Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Niepewny Białorusin
2013-11-29
Z Uładzimirem Niaklajewem rozmawia Karolina Słowik

Jakie trzy przymiotniki najlepiej charakteryzują Białorusinów?

Przede wszystkim Białorusi odczuwają niepewność. Poza tym apatię – obywatelską i polityczną – oraz trudną do nazwania chęć zmiany rzeczywistości.

Ostatnio ogłosił Pan, że zamierza uczestniczyć w nadchodzących wyborach prezydenckich w 2015 roku.

Tak, choć jeszcze nie wiadomo w jakim charakterze. Mam swoje prywatne porachunki, Łukaszenka o mało mnie nie zabił. Nie mogę powiedzieć, że powinno być to główną motywacją dla polityka, ale nie można też udawać, że nic się nie stało [Po wieczorze wyborczym Niaklajeu został poważnie pobity, porwany ze szpitala, represjonowany. Podejrzewano, że nie żyje przyp. red.]. Im dłużej Łukaszenka jest przy władzy, tym trudniej Białorusi będzie wyjść na prostą – on tworzy parodię tego kraju, modernizacja o której mówi jest żartem. Na Białorusi nie ma czego modernizować – wszystko trzeba zbudować od nowa.

Kandydował Pan również trzy lata temu – jak wspomina Pan 19 grudnia 2010?

Sam jestem winien tego, co mi się przydarzyło. Źle oceniłem sytuację, zignorowałem głosy, że powinienem zatrudnić ochronę. Uparcie twierdziłem, że nic się nie stanie: umówiliśmy się z władzą, trwała wówczas liberalizacja i demokratyzacja. Inna sprawa, że ochrona kosztuje – nie mogłem przecież zabrać chłopców i dziewczyny na plac. Łukaszenka dobrze znał moje plany. To, że przegrałem, uświadomiłem sobie dopiero w szpitalu. Człowiek, który trafia nagle do więzienia, zamiast do pałacu prezydenckiego, ma do siebie ogromne pretensje.

Mykoła Riabczuk powiedział kiedyś, że są dwie Ukrainy. Czy są również dwie Białorusie? Jedna białoruskojęzyczna-opozycyjna i rosyjskojęzyczna-proprezydencka?

Nie oddaje to białoruskiej rzeczywistości, a utożsamianie przez polskie media opozycji z białoruskojęzyczną częścią społeczeństwa to brednie. W mojej kampanii „Mów prawdę”, większość aktywistów jest rosyjskojęzycznych. Dla mnie, białoruskiego poety, to problematyczne, nie mogę jednak robić wszystkiego: działać jako polityk, poeta i organizator białoruskiego szkolnictwa. Chociaż pewnie powinienem zająć się edukacją swoich aktywistów, bo sytuacja języka białoruskiego jest poważna. W półmilionowym Mohylewie tylko jedna dziewczyna poszła do białoruskiej szkoły.

Uważa się Pan raczej za poetę, czy polityka?

To pytanie, które słyszę najczęściej, choć nie ma na nie odpowiedzi. Zajmując się polityką nigdy nie porzuciłem poezji – wszystko, co napisałem w ostatnich latach, pisałem w nocy albo „na wczasach” w więzieniu. Tam nie pozwalają zajmować się polityką, jest za to dużo wolnego czasu i nic nie przeszkadza tworzeniu.

Polityką zacząłem zajmować się z powodu poezji, którą traktuję jako część zagrożonej białoruskiej kultury – zagrożonej w większym stopniu niż niezależność państwa. Władze przestały rozumieć suwerenność jako wartość i tym samym obywatele również przestali ją w ten sposób pojmować. Białoruskie społeczeństwo należy postrzegać raczej w kategoriach socjalnych niż narodowych.

Można nazwać Pana eurosceptykiem?

Idea Unii Europejskiej to niedościgniony, kosmopolityczny cel, który stawiali przed sobą przywódcy różnych epok. Idea światowego komunizmu wynikła z podobnej myśli: postrzegania człowieka w oderwaniu od jego narodowości. Lenin, gdy zaczynał swoją „epopeję”, również chciał zrównać wszystkie narody, radzieckie republiki miały byc tylko przejściowym tworem.

Koncepcja Unii Europejskiej opiera się jednak na idei jedności w różnorodności – oznacza to, że państwa mogą i powinny zachować swoją tożsamość.

Nikt jednak nie mówi, jak te wartości i tożsamość zachować. Współpraca regionalna w formacie wyszehradzkim czy skandynawskim jest bardziej efektywna.


fot. karnamachel,  	http://www.flickr.com/photos/34280881@N02/5004129016 (cc) commons.wikimedia.org

Jak więc odnosi się Pan do idei utworzenia Unii Eurazjatyckiej, której Białoruś ma być członkiem?

Negatywnie, choć do integracji dojdzie. W 2014 roku Łukaszenka przygotowując się do wyborów prezydenckich, będzie potrzebował 3 miliardów dolarów, a bez zawarcia kolejnej umowy stowarzyszeniowej, Władimir Putin tych pieniędzy mu nie przekaże. Łukaszence Rosja potrzebna jest również dlatego, że bez niej trudno będzie mu wypełnić warunki tzw. umowy społecznej – władza zapewnia znośne warunki socjalne, a społeczeństwo się nie buntuje. Starsi ludzie są zadowoleni z warunków, jakie proponuje Łukaszenka – wspominają czasy radzieckie, kiedy nikt nie marzył nawet o mieszkaniu w mieście i samochodzie. Ludzie nie zamierzają ryzykować z powodu sloganów o demokracji, której nigdy nie było i nikt jej nie zna. Kiełbasa wystarczy.

Procesy integracyjne powinny jednak wypływać ze wspólnych tradycji, historii oraz przede wszystkim z porozumienia – jak u Skandynawów. Kiedy europejska Białoruś i azjatycki Kazachstan miały wspólne interesy i wspólną historię?

Związek Radziecki istniał prawie 70 lat.

Historia pokazała, że Związek Radziecki był sztucznym tworem, integracja Azji i Europy nie miała żadnych podstaw, a koncepcja była utopijna. Stawiam na regionalizm – Polska i Białoruś posiadają na przykład dużo wspólnych doświadczeń, choć niektórzy Polacy nadal nie chcą uznać nas za pełnoprawnego partnera do rozmów, negują naszą przeszłość. Mimo tych różnic, myślę, że integracja naszych państw nastąpi w niedalekiej przyszłości.

Czy Pan, jako białoruski opozycjonista, odczuwa pomoc polskiego MSZ?

Otrzymujemy pomoc z Polski, ale przede wszystkim jest to pomoc polityczna. Jeśli chodzi o pomoc finansową, to mogę uspokoić polskich obywateli, że żadne wielkie pieniądze nie są im zabierane. Gdyby było inaczej, odczułbym to. Choć niektórzy koledzy opozycjoniści jeżdżą drogimi samochodami. 

Czy Partnerstwo Wschodnie ma potencjał, by realnie pomóc Białorusi?

Przecenialiśmy ten projekt, nie spełnił on pokładanych w nim oczekiwań. Wielu uważa, że misja Partnerstwa Wschodniego już się wyczerpała, mówi się, że wobec fiaska rozmów z Ukrainą projekt powinien się zakończyć. Jestem jednak innego zdania – uważam, że jeszcze nie wszystkie instrumenty zostały wykorzystane. Partnerstwo Wschodnie można modernizować – póki co wszystkie objęte nim państwa traktuje się tak samo, jednak aby zwiększyć efektywność programu, należy współpracować z tymi państwami na różnych poziomach, osobno.

A jakie instrumenty może wykorzystać Unia Europejska, aby pomóc?

Scenariuszy nie brakuje. Jeden z nich zakłada wypełnienie żądań radykalnych białoruskich opozycjonistów, którzy domagają się, aby Unia Europejska zerwała wszystkie kontakty z Białorusią oraz nałożyła na nią sankcje ekonomiczne, by zdusić dyktaturę. Ci, którzy opowiadają się za tym scenariuszem, twierdzą, że sankcje uderzą jedynie w państwo, nie w społeczeństwo. Stanie się jednak inaczej – sankcje doprowadzą do braku waluty, jedzenia, pracy, aż w końcu ludzie będą zmuszeni do wyjścia na ulice. Tym bardziej, że Białoruś jest w pełni uzależniona od Rosji, a w przypadku izolacji ze strony Unii Europejskiej, byłaby na Rosję skazana.

 

A jak ocenia Pan obecne stosunki Polski i Białorusi?

Pozytywnie. Obecnie udaje nam się przezwyciężyć dawne kompleksy. W latach dziewięćdziesiątych Konfederacja Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego kierowała się geopolityczną ideą Józefa Piłsudskiego o stworzeniu Międzymorza. Dążono do utworzenia federacji państw Europy Środkowej i Wschodniej, na obszarze między „Morzami ABC” (Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym), chciano wskrzeszenia sojuszu Polski i Białorusi w tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego. To ważne, że ta idea pojawiła się właśnie w Polsce. Tak się niestety złożyło, że na Wschodzie jesteśmy jedynym potencjalnym sojusznikiem Polski – Białoruś nie wysuwa żadnych pretensji wobec Polski, w odróżnieniu do Litwinów, Ukraińców czy Rosjan.

 

Uładzimir Niaklajeu jest białoruskim poetą, prozaikiem, przewodniczy kampanii „Mów Prawdę”. W 2010 roku wystartował w wyborach prezydenckich. W 2011 roku Kolegium Europy Wschodniej wydało tomik jego wierszy pt. „Poczta gołębia” w przekładzie Adama Pomorskiego.




Powrót
Najnowsze

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu