Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Bitwa wileńska
2013-11-01
Z Adamem Eberhardtem rozmawia Wojciech Wojtasiewicz.
WOJCIECH WOJTASIEWICZ: Jak ocenia Pan skuteczność rosyjskiej polityki mającej nie dopuścić do podpisania umów stowarzyszeniowych i umów o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu z Unią Europejską przez byłe republiki radzieckie?

ADAM EBERHARDT: Rosja w ostatnich latach ignorowała projekt Partnerstwa Wschodniego nie dostrzegając wielkiego zagrożenia dla swoich interesów – znacznej reakcji nie wywołało nawet parafowanie przez Ukrainę układu stowarzyszeniowego w marcu 2012 roku. Władze rosyjskie obudziły się trochę za późno orientując się, że szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, na którym planowane jest podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą i parafowanie jej z Gruzją, Mołdawią (a wówczas również z Armenią), może znacznie zaszkodzić wizerunkowi Kremla. Powstanie bowiem wrażenie rozpychania się Unii Europejskiej na obszarze traktowanym w Moskwie jako „kanoniczne”, niezaprzeczalnie podlegające jej wpływom.

 

Czy Moskwa widzi w spodziewanych rezultatach szczytu w Wilnie jedynie cios w swój wizerunek, czy jednak obawia się również strat o charakterze gospodarczym?

Histeria z jaką rosyjskie władze podeszły do zbliżającego się szczytu nie wynika tylko z obaw o kwestie prestiżowe, ale również o instytucjonalizację pozycji Brukseli na obszarze wschodniego sąsiedztwa. Ewentualna implementacja układu stowarzyszeniowego – nawet jeśli powolna – oznaczać będzie wykolejenie rosyjskich planów przyciągania państw poradzieckich do unii celnej. Rosja ma tutaj bardzo złe doświadczenia ze Wspólnotą Energetyczną UE, do której przystąpiła Ukraina oraz Mołdawia: po tym jak Moskwa początkowo ten fakt zlekceważyła, później okazało się, że pomimo problemów z implementacją porozumienia przez Kiszyniów i Kijów, jest to pewna formalna bariera utrudniająca zwiększanie bądź utrzymanie rosyjskiej obecności, jeśli chodzi o kontrolę nad gazociągami tranzytowymi.

W Rosji panuje jednak świadomość, że nawet podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą nie musi być ostatecznym sukcesem Unii Europejskiej. Ukraina nie jest zdolna do realnej implementacji umowy w najbliższym czasie, a to może zwiększać frustrację i eurosceptyczne nastroje nad Dnieprem – zarówno wśród klasy politycznej, jak i wśród ukraińskiego społeczeństwa. Wtedy przyjdzie czas na rosyjską kontrofensywę. Nie ulegajmy więc iluzji, że geopolityczna przyszłość Ukrainy ostatecznie przesądzi się w Wilnie.

 

Nawet jednak gdyby doszło do podpisania i parafowania umów stowarzyszeniowych w Wilnie i z większym bądź mniejszym skutkiem porozumienia te byłyby implementowane, wciąż pozostają Białoruś, Armenia i Azerbejdżan.

Rzeczywiście, mamy do czynienia z dwoma grupami państw w ramach Partnerstwa Wschodniego – bardziej i mniej zaawansowanymi w procesie integracji z Unią Europejską. Projekt Partnerstwa jest jednak jedynie ogólnym zaproszeniem do współpracy, a każdy z jego adresatów, w zależności od postępów modernizacyjnych, otrzymuje zindywidualizowaną ofertę. Nie ma więc w tym nic złego, że kraje PW zbliżają się do UE w różnym tempie – może to być nawet korzystne, ponieważ jedne państwa mogą stać się przykładem dla innych.

 

A czy projekt unii celnej ma szanse powodzenia?

Jeśli popatrzymy na wszystkie dotychczasowe koncepcje reintegracji obszaru poradzieckiego to unia celna jest inicjatywą mającą największe szanse na sukces – bądź przynajmniej stwarza takie wrażenie. Rebranding, na który zdecydował się Kreml, spowodował, że Moskwie udało się stworzyć wrażenie politycznej równowagi wobec Partnerstwa Wschodniego: ani Wspólnota Niepodległych Państw ani Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza tego typu konkurencji podjąć nie mogły, ponieważ były projektami nieefektywnymi i skompromitowanymi.

Główny rosyjski dylemat sprowadza się do tego, czy w interesie Rosji jest jak największe podporządkowanie sobie Białorusi i Kazachstanu – włącznie na przykład z wprowadzeniem wspólnej waluty – czy też rozszerzanie projektu poprzez przyjęcie do niego Ukrainy, co grozi jego rozwodnieniem. Wyraźnie zwycięża ten drugi wariant. Dlatego, żeby uzyskać wrażenie atrakcyjności unii celnej i wywołać „falę integracyjną”, wymuszono akcesję do porozumienia Armenii – szantażowany przez Rosję w kwestii bezpieczeństwa Erywań musiał zaakceptować niekorzystny dla siebie projekt integracji gospodarczej. Pamiętajmy, że handel Armenii z krajami unii celnej stanowi niewiele ponad 20 procent całej wymiany handlowej tego kraju. Rodzi się więc pytanie – czy Armenia wzmocni czy osłabi unię celną? Tą samą wątpliwość budzi prawdopodobna akcesja Kirgistanu, który może stać się dla Rosji bolączką jako kanał kontrabandy tanich towarów z Chin, czy Tadżykistanu, wraz z którym do unii mogą napłynąć narkotyki z Afganistanu.

 

Czy zatem celem Moskwy jest stworzenie efektywnej organizacji gospodarczej czy osiągnięcie korzyści polityczno-propagandowych?

Istnienie unii celnej, z jednolitym kodeksem celnym i lepiej koordynowaną polityką handlową, wskazywało początkowo, że Rosja po dwudziestu kilku latach nauczyła się, że nie da się budować efektywnych struktur politycznych, jeżeli fundamentem nie jest zdrowa i efektywna integracja gospodarcza. Ale ponownie zaczyna wpadać w stare koleiny, napędzana celami geopolitycznymi.

 

Wydaje się jednak, że w interesie Moskwy leży najpierw przyciągnięcie Ukrainy, a dopiero potem myślenie o pogłębianiu ewentualnej integracji.

Sęk w tym, że Rosja nie zdoła zapewne przyciągnąć Ukrainy, ponieważ sprzeciwia się temu niemal cała ukraińska elita polityczna, większość biznesowej oraz znaczna, bardziej aktywna część społeczeństwa. A samo kuszenie Ukrainy będzie wymuszało na Rosji działania, które osłabią efektywność projektu integracji eurazjatyckiej.

 

Adam Eberhardt jest wicedyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich.



Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu