Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Gra toczy się dalej
2013-11-22
Piotr Andrusieczko

Rada Najwyższa wbrew oczekiwaniom zwolenników eurointegracji oraz zapowiedziom przedstawicieli władzy, nie zdołała przegłosować żadnego z projektów ustaw dotyczących wyjazdu Julii Tymoszenko na zagraniczne leczenie.

Jednak to nie kolejna nieudana próba głosowania w sprawie Tymoszenko wywołała burzę. W czasie, kiedy Wiktor Janukowycz na konferencji prasowej w Wiedniu przekonywał, że Ukraina będzie kontynuowała swój proeuropejski kurs, premier Mykoła Azarow wydał rozporządzenie o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej w Wilnie.

 

Schizofrenia? Nie!

Doradca prezydenta Janukowycza stwierdził, że władza nie stawia krzyżyka na umowie, a jedynie sygnalizuje „problem”. W Kijowie wtórował mu deputowany Partii Regionów Wołodymyr Olinyk oświadczając, że kurs Ukrainy na eurointegrację nie ulega zmianom. Jednocześnie Olinyk wskazał o jaki „problem” chodzi – Ukraina nie może pozwolić sobie obecnie na dalsze pogorszenie bilansu handlowego z Rosją i tym samym na „utratę milionów miejsc pracy”.

Od dłuższego czasu nieoficjalnie mówiło się, że Kijów domaga się od Unii Europejskiej gwarancji finansowych. Ukraina potrzebuje dla utrzymania stabilności ekonomicznej w przyszłym roku około 12-15 miliardów dolarów, a rozporządzenie Azarowa zostało ogłoszone po tym, jak MFW wydał oświadczenie, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej nie gwarantuje otrzymanie przez Kijów kredytów (rząd ukraiński nie realizuje rekomendacji MFW dotyczących m.in. reformowania sektora finansowego czy podwyższenia opłat za gaz dla ludności). To, że „problemem” są pieniądze potwierdził również wicepremier Jurij Bojko, który oświadczył, że Ukraina nie otrzymała od UE gwarancji rekompensaty za straty poniesione w związku z ograniczeniami w handlu z krajami WNP, a zwłaszcza z Rosją.

Sięgnięto więc po scenariusz „B”, o którym na Ukrainie w ostatnim czasie było głośno (wiele można zarzucać otoczeniu prezydenta Janukowycza, ale na pewno nie brak planów alternatywnych). Na przygotowania do wprowadzenia planu zapasowego, wskazywały pewne korekty w retoryce przedstawicieli władzy i materiałach publikowanych przez media należące lub kontrolowane przez ludzi związanych z władzą. Podnoszone były więc kwestie dotyczące problemów ekonomicznych w następstwie dalszego pogarszania relacji z Rosją, wyrażano zaniepokojenie o elektorat Partii Regionów itd. W końcu wyraźnym sygnałem stał się brak kompromisu w sprawie tzw. ustawy o Tymoszenko.

 

Pieniądze dadzą zwycięstwo

Niektórzy zgodzą się więc z europosłem Pawłem Zalewskim, który manewry ukraińskich władz tłumaczy ich pragmatyzmem i stawianiem narodowych interesów na pierwszym miejscu. Prawdziwe motywacje otoczenia Janukowycza są jednak inne – Kijów potrzebuje pieniędzy, aby zagwarantować sobie brak niepokojów społecznych przed wyborami prezydenckimi w 2015 roku. Chodzi więc, o utrzymanie się przy władzy.

Widać więc (jak wskazuje Paweł Zalewski) różnicę priorytetów między Kijowem i Brukselą. Przedstawiciele ukraińskiej władzy wybierając proeuropejski kierunek od samego początku koncentrowali się na wymiarze ekonomicznym, nie rozumiejąc czym są standardy europejskie. Duża część ukraińskich polityków patrząc na swoich europejskich kolegów jeżdżących do pracy metrem lub rowerem uważa ich za „frajerów”. Co gorsze, podobnie o europejskich politykach myślą również niektórzy zwykli obywatele – nawet ci, którzy deklarują proeuropejskie poglądy.

 

Od euforii do histerii

Podobnie jak proeuropejskim pozom Niebieskich towarzyszył nadmierny entuzjazm, tak dzisiaj zapanowała nadmierna histeria. Oświadczenia opozycji „o zdradzie” nic nie zmieniają, a gra tak na prawdę toczy się dalej. Póki co mamy bowiem wciąż więcej pytań, niż odpowiedzi – sprzeczne sygnały płynące od ukraińskiej władzy wskazują, że być może wciąż nie zapadła ostateczna decyzja, a całe zamieszanie może być kolejną próbą wywarcia nacisku na UE. 

Niewykluczone również, że Kijów już dawno podjął decyzję o zastopowaniu eurointegracji, a to że premier Azarow poinformował o tym świat akurat w czasie, kiedy Janukowycz zapewniał o niezmienności kursu, miało być próbą zachowania „proeuropejskiego oblicza” ukraińskiego prezydenta. Niewiele osób nabierze się jednak na takie sztuczki, które mogą zakończyć się klęską ukraińskiego prezydenta.

Swoją grę prowadzi wciąż Moskwa. Nikt nie miał wątpliwości, że po pogorszeniu relacji z Kijowem i deklaracjach o rzekomym „ostatecznym wyborze” Ukrainy na korzyść integracji z UE, Kreml będzie stał z boku. Prezydent Janukowycz spotykał się z Władimirem Putinem nie tylko, aby wysłuchać jego oferty, ale również, aby pokazać europejskim partnerom, że gra toczy się o wysoką stawkę.

Dzisiejsze doniesienia płynące z Kijowa nie oznaczają zwrotu Kijowa wobec Rosji i Unii Celnej. Po pierwsze, nie wiadomo, co Rosja zaproponowała Ukrainie. Po drugie, nawet jeśli są to znaczne środki i gwarancje wsparcia Janukowycza podczas wyborów, ukraiński prezydent zdaje sobie sprawę, że Kremlowi ufać nie można, a relacje z rosyjskim prezydentem i tak nie będą „dobrosąsiedzkie”. Zresztą, w dłuższej perspektywie Rosja nie ma możliwości finansowego wspierania Ukrainy. Tym samym, nawet jeśli Kijów postawił obecnie przysłowiowy „krzyżyk” na umowie stowarzyszeniowej, to Ukraina nie stanie się rosyjskim poddanym. Prawdopodobne również, że Kreml zgodził się nie naciskać w sprawie przystąpienia Ukrainy do Unii Celnej w zamian za odstąpienie Kijowa od podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Do Szczytu pozostał tydzień i wciąż wiele może się zdarzyć. Poza tym – na Wilnie świat się nie kończy. Obecna sytuacja może skłonić ukraińskich obywateli do większej aktywności politycznej, natomiast dla prezydenta Janukowycza może oznaczać ostateczne pożegnanie się z władzą w 2015 roku. Wiktor Janukowycz może spróbować pójść też drogą autorytaryzmu. Jednak „Ukraina to nie Rosja”, jak pisał w swoim czasie prezydent Kuczma (dzisiaj widać to nawet jeszcze bardziej wyraźnie). 

Zasadnicze pytanie brzmi jednak: czy UE ma swój plan „B” w razie niepodpisania Umowy z Ukrainą? Jeśli nie, to powinna ten czas wykorzystać na jego przygotowanie.

 

Piotr Andrusieczko


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko
Powrót
Najnowsze

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Czy USA wycofa się z traktatu o otwartych przestworzach?

12.11.2019
Waleria Szackaja
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu