Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Giorgi zwycięzca
2013-10-27
Wojciech Wojtasiewicz

Zwycięstwo w pierwszej turze

Wstępne, jeszcze sondażowe wyniki wyborów prezydenckich potwierdziły tendencje, które można było obserwować w ostatnich tygodniach w przedwyborczych badaniach opinii publicznej. Zwycięstwo Giorgiego Margwelaszwilego wydawało się przesądzone. Pytanie brzmiało jedynie, czy zwycięży on w pierwszej czy w drugiej turze. Sam kandydat, jak i premier Bidzina Iwaniszwili w ostatnich dniach kampanii odgrażali się, że jeśli dojdzie do drugiej tury to Margwelaszwili nie weźmie w niej udziału (zapowiedzi te miały na celu zmobilizowanie elektoratu i zakończenie operacji wyborczej już 27 października).

Według exit polls (przeprowadzonych na zlecenie dwóch stacji telewizyjnych – Rustawi2 i Imedi) Giorgi Margewlaszwili uzyskał 66,7 lub 68 procent głosów poparcia, Dawid Bakradze (Zjednoczony Ruch Narodowy) – 20,2 lub 17,1 procent, a Nino Burdżanadze (Ruch Demokratyczny – Zjednoczona Gruzja) – 7,5 lub 9,9 procent. Tym samym kandydat obozu władzy został wybrany czwartym prezydentem kraju już w pierwszej turze.

Pozostali pretendenci zebrali śladową ilość głosów, z czego najwięcej lider Partii Pracy Szalwa Natelaszwili – 2,2 lub 2,1 procent i przewodniczący Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego Giorgi Targamadze – 1,1 lub 1 procent.

Co istotne, frekwencja była znacznie niższa niż w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych. O godzinie siedemnastej, czyli na trzy godziny przed zamknięciem lokali wyborczych wynosiła ona 39 procent (rok temu o tej porze 53).

 

Spodziewane wyniki?

Mimo wszystko tak wysokie poparcie dla Margwelaszwilego może dziwić. Wygrana w pierwszej turze wydawała się dość prawdopodobna, jednak niewielu zakładało, że będzie ona tak zdecydowana. Oznacza to, że apele premiera Iwaniszwilego o poparcie wysuniętego przez niego kandydata zadziałały mobilizująco na elektorat Gruzińskiego Marzenia i potwierdziły, ze gruziński milioner nadal cieszy się wysokim poparciem znacznej części Gruzinów.

Wynik kandydata opozycyjnego Zjednoczonego Ruchu Narodowego Dawida Bakradze jest przyzwoity, znacznie lepszy niż poparcie jakim cieszy się w sondażach ugrupowanie, które reprezentował. Wynik Bakradzego pozwoli odbudować wpływy polityczne poprzedniego obozu rządzącego z nadzieją na powrót do władzy w perspektywie kilku lat.

Zaskakuje również wynik Nino Burdżanadze. Pomimo tego, że pokrywa się on z prognozami przedwyborczymi (wskazywały one, że poparcie dla liderki Ruchu Demokratycznego waha się pomiędzy 5 a 10 procentami) wydawało się, że wobec niezwykle intensywnej kampanii kandydatki, może ona stać się czarnym koniem tegorocznych wyborów. Koniec końców jej hiperaktywność miała ograniczony wpływ na gruziński elektorat.

 

Nino walcząca

Kandydat ugrupowania ustępującego prezydenta Micheila Saakaszwilego zaraz po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania pogratulował zwycięstwa swojemu głównemu konkurentowi deklarując, że jako lider opozycji jest gotów współpracować z rządem i nowym prezydentem.

Inną postawę zajęła Nino Burdżanadze. Przez całą kampanię wyborczą deklarowała, że zwycięży w elekcji, jeśli ta będzie uczciwa. Zapowiadała również konieczność przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych, gdyż zeszłoroczny wynik nie odzwierciedla już rzeczywistych preferencji politycznych Gruzinów. Jeszcze na kilka godzin przed ogłoszeniem exit polls szef jej sztabu wyborczego, Irakli Batiaszwili, oskarżył Gruzińskie Marzenie i Zjednoczony Ruch Narodowy o próbę manipulowania wynikami wyborów i sondażami powyborczymi. Nie wykluczone, że Burdżanadze zechce organizować manifestacje swoich zwolenników domagając się unieważnienia wyborów bądź ponownego przeliczenia głosów. Jednak jeśli nawet do nich dojdzie, zakończą się one najpewniej niepowodzeniem – podobnie jak miało to miejsce w 2011 roku. Żelazna dama gruzińskiej polityki powinna raczej nadal mozolnie pracować nad swoją i swojej partii pozycją oraz czekać na zmniejszenie się poparcia dla koalicji rządzącej, jeśli chce w przyszłości odnieść sukces wyborczy.

 

Premier na zdrowie

Oprócz nowego prezydenta Gruzini w najbliższych dniach poznają również nazwisko nowego premiera Gruzji. Bidzina Iwaniszwili, który od kilku dobrych tygodni zapowiada swoje odejście z polityki po zwycięskich dla jego obozu wyborach prezydenckich, w najbliższy wtorek bądź środę ogłosi nazwisko swojego następcy (wcześniej konsultował je z wszystkimi siłami wchodzącymi w skład koalicji Gruzińskie Marzenie).

Z grona potencjalnych kandydatów wykluczony został wicepremier i minister gospodarki Giorgi Kwirikaszwili, który ma kontynuować swoją pracę na dotychczasowym stanowisku. Najczęściej pojawiającym się kandydatem jest minister zdrowia Dawid Sergeenko, który pełni funkcję szefa resortu zdrowia od roku. Wcześniej był osobistym lekarzem rodziny Iwaniszwilich, a w latach 2006-2012 dyrektorem szpitala wybudowanego przez gruzińskiego milionera w rodzinnym regionie Gruzji, w miejscowości Saczkere.

 

Time to say goodbye

Dzisiejsze wybory oznaczają również zbliżający się dużymi krokami koniec drugiej i ostatniej kadencji prezydenta Micheila Saakaszwilego. Jego odejście z najwyższego urzędu będzie oznaczało koniec politycznej epoki w najnowszych dziejach Gruzji zapoczątkowanej aksamitną rewolucją róż, w wyniku której od władzy odsunięty został sędziwy Eduard Szewardnadze. Saakaszwili w ostatnich dniach zapowiadał, że nie zamierza wycofywać się z gruzińskiej polityki i działalności publicznej: najlepiej może o tym świadczyć to, że kilka tygodni temu został wybrany ponownie na przewodniczącego swojej partii Zjednoczonego Ruchu Narodowego.

Jednak jego plany może pokrzyżować gruzińska prokuratura. Nie wykluczone, że odchodzący prezydent wzywany będzie na przesłuchania w sprawach, które toczą się przeciwko byłemu premierowi Wano Merabiszwilemu czy byłym ministrom, chociażby przeciwko Baczo Achalai. Sam również może zostać oskarżony o nadużycia władzy i zostać aresztowany. Takiego scenariusza nie wykluczał premier Bidzina Iwaniszwili. Z pewnością taki obrót spraw wpłynąłby bardzo negatywnie na stosunki gruzińsko-unijne i perspektywę podpisania umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.

Nie wydaje się jednak (przynajmniej na razie), aby Micheil Saakaszwili mógł doprowadzić do odzyskania wysokieg poparcia dla Zjednoczonego Ruchu Narodowego. W interesie jego partii będzie odsunięcie go na boczny tor i umożliwienie choćby Dawidowi Bakradzemu odgrywanie wiodącej roli w ugrupowaniu.

 

Wybory już za rok!

Wybory prezydenckie potwierdziły dominującą pozycję obozu Gruzińskiego Marzenia na gruzińskiej scenie politycznej. Przed ekipą rządzącą stoją jednak dwa wyzwania. Pierwsze to możliwa dezintegracja po zapowiadanym odejściu z polityki premiera Bidziny Iwaniszwilego: pomiędzy partiami wchodzącymi w skład koalicji może dochodzić do sporów tak merytorycznych, jak i personalnych. Nie wykluczone również, że Bidzina Iwaniszwili będzie chciał wpływać na rząd i sytuację polityczną w kraju w sposób zakulisowy, co może mieć negatywne konsekwencje dla funkcjonowania państwa.

Drugim zagrożeniem może być próba zdominowania całej sceny politycznej przez jedno środowisko polityczne i zwalczanie opozycji politycznej poprzez przejmowanie jej deputowanych czy dalsze areszty jej liderów na czele z Micheilem Saakaszwilim.  Z jednej strony przejęcie całej władzy przez jeden obóz polityczny będzie powodowało, że stanie się on w pełni odpowiedzialny za państwo nie mogąc już zrzucać winy za swoje niepowodzenia na nieprzychylnego prezydenta i będzie mógł bez przeszkód realizować swoją politykę. Z drugiej jednak strony kontynuowanie procesu koabitacji zapewniałoby większy balans i równowagę pomiędzy głównymi siłami politycznymi w kraju.

Dzisiejsze rozstrzygnięcie nie oznacza jednak zakończenia sezonu wyborczego w Gruzji. Po wyborach parlamentarnych i prezydenckich Gruzinów czekają w przyszłym roku wybory samorządowe, które mogą przynieść kolejne przetasowania na gruzińskiej scenie politycznej. Z pewnością najważniejszym ich elementem stanie się walka o fotel burmistrza stołecznego Tbilisi.

 

 Wojciech Wojtasiewicz



Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Czarnobylski Łazarz – historie z zapomnienia

17.06.2019
Andrzej Goworski Marta Panas-Goworska
Czytaj dalej

Promocja w e-kiosku: NEW i NEE 30% taniej

14.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione" w Centrum Historii Zajezdnia

12.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Political fiction. O Mołdawii bez geopolityki

12.06.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Wspólny protest ambasadorów Polski i Izraela

11.06.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zmierzch oligarchy

10.06.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu