Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Umowa bez „krwi, potu i łez” nic nie zmieni
2013-11-22
Piotr Andrusieczko

Artykuł Pawła Zalewskiego. 


Po pierwsze, w kontekście podpisania umowy stowarzyszeniowej przez Ukrainę Zalewski skupia się na interesach Wiktora Janukowycza. W ten sposób europoseł słusznie, choć zapewne nieświadomie oddał faktyczny stan rzeczy. To nie bowiem naród ukraiński dokonuje obecnie wyboru geopolitycznego czy cywilizacyjnego: o przyszłości Ukraińców i szczytu w Wilnie decyduje jeden człowiek bądź grupa osób. O przejrzystości procesu decyzyjnego nie ma co mówić.

 

Folwark nad Dnieprem

Europoseł słusznie wskazuje, że główną przyczyną obecnego kryzysu w relacjach między Ukrainą i Unią Europejską „jest raczej całkowite wzajemne niedopasowanie priorytetów i możliwości. Dla Unii Europejskiej stowarzyszenie ma wymiar cywilizacyjny związany ze standardami demokratycznymi, prawami człowieka oraz ordynacją wyborczą”. Takie stanowisko Unii jest zrozumiałe, i odpowiada oczekiwaniom większości obywateli Ukrainy – grupy, która w zbliżeniu z Unią upatruje szansy na szeroko rozumiane zmiany systemowe w ich kraju.

Pisze dalej Zalewski: „Jeśli Janukowycz podpisze umowę stowarzyszeniową bez gwarancji porozumienia w sprawie finansowania z Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy UE, naraża swój kraj na ogromne straty, na co żaden rozsądny polityk nie może sobie pozwolić”. I raz jeszcze trudno byłoby się nie zgodzić, gdyby nie pewne „ale”. Janukowycz nie myśli bowiem w tym przypadku o społeczeństwie, ale o zagrożeniach dla własnego biznesu i pozycji politycznej (zarówno tzw. Rodziny, czyli klanu oligarchicznego związanego z prezydentem, jak i innych przedstawicieli klanów biznesowo-politycznych). To co widzimy dzisiaj na Ukrainie, to swoiste połączenie pozostałości systemu komunistycznego z transformowanym od czasów prezydentury Leonida Kuczmy systemem oligarchicznym. Liczy się tutaj duży biznes, którego powstanie wiąże się z przejmowaniem państwowych przedsiębiorstw, natomiast funkcjonowanie opiera się często (oprócz zysków płynących z eksportu) na kontraktach państwowych. W takiej sytuacji niezbędna jest odpowiednia „krysza” – polityczne „plecy”, która zabezpieczyłaby interesy dużego biznesu poprzez lobbowanie jego potrzeb w parlamencie i rządzie (gdzie zasiadają przedstawiciele tych grup oligarchicznych), a także poprzez odpowiednia politykę fiskalna, preferencje itp.

Czytamy dalej: „Wysłannicy Janukowycza już od dwóch lat jeżdżą do MFW i UE, aby uzyskać pomoc finansową, ale odbijają się od ściany”. Nie można zapominać, że to ukraińska władza nie chce realizować rekomendacji MFW – przykładowo 18 listopada przedstawiciel Partii Regionów Wołodymyr Olijnyk, w telewizyjnym talk-show powtórzył jeszcze raz, że władza nie będzie realizowała żądań dotyczących podwyżki cen gazu dla ludności. W Polsce wielu by mu przyklasnęło, jednak są pewne granice. Do dzisiaj częstym widokiem w ukraińskich mieszkaniach podczas zimy są cztery zapalone palniki i piekarnik. Państwo praktycznie nie prowadzi żadnej polityki promującej oszczędzanie energii.

 

Ukraina S.A.

„W sytuacji gdy gospodarka ukraińska tonie, Unia Europejska oferuje Ukraińcom – jak Winston Churchill Anglikom w 1940 roku – »krew, pot i łzy«”. Obecna sytuacja ekonomiczna na Ukrainie jest przede wszystkim rezultatem zaniechań w przeprowadzeniu reform. Już dawno temu można było nad Dnieprem usłyszeć: „W Polsce była terapia szokowa, a u nas szok bez terapii”. Od trudnych lat dziewięćdziesiątych wiele się zmieniło, nastąpił okres prosperity dzięki któremu wielu Ukraińców zaczęło żyć lepiej, jednak obecny system gospodarczy i polityczny na Ukrainie wyczerpuje swoje możliwości.

Zgadzam się, że wielu dzisiejszych rządzących polityków okazało się znacznie lepszymi menadżerami, potrafiącymi skuteczniej kierować państwową machiną, niż ich poprzednicy. Pojawia się jednak pytanie, na ile o losach państwa powinni decydować urzędnicy związani z grupami oligarchicznymi? Czy są oni w stanie modernizować państwo, przystosowując je do europejskich standardów? Pastwo, to jednak nie przedsiębiorstwo.

Tymczasem podejście władz jest inne – rok po zwycięstwie Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich, liczba osób zatrudnionych w małym i średnim biznesie zmalała o około 2 miliony. Jeden z moich rozmówców, obecnie pracujący w jednym z ministerstw, tłumaczył mi różnicę pomiędzy obecnymi rządami, a czasami Kuczmy. Wcześniej ryzykowne było prowadzenie wielkiego biznesu, ponieważ nie mając odpowiedniej „kryszy” można było paść ofiarom wrogiego przejęcia – tzw. rejderstwa. Dzisiaj to samo grozi również małym i średnim przedsiębiorstwom – jeśli okażą się dochodowe. Wbrew zapowiedziom reform, liczba kontroli oficjalnych i nie oficjalnych nie maleje.

Według ukraińskich ekspertów powszechny jest tzw. system otkatów, czyli swoista prowizja dla odpowiednich struktur i osób (skutkuje to zawyżaniem ofert podczas przetargów). Sporo mówiło się na przykład o zawyżonych cenach obiektów budowanych przed Euro 2012, podobne zyski może przynieść organizacja Mistrzostw Europy w koszykówce w 2015 roku i ewentualna organizacja Olimpiady Zimowej siedem lat później. W takich realiach żadne państwo nie jest w stanie zachować stabilności i przeprowadzić reformy. W rezultacie ukraińska gospodarka wymyka się tradycyjnym analizom ekonomicznym – szara i czarna strefa są zbyt wielkie.

 

Na ile starczy kroplówki

„Na tym tle wsparcie europejskiego projektu wielkiego państwa, jakim jest Ukraina, nie będzie bardzo kosztowne. Zresztą nie można tego projektu oceniać tylko przez pryzmat finansów” – pisze Zalewski. Owszem chodzi również, o realne reformy, a nie papierowe, o odpowiednie standardy.

„Unia musi zrozumieć, jaki jest interes Janukowycza, i wykorzystać tę wiedzę do zrealizowania swoich celów. Polityka UE nie może abstrahować od bieżącej sytuacji Ukrainy. Dlatego należy przyjąć postulaty ukraińskie w sposób racjonalny i warunkowy – oferując pomoc finansową w zamian za reformy. Trzeba wprowadzić plan, w którym okresowe wypłaty są skorelowane z reformami”. Odpowiedź, na to „jaki jest interes Janukowycza” jest prosta, i zna ją – wbrew temu co pisze Paweł Zalewski – wielu europejskich ekspertów i polityków: celem jest utrzymanie się przy władzy po 2015 roku i zachowanie biznesu kontrolowanego przez „Rodzinę”. W tym sensie umowa stowarzyszeniowa, podobnie jak ewentualne przystąpienie do Unii Celnej, jest tylko elementem gry. UE powinna wykorzystać tę wiedzą w swoich działaniach.

 

***

 

Ukraina nie stała się drugą Białorusią, ani nawet Rosją, jednak wiele zdarzeń budzi niepokój. Wydaje się, że europoseł Zalewski i inni politycy zapomnieli, że wybory parlamentarne 2012 roku wcale się nie zakończyły – 15 grudnia odbędą się wybory w 5 okręgach, gdzie w skandalicznych okolicznościach nie doszło do wyłonienia zwycięzców w ubiegłym roku. Nie budzi wątpliwości, że również i tym razem będziemy świadkami „manipulacji przy urnie”.

Ograniczana jest również wolność słowa. Dziennikarzy zastrasza się, podsłuchuje, a niekiedy i bije. Podobny los spotyka niektórych działaczy obywatelskich, a w wielu przypadkach brakuje odpowiedniej reakcji ze strony organów ścigania.

Podpisanie Umowy Stowarzyszeniowej nie gwarantuje głębokich zmian na Ukrainie, których ten kraj potrzebuje. Obecny system polityczno-ekonomiczny na Ukrainie wyczerpuje swoje resursy, a pomoc finansowa z zewnątrz może przedłużyć agonię tylko o kilka lat. Gwarantem zmian nie jest również opozycja, która w dużej mierze należy do tego samego systemu.

Umowa stowarzyszeniowa mogłaby jednak mimo wszystko stworzyć warunki do przeprowadzenia reform bądź przyspieszyć rozpad obecnego systemu. Czy tak będzie – zobaczymy dopiero po 2015 roku.

 

 

Piotr Andrusieczko


Artykuł Pawła Zalewskiego. 



Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko
Powrót
Najnowsze

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Czy USA wycofa się z traktatu o otwartych przestworzach?

12.11.2019
Waleria Szackaja
Czytaj dalej

Polska nie wybuchła

11.11.2019
Sonia Knapczyk Andrzej Leon Sowa
Czytaj dalej

Retrospektywa filmów Pawła Łungina z udziałem reżysera

09.11.2019
Grzegorz Szymczak
Czytaj dalej

Wybory w Kiszyniowie. Czas na Cebana

08.11.2019
Miłosz Szymański
Czytaj dalej

Ojczyzna dobrej jakości

07.11.2019
Stowarzyszenie Reporterów „Rekolektyw”, pod red. Małgorzaty Nocuń
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu