Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wyspa Jakuck
2013-11-19
Wojciech Konończuk
 Tekst ukazał się w numerze 6/2013 „Nowej Europy Wschodniej”.

Michał Książek, Jakuck. Słownik miejsca,

Wydawnictwo Czarne,

Wołowiec 2013



Jakucja przypomina wyspę otoczoną morzem śniegu. Książek nie tylko do Jakucji się dostał, ale spędził tam kilka lat, założył rodzinę, nauczył się jakuckiego i patrzy na miejsce okiem wprawdzie Europejczyka, ale już zadomowionego na tym odległym kawałku Syberii. Plonem fascynacji autora regionem i zamieszkującymi go ludźmi jest 250-stronicowa książka, będąca jego udanym debiutem literackim.

Na początku w oczy rzuca się niepokojąca i fascynująca okładka. Widzimy na niej kilka osób idących w oparach mrozu, szczelnie otulonych futrami. Życie w Jakucji to zmagania się z przeszywającym zimnem na przestrzeni dziesięć razy większej od Polski, skutej wieczną zmarzliną na głębokość trzystu metrów, zamieszkałej przez niecały milion mieszkańców i dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy niedźwiedzi. Nic dziwnego, że w języku jakuckim istnieje słowo oznaczające „nie bać się dalekich odległości”. A słowo „przestrzeń” oznacza to samo co „szaleniec”.

Książek, ornitolog i kulturoznawca, dotychczas znany był nielicznym  czytelnikom z niewielkich reportaży publikowanych w ostatnich latach w kilku polskich pismach. Przez ten czas zdawał się szukać sposobu, wypracować własny język, aby

opowiedzieć o emocjach związanych z tym, co widział w Jakucji. Na pomoc przyszli mu dwaj Polacy urodzeni w tym samym 1858 roku: Wacław Sieroszewski i Edward Piekarski. Łączyła ich fascynacja Jakutami, narodem, wśród którego przyszło im żyć w trakcie zesłania do tego regionu, który jeśli krańcem świata nie jest dzisiaj, to z pewnością był nim w końcu XIX wieku. Pierwszy z nich był autorem książki Dwanaście lat w kraju Jakutów, skarbnicy wiedzy (nie tylko etnografi cznej) o tym niewielkim narodzie, dla którego stała się prawdziwą biblią. Drugi zaś opracował słownik języka jakuckiego, który nie jest słownikiem sensu stricto, ale „momentami nowym gatunkiem literackim”. W niemal każdym jakuckim domu dzieło Piekarskiego stoi na honorowym miejscu obok opus magnumSieroszewskiego.

Dzięki polskim zesłańcom Jakuci stali się najlepiej opisanym narodem Syberii, a Książek – przybyły do Jakucka 120 lat po swoich wielkich poprzednikach – znalazł sposób wyrażenia obserwacji. Idąc śladem Sieroszewskiego, Jakuck. Słownik miejsca, to z jednej strony  opowieść o Jakucku, Jakucji i Jakutach. Z drugiej zaś i za przykładem Piekarskiego, to również zapis wybranych jakuckich słów stanowiących klucz do zrozumienia tego  syberyjskiego narodu. Książek staje się w ten sposób wyznawcą przekonania Piekarskiego,  że „Język narodu to wyrażenie całego jego życia, to muzeum, w którym zebrano wszystkie skarby jego kultury i intelektu”.

Książka niełatwo poddaje się katalogizacji. Wbrew tytułom trzech części (Jesień 2008, Zima 2008-2009, Wiosna 2009) nie jest to dziennik. Daty nie mają znaczenia i zdają się bardziej znakami pamięci dla autora. Nie jest to również klasyczny reportaż, choć bliska tej formie jest końcowa część, stanowiąca zapis podróży  autora na północ Jakucji. Wreszcie, wbrew podtytułowi, nie jest to bynajmniej „słownik miejsca”, ale słowa z języka jakuckiego są ważnym dopełnieniem rozważań o Jakucji i Jakutach. Książek umiejętnie łączy każdą z tych form, wypracowując własny oryginalny sposób opisu jakuckiej rzeczywistości. Wiedzę ma przy tym ogromną, pochodzącą od Sieroszewskiego i jego następców – „jakutologów”, uzupełnioną o własne, niezwykle wnikliwe obserwacje. W wielu miejscach książki autor znika, pisze, ale go nie widać. Woli kryć się za innymi, patrzeć i notować. Niewątpliwa przewaga Książka nad wieloma obserwatorami odmiennych kultur to opanowanie przez niego rzadkiego języka, bez którego – jak zdaje się przekonywać na każdej stronie – niemożliwe jest prawdziwe zrozumienie.

Nie ma Jakucji bez zimy. Książek przeżył niejedną i chętnie się swoim doświadczeniem dzieli. Dowiadujemy się, że jakucki mróz nie szczypie, a bodzie, gdyż miejscowy folklor przedstawia mróz pod postacią Byka Zimy. Autor językiem równie precyzyjnym co plastycznym pokazuje na własnym przykładzie, że do zimna nie można się przyzwyczaić, bo boli. Że w Jakucji zimno nie przychodzi, ale spada. Nie pomogą kolejne warstwy ubrania i coraz cieplejsze futra na poszczególne etapy pory zimowej. Przy opisach zimy pióro autora staje się wyjątkowo wyrafinowane, co już na okładce książki zauważa bezdyskusyjny znawca rosyjskiej zimy Mariusz Wilk („Takich opisów zimna w literaturze polskiej jeszcze nie było”).

Przez większą część roku Jakuck zamiera, bo głównym wyzwaniem mieszkańców jest poradzenie sobie z przenikającym wszystko zimnem. Brak światła zwiększa liczbę samobójców, prawdziwą plagę w tym regionie świata. Przy tęgich mrozach Jakuci tradycyjnie słuchali opowieści wytrawnych opowiadaczy, którzy przez kilka dni potrafili opowiadać jakuckie eposy, „których nikt nigdy w całości nie spisał”.

Najwięcej czasu  Książek spędził w Jakucku, „największym i jedynym mieście Jakucji”.  Mieście niepodobnym do żadnego innego, w którym walczyć z mrozem jest tak samo trudno, jak w innych częściach „wyspy”. Jakuck pokazany przez Książka to miejsce otoczone przez wielką, niezmierzoną, niepokonaną przestrzeń, której nie można ujarzmić. To miasto podzielone przez rozlewającą się na wiele kilometrów Lenę, przypominającą morze. To rzeka bez żadnego mostu, a przeprawa przez nią jest względnie bezpieczna dopiero po skutym lodzie i śmiertelnie niebezpieczna w okresie roztopów lub tuż przed nadejściem zimy.

Autor chodzi po Jakucku, wypatruje i szuka. Czy to śladów po drewnianej zabudowie (Jakuci przeprowadzili się do bloków), czy może znaków po dawnych mieszkańcach? Kluczem może być zdanie: „Z prawej, za przetoką, chylą się drewniane domki dzielnicy Założnej, o którejpisał w Imperium Kapuściński, a z lewej stoją blokowiska, o których nie pisał jeszcze nikt”. Książek napisał – piórem wytrawnego obserwatora, otwartego na poznawanie inności. Próbuje zrozumieć ten 450-tysięczny naród, który „woli żyć z Ruskimi niż z Chińczykami”, choć przecież i „Ruskich” nikt tam nie zapraszał.

Na kartach książki wielokrotnie powraca Wacław Sieroszewski, którym autor jest bezgranicznie zafascynowany. Jakuckpisany jest w cieniu jego wielkości, z wieloma odniesieniami do życia pisarza wśród Jakutów. Książek chodzi po śladach Sieroszewskiego, odkrywa jego rękopisy w archiwach i losy jego jakuckiej córki. Ba, z jakuckim archeologiem kopie w miejscu, gdzie niegdyś stał dom  Sieroszewskiego. Polaków spotkamy jednak wielu, bo polski wkład w historię Jakucji zaczął się już w XVII wieku, kiedy do rozciągnięcia władzy carskiej na Jakuck doprowadził Antoni Dobryński, działający na polecenie innego Polaka Samsona Nowackiego. Gramatykę języka jakuckiego opracował Sergiusz Jastrzębski, prawo zaś opisał Mikołaj Witaszewski. Polscy lekarze leczyli Jakutów i byli wśród pierwszych rewolucjonistów. Okazuje się jednak, że wpływ szedł też z drugiej strony. Za pośrednictwem języka rosyjskiego do polszczyzny przeniknęły bowiem niektóre słowa z jakuckiego, na przykład „bałagan”, oznaczające mały namiot (balaghan), czy kös, od którego pochodzi polskie „koczować”.

Jakuck Książka to nowa jakość w polskiej literaturze reportersko-badawczo-etnograficznej, niełatwo poddająca się porównaniom. Ta opowieść o zmaganiach człowieka z bezgraniczną przestrzenią śnieżną jest zwyczajnie lekturą bardzo ciekawą. A przy tym Książek dopisał kolejny ważny rozdział do polskich badań i obserwacji tego największego z rosyjskich regionów.


Tekst ukazał się w numerze 6/2013 „Nowej Europy Wschodniej”. 

 

Wojciech Konończuk




Powrót
Najnowsze

Brudna perła Finlandii. Sprawa Airiston Helmi a relacje fińsko-rosyjskie

12.11.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Wojciechem Góreckim

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Konkurs dla prenumeratorów na 10-lecie NEWu

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Do Polaków. Cały wiek polsko-ukraiński: nie pierwszy i nie ostatni

07.11.2018
Ukraińcy – obywatele Rzeczypospolitej Polskiej
Czytaj dalej

10-lecie NEW

31.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Warszawskie spotkanie z Marceliną Szumer-Brysz

29.10.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu