Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Don’t cry for me Ukraina
2014-01-18
Jakub Korejba

Ukraińcy mają wszelkie powody, żeby siąść i płakać. Jeszcze niedawno Wiktor Janukowicz miał szansę podarować im lepszą przyszłość. Zamiast tego wybrał kurs na umocnienie kartoflanej republiki z jej buraczaną elitą.

Jeszcze dwa miesiące temu, przed szczytem w Wilnie, wydawało się, że po dwudziestu latach postkomunistycznych konwulsji Ukraina nareszcie wstępuje na upragnioną przez swych obywateli drogę bezpieczeństwa, stabilności i dobrobytu. Jeszcze miesiąc temu, wydawało się, że pomimo nagłego zwrotu prezydenta Janukowycza, naród zdoła skutecznie upomnieć się o swoje prawa i powstrzymać polityków od ostatecznego odcięcia Ukrainy od szans na lepszą przyszłość. Obecnie, po haniebnym głosowaniu w Radzie Najwyższej (gdzie wielu z deputowanych Partii Regionów to przebrani w garnitury byli kryminaliści, a przedstawiciele Partii Komunistycznej – prowincjonalni aparatyczycy) i zrównaniu Ukrainy z Rosją i Białorusią, z tych nadziei nie pozostało już nic.

Przepchnięcie przez parlament pakietu ustaw pozwalających w świetle prawa zlikwidować demonstracje na ulicach ukraińskich miast nie jest tylko doraźnym narzędziem dla przecięcia rosnącego na ciele państwa od czasu słynnej wileńskiej nocy kryzysowego wrzodu. Jest to krok na miarę cywilizacyjnego wyboru pomiędzy demokratyczną i szanującą prawa obywatelskie europejską wspólnotą, a depczącą godność ludzką kliką pogardzanych przez społeczność międzynarodową dyktatorów. Rozszerzenie pełnomocnictw struktur siłowych to jedyna recepta, którą ukraińskie władze leczyć chcą niezadowolenie społeczne i możliwe bunty: problemy wynikające z własnej, szkodliwej dla państwa dzialalności. Amnestia dla pałujących pokojowe demonstracje berkutowców jest jasnym sygnałem dla przedstawicieli organów: prezydent daje im do zrozumienia, że za przemoc zastosowaną w obronie reżimu nikomu włos z głowy nie spadnie. Kary za „zniesławienie" pozwolą kontrolowanym przez obóz władzy sądom i prokuraturom wyrzucać z pracy i pakować do więzienia nie tylko niepokornych dziennikarzy, ale właściwie wszystkich, którzy odważą się na „oszczercze" i „szkalujące" wypowiedzi pod adresem wierchuszki – dokładnie tak, jak dzieje się to na terenie siostrzanej republiki białoruskiej.

Rozszerzenie pojęcia ekstremizmu na niemal wszystkie rodzaje działalności wchodzące w kolizję z linią władz będzie rekojmią szybkiej i brutalnej eliminacji z życia społecznego elementów przez władze nieporządanych. Żywcem przepisane z ustawodawstwa rosyjskiego pojęcie „zagranicznego agenta" jest z kolei ciosem w niezalezność organizacji społecznych a uproszczenie procedury uchylania immunitetu to bat na ewentualnych niepokornych przedstawicieli opozycji parlamentarnej. Wzmożenie cenzury, zakazy dotyczące zgromadzeń i demonstracji oraz kontrola internetu są natomiast krokami zmierzającymi do zabezpieczenia zwycięstwa Janukowycza w wyborach 2015 roku, których skompromitowany prezydent nie będzie w stanie wygrać drogą demokratyczną. Jest więc oczywiste, że wprowadzone przez Radę Najwyższą nowelizacje stawiają poza prawem wszystkich tych, którzy nie tylko aktywnie sprzeciwiają się polityce władz, ale po prostu odważą się słowem lub pismem zgrzeszyć przeciwko ustanowionej przez rząd ortodoksji.

Zapisy nowych ustaw są jasnym sygnałem, że zamiast zerwać z poradziecką przeszłością i wstąpić na europejską drogę do cywilizowanych standardów, Ukraina już wkrótce pogrąży się w otchłani politycznych represji, ekonomicznej stagnacji i społecznego marazmu. Świadczą o tym także zapisy przegłosowanego wbrew procedurom budżetu: w 2014 roku wzrosną wydatki na milicję, prokuraturę i administrację państwową, spadną natomiast nakłady na oświatę, wojsko oraz renty i emerytury.

W rezultacie, wolność, dobrobyt i szczęście żegnają się dziś z Ukrainą, bo w jednym państwie z Janukowyczem i Azarowem nie ma dla nich miejsca. Pozostaje tylko nadzieja, że wolność, dobrobyt i szczęście, jak w piosence, „nigdy ich nie opuszczą", bo pozostaną w sercach mieszkańców tego rzuconego na pastwę nieudacznych polityków, chciwych oligarchów i agresywnych sąsiadów kraju.


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu