Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Andrusieczko
16. 01. 2014
2014-01-17
Piotr Andrusieczko

Krótka sesja Rady Najwyższej cofnęła Ukrainę… Nie, to niestety zupełnie nowa „jakość" w ukraińskiej rzeczywistości politycznej!

16 stycznia 2014 roku został już ogłoszony dniem pogrzebu ukraińskiego parlamentaryzmu i demokracji. Pozostaje wrażenie, że plotki o możliwym szturmie Majdanu w noc z 15 na 16 stycznia mogły być elementem dezinformacji mającej na celu kumulację protestujących na głównym placu Kijowa. W tym samym czasie Berkut, milicja i uczestnicy Antymajdanu otrzymali zadanie ochrony Rady Najwyższej. Po co? Teraz już wiemy.

Deputowani Partii Regionów i Komunistycznej Partii Ukrainy zamienili parlament w drukarkę wypuszczającą kolejne ustawy ograniczające swobody obywatelskie. Pośpiech, brak omówienia spowodował, że zapewne nawet znaczna część deputowanych Partii Regionów nie wiedziała za co dokładnie głosuje. Jednak prezydent wiedział dokładnie pod czym składa swoje podpisy. Dlaczego do tego doszło? Ciągotki autorytarne u Wiktora Janukowycza były widoczne od początku jego prezydentury. A może, głupio było przed prezydentem Putinem za ten bałagan w "guberni małorosyjskiej"?

Dzisiaj wynika pytanie, jak będą wykonywane zapisy przyjętych ustaw? Według nich, wszyscy i wszystko na Majdanie podlega sankcjom. Czy otwiera to drogę do siłowego wariantu w najbliższym czasie? Jaka będzie reakcja USA i UE? A przede wszystkim jak zareagują sami Ukraińcy w sytuacji, kiedy ponad połowa społeczeństwa zgodnie z nowym prawem stała się de facto przestępcami? Ja sam podpadam pod jeden z zapisów chodząc na Majdan z kaskiem ochronnym otrzymanym po 1 grudnia, kiedy to w Kijowie "Berkut" pobił ok. 40 dziennikarzy, od jednej z organizacji będącej w świetle nowego ustawodawstwa "obcym agentem". Za to funkcjonariusze "Berkutu" zostali zwolnieni z odpowiedzialności za użycie siły wobec protestujących. Za zbieranie informacji o funkcjonariuszach "Berkutu", podobnie jak i o sędziach można otrzymać 3 lata więzienia. Zresztą dziennikarze ukraińscy będą się teraz dobrze zastanawiali za nim napiszą o którymś z przedstawicieli władzy - za zniesławienie będzie teraz groziła kara dwóch lat. To tylko kilka zakazów z długiej listy.

Co dalej, czego można się spodziewać? Jedno jest pewne, powtarzane latami za Kuczmą niczym mantra stwierdzenie „Ukraina to nie Rosja" zostanie w najbliższym czasie zweryfikowane.

 


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko

Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu