Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Gościnna Błękitnooka
2014-01-16
Karolina Słowik

­„Żeby dożyć wczasów nad jeziorem w Brasławie. Każdego roku tylko na to czekam". „Żeby córka po ukończeniu uniwersytetu znalazła pracę". „Żeby lodowisko w końcu otworzyli. Jak tak można, żeby zima bez śniegu!". „Czekam na mistrzostwa świata w hokeju. Będę kibicować!". Według agencji BiełaPAN, tego właśnie oczekują Białorusini w 2014 roku. Prezydent oczekuje zaś przede wszystkim dwóch rzeczy: udanych mistrzostw świata w hokeju i dobrych relacji z przyjaciółmi z Moskwy.

Po pierwsze – hokej: w 2014 roku Białoruś będzie gospodarzem mistrzostw świata w hokeju, a to nie lada prestiż. Prezydent w swoim noworocznym przemówieniu nazwał Białoruś „krajem dobrych ludzi", a rok 2014 „rokiem gościnności" oraz wezwał naród do okazywania tejże – zapewne mając na myśli przyjezdnych fanów hokeja. Sam również wykazał się gościnnością znosząc wizy osobom, które okażą bilet na mecz. Jeśli ktoś jednak chciał wykorzystać to ułatwienie, aby odwiedzić Białoruś w czasie majówki, to się to nie opłaci – lepiej wystać w kolejce po wizę. Sprzedaż biletów na mecze hokejowe ruszyła już 30 września zeszłego roku, większość jest już wyprzedana. Najtańsze bilety można było kupić online już od 1,8 miliona białoruskich rubli (około 620 złotych).

Po drugie i najważniejsze – przyjaciele. Już w styczniu Białoruś otrzymała od Rosji kolejny kredyt – tym razem w wysokości 2 miliardów dolarów. Jaka była cena pożyczki? Pozornie nieodczuwalna w porównaniu z europejskimi wymogami: po kolejnym zastrzyku gotówki Białoruś będzie musiała zgodzić się na wzmocnienie wojskowej obecności Rosjan na swoim terytorium, oddanie kolejnych państwowych przedsiębiorstw, czy na kolejny etap eurazjatyckiej integracji (choć Łukaszenko integracji i tak się nie sprzeciwia – udział w rosyjskich projektach integracyjnych każdorazowo oznacza dla Mińska wymierne korzyści finansowe).

Największym sukcesem poprzedniego roku, według Aleksandra Łukaszenki, było rozpoczęcie budowy białoruskiej elektrowni atomowej pod Grodnem. Prezydent nie wspomniał jednak, że jest to rosyjska inwestycja warta, bagatela, 10 miliardów dolarów. „To jeden z największych rosyjskich projektów inwestycyjnych" – powiedział ambasador Rosji na Białorusi Aleksander Surikow. Elektrownia atomowa zaledwie otwiera listę wspólnych białorusko-rosyjskich projektów i powiązań gospodarczych.

Powiązania pogłębił niedawny zakup przez rosyjską państwową kompanię naftową Rosnieft dwóch białoruskich rafinerii w Mozyrzu i Nowopołocku, które produkują około 23 milionów ton ropy rocznie. Rafinerie miały kluczowe znaczenie dla białoruskiej gospodarki – zapewniały 30 procent wpływów do białoruskiego budżetu, a Rosjanie wycenili ich wartość na ponad pół miliarda dolarów. Już od września zeszłego roku, Rosnieft jest jedynym dostawcą ropy na Białoruś (zastąpiła Gazprom i Łukoil) – w ten sposób firma Igora Sieczina dostarcza i produkuje ropę na Białorusi samodzielnie. Przejęcie całych przedsiębiorstw było tylko kwestią wyczucia większego zachwiania gospodarczego na Białorusi. Następną firmą na rosyjskim celowniku jest samochodowy MAZ – Minskij Awtomobilnyj Zawod. Chce go wchłonąć jego rosyjski odpowiednik KamAZ, a rozmowy dotyczące przejęcia prowadzone są od 2010 roku.

Ruchy Kremla nie wpłyną jednak diametralnie na białoruską gospodarkę. Rosja już jest najważniejszym partnerem gospodarczym Białorusi: w 2013 roku obustronna wymiana handlowa wyniosła 40 miliardów dolarów, a wartość rosyjskich inwestycji na Białorusi wynosi 47 procent wszystkich inwestycji zagranicznych w tym kraju. „Wszystkie nasze wysiłki skierowane są na umocnienie samodzielności białoruskiej gospodarki, by zdołała podnieść poziom życia w kraju" – powiedział rosyjski ambasador na Białoruś Surikow.

Do tego dochodzą inne kwestie, jak sprawa rosyjskich baz lotniczych na Białorusi: w tym przypadku Rosja będzie opłacać pobyt swoich sił w kraju Błękitnookiej. Nie tylko zapłaci za korzystanie z lotnisk, ale też za opłaty komunalne. To dobry sposób na dodatkowe kieszonkowe dla Łukaszenki.

Rozgrywki na linii Mińsk-Moskwa odbywają się ponad głowami samych Białorusinów: władze nie pytają ich o zdanie w kwestii pogłębienia integracji z Rosją, czy wyprzedaży przedsiębiorstw. Pytają za to, czysto hipotetycznie, socjologowie z NISEPI: „Czy poparlibyście dziś zjednoczenie Białorusi i Rosji?". 51 procent Białorusinów zagłosowałoby na nie, a 28 procent na tak. I choć widać więc, że większość nie opowiedziałaby się za takim scenariuszem, to nadal 28 procent społeczeństwa, a więc 2,7 miliona Białorusinów jest gotowych na dobrowolne oddanie suwerenności swojego kraju. Prezydent Łukaszenko nie musi więc obawiać się ani o mistrzostwa, ani o relacje z moskiewskimi przyjaciółmi: czy wyniki badań nie świadczą o ogromnej białoruskiej „gościnności"?


Karolina Słowik

 


Polecamy inne artykuły autora: Karolina Słowik
Powrót
Najnowsze

Książka Pawła Kowala nominowana do Nagrody Moczarskiego 2019

21.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Protesty na Ukrainie – tymczasowy kryzys czy nowy Majdan?

21.10.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu