Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Iwaniszwili nie lubi być premierem
2013-10-23
Z Adamem Eberhardtem rozmawia Wojciech Wojtasiewicz

Inne: Pokonać Gruzińskie Marzenie (z Nino Burdżanadze, jedną z liderów rewolucji róż i kandydatką w wyborach prezydenckich, rozmawia Elżbieta Kustra-Pirweli)



WOJCIECH WOJTASIEWICZ: Od roku trwa proces normalizacji stosunków gruzińsko-rosyjskich zainicjowany przez Bidzinę Iwaniszwilego, napotyka on jednak na szereg problemów. Mimo kilku pozytywnych zjawisk, w ostatnim czasie obserwujemy przesuwanie linii granicznej Osetii Południowej w głąb terytorium Gruzji właściwej.

ADAM EBERHARDT: Sytuacja ta pokazuje, że Rosja nie ma ochoty dawać żadnych bezpłatnych bonusów. Iwaniszwili dochodząc do władzy miał nadzieję, że Rosja doceni jego wolę wyciszenia wzajemnych napięć. Tymczasem Rosja nie tylko nie chce rozmawiać o przyszłości Abchazji i Osetii Południowej, ale nie jest również skłonna do zbytnich gestów – na przykład dotyczących zniesienia obowiązku wizowego dla Gruzinów. Jedynie co udało się osiągnąć to przywrócenie na rynek rosyjski wody mineralnej Borżomi (która zresztą znajduje się w posiadaniu kapitału rosyjskiego) oraz wina. Co charakterystyczne, zaledwie kilka tygodni po otwarciu rosyjskiego rynku na gruzińskie wino Moskwa ponownie sformułowała groźby ponownego wstrzymania importu. Kreml jest oczywiście świadomy, że Iwaniszwili stał się zakładnikiem swoich obietnic normalizacji relacji z Rosją. Nie ma więc żadnych powodów, by mu zbytnio pomagać.

 

Czy oznacza to, że twardy kurs Saakaszwilego powinien być kontynuowany?

Pole manewru jest bardzo ograniczone – nie wyobrażam sobie, żeby władze rosyjskie gotowe były na jakiekolwiek ustępstwa pod adresem Gruzji, jeśli chodzi o status Abchazji i Osetii Południowej. Również na tym etapie gruzińskie władze – bez względu na ich wolę zbliżenia z Rosją – nie mogą dokonać rewizji swojej polityki wobec okupowanych terytoriów. Sprowadzałoby się to de facto do przyznania, że zostały one ostatecznie utracone. Nie pozwala im na to chociażby presja społeczna, a ten czynnik będzie niezmienny jeszcze przez wiele lat.

Stosunki gruzińsko-rosyjskie są więc skazane na trwanie w miejscu. Różnice dotyczą głównie warstwy retorycznej. Iwaniszwili załagodził niezdrową sytuację z poprzednich lat, ale jednocześnie zdecydował się na kilka nieczytelnych kroków i deklaracji, co daje pole do spekulacji o jego ukrytą prorosyjską agendę. Nie jestem zachwycony osobowością i kunsztem politycznym gruzińskiego premiera, ale nie przekonuje mnie traktowanie go jako konia trojańskiego, sprowadzonego do Tbilisi przez Kreml.

 

Co po roku od powołania gabinetu Iwaniszwilego możemy powiedzieć o jego sukcesach?

Polityka Iwaniszwilego to postawienie na model państwa słabszego, bardziej socjalnego, co jest wyraźną reakcją na odgórny, reformatorski zapał Saakaszwilego. Jednak to co razi, to wyraźna niekompetencja zarówno premiera, jak i jego najbliższego otoczenia. Jakość zarządzania Gruzją wyraźnie się pogorszyła.

Wydaje mi się jednak, że wobec olbrzymiego zmęczenia Gruzinów dotychczasową ekipą, zmiana ta była dla Gruzji zdrowa. Dalsze rządy Saakaszwilego, błyskawicznie tracącego legitymację społeczną, byłyby dla gruzińskiej demokracji większym zagrożeniem niż osłabienie efektywności instytucji państwa na skutek zmiany władzy. Trudno – taki jest koszt demokracji. Byle tylko obóz Iwaniszwilego nie wypaczył jej reguł. Takie pokusy są wyraźne.

 

A jak moglibyśmy krótko podsumować prezydenturę Saakaszwilego? W tym roku mija dziesięć lat od rewolucji róż.

Olbrzymim sukcesem Saakaszwilego było odbudowanie gruzińskiego państwa: stworzenie nowoczesnych (nie tylko jak na gruzińskie standardy) instytucji państwowych, policji, zwalczenie korupcji i przywrócenie kontroli nad różnymi gruzińskimi regionami – wyłączywszy rzecz jasna Abchazję i Osetię Południową. Polityka wobec tych regionów była największą klęską, ale można się spierać na ile zawinioną przez Saakaszwilego, a na ile sprowokowaną przez północnego sąsiada. Negatywną stroną jego polityki w wymiarze wewnętrznym była rosnąca arogancja władzy, instrumentalne wykorzystywanie wymiaru sprawiedliwości, kontrola nad mediami, nadmierna rola struktur siłowych. Nasza sympatia dla prozachodniej orientacji odchodzącego prezydenta oraz generalna pozytywna ocena jego reform nie powinna zamykać naszych oczu na wypaczenia, których byliśmy świadkami.

 

A co z deklaracjami Iwaniszwilego dotyczącymi odejścia z polityki? Czy możliwa jest „awuesyzacja” gruzińskiej sceny politycznej i rządy Iwaniszwilego z tylnego siedzenia, tak jak miało to miejsce w przypadku Jerzego Buzka i Mariana Krzaklewskiego po 1997 roku?

Iwaniszwili w roli premiera czuje się źle, stąd też pewnie biorą się jego liczne wpadki. Gdy jednak rzeczywiście zrezygnuje z tej funkcji, może doprowadzić do dalszego osłabiania instytucji państwa – z takim mozołem budowanych przez Saakaszwilego. Wiadomo, że Iwaniszwili jeszcze przez wiele lat pozostanie najważniejszym punktem odniesienia w gruzińskiej polityce, a nie sprawując przy tym żadnej formalnej funkcji będzie unikał odpowiedzialności politycznej.

Z instytucjonalnego punktu widzenia jest to układ niepokojący. Nie wiem, kto mógłby zastąpić Iwaniszwilego na stanowisku premiera – wydaje mi się, że poparcie jakim się cieszy oraz ilość środków pieniężnych, które zgromadził powodują, że wszystkie frakcje w ramach Gruzińskiego Marzenia są i pozostaną tylko „przystawkami” do swojego twórcy, lidera i patrona.

 

Najwięcej emocji budzą dziś zbliżające się wielkimi krokami wybory prezydenckie w których liczyć się będzie trójka kandydatów – Giorgi Margwelaszwili z Gruzińskiego Marzenia, Dawid Bakradze ze Zjednoczonego Ruchu Narodowego i Nino Burdżanadze z Ruchu Demokratyczego-Zjednoczonej Gruzji. Kto zostanie następnym prezydentem Gruzji?

Prezydentem zostanie Giorgi Margwelaszwili, o ile nie spełni dość ekstrawaganckich zapowiedzi rezygnacji z walki w ewentualnej drugiej turze.

 

Rzeczywiście, kilka dni temu premier Iwaniszwili powiedział, że jeśli doszłoby do drugiej tury głosowania, to będzie on namawiał Margwelaszwilego do wycofania się z wyborów. Czy obóz władzy nie obawia się, że jego kandydat może nie uzyskać wystarczająco wysokiego poparcia?

Wydaje mi się, że to jednak tylko triki przedwyborcze mające zwiększyć frekwencję. Margwelaszwili jest faworytem nie dzięki swojej charyzmie i popularności, których jako polityk z drugiego rzędu nie ma, lecz dlatego, że został namaszczony przez patrona – Bidzinę Iwaniszwilego. To jego jedyny atut.

 

A czy czarnym koniem wyborów ma szansę stać się Nino Burdżanadze?

Burdżanadze jednoznacznie postawiła na kartę rosyjską licząc, że wśród Gruzinów dojrzewa zmęczenie utrzymującymi się złymi relacjami z Rosją. Jej rezultat będzie sygnałem przemian w gruzińskim społeczeństwie. Nie wydaje mi się jednak, aby w Gruzji miała powstać prorosyjska alternatywa dla obecnych władz – Iwaniszwili zagospodarował prorosyjski, choć może należałoby powiedzieć: mniej antyrosyjski elektorat.

 

A jaka jest przyszłość Micheila Saakaszwilego? Trafi do więzienia, będzie nadal angażować się w życie polityczne czy będzie pisał pamiętniki i wspomnienia z okresu prezydentury?

Mam wrażenie, że dla władz gruzińskich perspektywa prowadzenia śledztwa, przesłuchań, a może i skazania odchodzącego prezydenta jest kusząca. Nienawiść Iwaniszwilego do Saakszwilego jest widoczna niemal w każdej wypowiedzi obecnego premiera. Na tym etapie pewnym jest jedynie to, że próba podjęcia działań prawnych wymierzonych w Saakaszwilego i jego ewentualne uwięzienie byłyby w całej Unii Europejskiej potraktowane jako kolejny na obszarze Partnerstwa Wschodniego przykład stosowania wybiórczej sprawiedliwości, który bardzo negatywnie wpłynąłby na proces integracji europejskiej Tbilisi, w tym perspektywę wdrożenia układu stowarzyszeniowego z Gruzją.


Adam Eberhardt jest wicedyrektorem Ośrodka Studiów Wschodnich


Inne: Pokonać Gruzińskie Marzenie (z Nino Burdżanadze, jedną z liderów rewolucji róż i kandydatką w wyborach prezydenckich, rozmawia Elżbieta Kustra-Pirweli)





Powrót
Najnowsze

Czarnobylski Łazarz – historie z zapomnienia

17.06.2019
Andrzej Goworski Marta Panas-Goworska
Czytaj dalej

Promocja w e-kiosku: NEW i NEE 30% taniej

14.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione" w Centrum Historii Zajezdnia

12.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Political fiction. O Mołdawii bez geopolityki

12.06.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Wspólny protest ambasadorów Polski i Izraela

11.06.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zmierzch oligarchy

10.06.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu