrebennem. Do Hrebennego można dojechać autobusem z Tomaszowa lub Zamościa, po drugiej stronie z Rawy Ruskiej co chwilę kursują marszrutki i pociągi podmiejskie do Lwowa – aż się prosi, by umożliwić w tym miejscu ruch pieszy.

O ile w przypadku Podkarpacia i Lubelszczyzny inicjatywa spotyka się z ogromnym biurokratycznym oporem, o tyle Urząd Wojewódzki w Białymstoku do sprawy podszedł bardzo entuzjastycznie. Tamtejsi urzędnicy sami podchwycili temat i w efekcie zapadła już decyzja o otwarciu dla ruchu pieszego przejścia granicznego w Połowcach (2015 rok) oraz w Kuźnicy Białostockiej (jesienią tego roku). W obu przypadkach modernizacja przejść pod kątem przystosowania ich do ruchu pieszego już się zaczęła. Nie wiadomo jeszcze co z Bobrownikami, ale urzędnicy podlaskiego wojewody są pozytywnie nastawieni do otwarcia ruchu pieszego również i tam. Czy w takim razie Podlasie będzie można stawiać za wzór dla Lubelszczyzny i Podkarpacia, a także dla granicy polsko-rosyjskiej? Wiele wskazuje na to, że tak.

To, czy cała inicjatywa zakończy się sukcesem, zależy również od zaangażowania każdego z nas: każde polubienie profilu www.facebook.com/turystycznagranicajest na wagę złota. Gdyby strona miała sto czy dwieście polubień, nikt by tej inicjatywy nie traktował poważnie; półtora tysiąca to już coś, ale tak naprawdę dopiero dwa, trzy tysiące zagwarantują sukces inicjatywy.

  

Jakub Łoginow


 


Polecamy inne artykuły autora: Jakub Łoginow
Powrót
Najnowsze

Nadchodząca agonia systemu? Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie

17.07.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zwykły człowiek vs Rosja

16.07.2019
Tomasz Grzywaczewski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu