Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Słowiański bazar
2013-12-17
Z Lawonem Wolskim rozmawia Karolina Słowik

KAROLINA SŁOWIK: Jesteś zapracowanym człowiekiem. Nagrywałeś płyty z różnymi zespołami jak Mroja, N.R.M., czy Krambambula, a kilka lat temu rozpocząłeś karierę solową. O której zaczynasz swój dzień?

LAWON WOLSKI: Różnie. Wszystko mi się udaje, jeśli wstanę wcześnie, ale nie zawsze mi to wychodzi.

 

Rozpocząłeś karierę jeszcze w czasach radzieckich. Czułeś się wtedy swobodniej jako muzyk?

Wówczas nie występowaliśmy często. Początkowo muzykę rockową traktowaliśmy jak hobby, sposób na wyrażenie samych siebie – stoisz na scenie, śpiewasz o czymś, co uważasz za ważne i już dziewczyny cię kochają, a chłopcy poważają.

Potem, w epoce glasnosti, można było śpiewać o wszystkim. Komsomolcy organizowali ogromne festiwale rockowe, na których udało nam się zagrać. Nikt wtedy nie myślał o pieniądzach. Żyliśmy jak artyści, twórczo i burzliwie: wydajesz kolejne krążki, występujesz i nic za to nie dostajesz. Może poza miłością i uznaniem, co jest bardzo miłe.

Można powiedzieć, że u schyłku Związku Radzieckiego na Białorusi było więcej wolności niż teraz. W 1989 roku nikomu nie przyszłoby do głowy zakazać występów grupie rockowej. Nie zrobiłem jednak kariery: nie było na to perspektyw w czasach radzieckich, ani w burzliwych latach dziewięćdziesiątych, które płynnie przeszły w dyktaturę. W takich okolicznościach nie ma miejsca na muzykę.

 

fot. Monk at be-x-old.wikipedia (cc) commons.wikimedia.orgJako jeden z pierwszych zacząłeś pisać swoje teksty po białorusku. W piosenkach wykorzystałeś nawet wiersze białoruskich klasyków, jak Janka Kupała.

Nie ja pierwszy pisałem teksty po białorusku, również nie ja wpadłem na pomysł, aby wykorzystać wiersze białoruskich klasyków – białoruscy „Pieśniarze” zrobili to przede mną. Mój album miał za zadanie upowszechnić poezję z kanonu szkolnego.

 

Na „Trzech żółwiach” wyrosły dwa pokolenia. Od jakiegoś czasu do frazy „Ty nie czekaj” na koncertach zacząłeś dodawać „dość czekania”. Białorusini wciąż czekają?

Właśnie tak, nadal czekają – od 300 lat bądź dłużej.

 

Na co? Co może się zmienić?

Wszystko. Trzeba tylko postawić na edukację i inteligencję.

 

Bogatszy o doświadczenie przeszło dwóch dekad niepodległości, co chciałbyś powiedzieć sobie młodemu?

„Wyjeżdżaj stąd jak najszybciej!”. To oczywiście żart, ja nie żałuję niczego. Szczerze mówiąc, nikomu nie przyszło w połowie lat dziewięćdziesiątych do głowy, że ten „białoruski lider” tak długo będzie przy władzy, nikt też nie wiedział dokąd Białoruś zmierza. Trwa wojna partyzancka: twórcza, moralna, psychologiczna.

 

Z czym trzeba walczyć?

Z chamstwem, tępotą i brakiem wrażliwości.

 

Film „Żywie Biełaruś”, do którego napisałeś muzykę, przedstawia Białoruś w sposób bardzo szablonowy – bieda, bezprizorni, brud. Wielu Białorusinów twierdzi, że to niepradziwy obraz. 

Wielu Białorusinów to wszystko zna i w głębi duszy rozumie, ale wolą odwracać głowę i nie widzieć, nie słyszeć, nie reagować – jak inaczej mogliby żyć w tak absurdalnym społeczeństwie? Wygodniej im powtarzać, jak mantrę: „U nas wszystko jest normalnie, wszystko w porządku”. A potem płaczą z przyjaciółmi nad butelką wódki i mówią, że jednak nie jest dobrze.

 

Chodzi mi raczej o przedstawienie warunków życia. Taki obrazek umacnia stereotypy o Białorusi – przecież nie jest aż tak źle, jak pokazuje to film.

W Mińsk zainwestowano wiele pracy i sił. Zjeżdżają się tutaj ludzie z prowincji, w centrum jest naprawdę czysto, nocą ulice są podświetlone, jest wiele restauracji i kawiarni. Trzeba byłoby pojechać bliżej czarnobylskiej strefy, żeby zobaczyć prawdziwe cuda.

 

Jakie trzy przymiotniki najlepiej charakteryzują Białorusinów?

Sarkazm, dobrze ukrywana uraza do władzy i wieczna nadzieja na lepsze czasy.

 

A jak opiszesz opozycję? Białorusini chyba już dawno postawili krzyżyk na opozycjonistach.

Nie chcę o tym mówić. To bolesny temat.

 

Jak Twoim zdaniem można zachęcić rosyjskojęzycznych Białorusinów do nauki języka białoruskiego?

Trzeba zacząć od normalnego, interesującego programu szkolnego – odrzucić radziecką rutynowość. Pięć lat nauki na podstawie takiego programu powinno sprawić, że sytuacja językowa się zmieni. To istotne, bo język to krew narodu – tym bardziej, że nikt u nas nie włada poprawnym rosyjskim. „Rosyjski” używany na Białorusi jest zbiałoruszczony, z dodatkiem trasianki – ubogi i niepoprawny. To jednak nieprawda, że rosyjskojęzyczni Białorusini nie rozumieją białoruskiego.

 

Powiedziałeś, że zbawić może Białorusinów tylko humor i ironia. Ostatnia Twoja piosenka jest jednak pełna pesymizmu: śpiewasz, że „dla większości ten kraj nie istnieje”. Sytuacja na Białorusi jest na tyle poważna, że przestała być śmieszna?

Czasem potrzebujemy ironii, a czasem trash-terapii. Sytuacja na Białorusi jest śmieszna, gdy patrzymy na szczegóły, pojedyncze historie, a patrząc na nią szerzej – nawet nie chcę próbować tego nazywać.

 

Przykłady?

Na przykład wprowadzenie podatku za samochód, albo za bezrobocie. Jednak kiedy władza zabrania ci występować na scenie i żąda, żebyś zapłacił za „pasożytnictwo”, to już przestaje być zabawne. Przynajmniej, jeśli żyjesz tu, na Białorusi. Nie jest też zabawne, że w naszych szkołach wykłada się radziecko-rosyjską wersję historii naszego kraju – w przeciwieństwie do Polaków czy Litwinów nie mamy swojej narracji historycznej. W rezultacie białoruską historię znają historycy, a literaturę – literaturoznawcy. Naród zaś nie „czuje” swojego kraju i żyje po prostu na jakimś nieokreślonym terytorium. Władza jest agresywna i jakby żywcem wyjęta z wojska, ale to za mało, by tworzyć więź. Potrzebna jest historia, kultura, a nie „słowiański bazar” i głupie estradowe piosenki, którymi nas karmią. Ludzie przez to się degradują.

 

Trzynaście lat temu napisałeś: „Tu się narodziłem, tu żyję i nie jest mi wszystko jedno”. Co Białorusini mogą zrobić dla Białorusi?

Przestać być obojętnymi, nie milczeć, nie kłamać – wówczas wszystko się zmieni.

 

A co Polska może zrobić dla Białorusi?

Polska już i tak dużo zrobiła i robi nadal. Dziękujemy wam!

 

Lawon Wolski jest białoruskim muzykiem rockowym. W przeszłości wokalista i gitarzysta zespołów Mroja, N.R.M., Krambambula oraz Zet.



Powrót
Najnowsze

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Czy USA wycofa się z traktatu o otwartych przestworzach?

12.11.2019
Waleria Szackaja
Czytaj dalej

Polska nie wybuchła

11.11.2019
Sonia Knapczyk Andrzej Leon Sowa
Czytaj dalej

Retrospektywa filmów Pawła Łungina z udziałem reżysera

09.11.2019
Grzegorz Szymczak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu