Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Z Maisons-Laffitte patrzono szerzej
2010-09-06
Stanisław Konopacki*
Nierzadko myśl polityczna paryskiej „Kultury” dotycząca doktryny ULB, czyli wspierania niepodległości i demokracji wśród wschodnich sąsiadów Polski (pierwotnie na Ukrainie, Litwie i Białorusi), jest rozumiana w taki sposób, jakby jej autorzy proponowali skoncentrowanie polskiej polityki zagranicznej na kierunku wschodnim. Rzeczywiście, w wypowiedziach Redaktora i Londyńczyka można znaleźć sformułowania, że „nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy, Litwy i Białorusi” etc. Podkreślić wszelako trzeba, że cała polityka wschodnia widziana była przez nich w znacznie szerszym kontekście.

Skierowana wobec Wschodu myśl polityczna środowiska zgrupowanego wokół Maisons-Laffitte zawsze była konstruowana w odniesieniu do tego, co aktualnie działo się na świecie i w Zachodniej Europie. Takie podejście pozwalało wyzwolić polską myśl polityczną z zaścianka polonocentryzmu i ekskluzywnego mesjanizmu, które zwykle skazywały Warszawę na „rozwój asynchroniczny”. Był on typowy dla XIX wieku i – zdaniem przedstawicieli „Kultury” – większość nieszczęść, których Polacy w tym okresie doświadczyli, wynikała ze skierowania ich wysiłków politycznych w kierunku zgoła przeciwnym niż rozwój sytuacji politycznej w Europie Środkowej i Zachodniej. Trafnie rzecz ujmuje Norman Davies, który zauważa, że „podczas gdy wiek XIX był czasem reform i ulepszeń dla Wielkiej Brytanii, wiekiem dynamicznej ekspansji dla Ameryki, imperialnej potęgi Prus i Rosji oraz wyzwolenia narodowego dla Niemiec i Włoch, dla Polski okazał się epoką klęski, izolacji i upokorzenia”. Przyczyną wszelkich niepowodzeń Rzeczypospolitej w XIX stuleciu było właśnie owo polonocentryczne myślenie – ślepe na dążenia sąsiadów i niewidzące potrzeby skorelowania własnego losu z losem regionu, kontynentu i świata.

Dlatego już od pierwszego numeru „Kultura” reprezentowała pogląd, że losy Polski są nieodłącznie związane z losami całej Europy, a polityka na rzecz wyłonienia  się wolnej i demokratycznej Ukrainy, Litwy i Białorusi musi być powiązana z polityką wielkich mocarstw, procesem integracji Europy, pomysłami na federację Europy  Środkowej i Wschodniej. Znany rosyjski obrońca praw człowieka Siergiej Kowaliow w 2006 roku na Uniwersytecie Warszawskim stwierdził: „Nazywają Roberta Schumana rzeźbiarzem nowej Europy. Myślę, że jej architektem był także Giedroyc. Jego wizja przyszłości Europy odrzucała egoistyczne nacjonalizmy i opierała się na wartościach uniwersalnych”.

Nie bez powodu tedy patronami pierwszego zeszytu „Kultury” (z czerwca 1947 roku)  byli Paul Valéry i Benedetto Croce, których analiza kryzysu cywilizacji europejskiej –  przy uwzględnieniu, rzecz jasna, całego różnorodnego kontekstu historycznego – i dzisiaj brzmi niezwykle aktualnie. Pogrążoną w kryzysie finansowym, gospodarczym  i instytucjonalnym Unię Europejską nadzieją mogą napawać słowa francuskiego poety  i włoskiego filozofa, którzy byli przekonani, że w trudnych czasach europejskie wartości mimo wszystko ocaleją, „jeśli człowiek okaże duchowy heroizm i wierność humanizmowi”. Dzisiaj Europa też potrzebuje więcej odwagi, zdecydowania w kreśleniu  wizji rozwoju, wyjścia z kryzysu, zwrócenia uwagi na los zwykłego obywatela.

Lista niepowodzeń – naszych, nie Giedroycia

Przypomnienie głównych wątków myśli politycznej środowiska skupionego wokół  Maisons-Laffitte ma o tyle sens, że w ostatnim okresie w debacie publicznej wiele  mówi się o niepowodzeniach polskiej polityki wschodniej, która miała nawiązywać  właśnie do dziedzictwa paryskiej „Kultury”. Świadczyć o tym może między innymi fakt, że mimo spektakularnych działań byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego  i wysiłków rządu, Polska nie zdołała zbudować pozytywnych relacji z Litwą, Białorusią i Ukrainą. Wilno za sprawą nowej pani prezydent Dalii Grybauskait? nie jest  szczególnie zainteresowane strategicznym partnerstwem z Warszawą, nie mówiąc  już o afroncie, jaki spotkał prezydenta Kaczyńskiego ze strony litewskiego parlamentu, który w dniu jego wizyty w Wilnie odrzucił projekt ustawy umożliwiającej  polską pisownię polskich nazwisk w litewskich dokumentach. Aktualnie Seimas  rozpatruje ustawę przewidującą ograniczenie nauczania w rodzimym języku w polskich szkołach; wszystkie lekcje miałyby odbywać się po litewsku, po polsku dzieci  mogłyby mówić tylko podczas przerwy. Należy zaznaczyć, że projekt łamie konwencję Rady Europy o mniejszościach narodowych oraz stosowne postanowienia  traktatu polsko-litewskiego.

Podobną klęskę odniosła polityka Polski wobec Białorusi, którą Warszawa różnymi sposobami starała się demokratyzować, cywilizować i wciągać do Europy. Rezultatem wieloletnich wysiłków naszego kraju na rzecz Mińska były niedawne represje  wobec mniejszości polskiej na Białorusi, którymi Zachód zbytnio się nie przejął. No  i największa porażka Polski: Ukraina. Warszawa w pełni zaangażowała się w przemiany rozpoczęte pomarańczową rewolucją w 2004 roku, licząc, że Kijów obierze  drogę modernizacji, demokratycznych reform i zbliżenia do Zachodu. Tymczasem  Ukraina, której Polska stała się żarliwym adwokatem w jej  drodze do NATO i Europy, pogrążyła się w wyniszczającej  cały kraj autodestrukcji. Na koniec urzędowania prezydent  Juszczenko odznaczył pośmiertnie tytułem bohatera Ukrainy  przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Banderę, który obarczany jest polityczną odpowiedzialnością  za prowadzone od wiosny 1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
 
Również nie najlepiej zapowiada się możliwość realizacji flagowej inicjatywy polskiej polityki zagranicznej Partnerstwo  Wschodnie, którą przy wsparciu Szwecji udało się przekuć  na projekt całej Unii Europejskiej. Ambitny plan ma na celu  przyciągnięcie sześciu państw poradzieckich do struktur europejskich. Jednak niewielkie środki finansowe przeznaczone przez Unię na to przedsięwzięcie oraz brak  czołowych przywódców Europy podczas jego inauguracji (szczyt w Pradze w maju  2009 roku) nie wróży inicjatywie wielu sukcesów. Wszystkie te porażki – jak słusznie zauważa Bartłomiej Sienkiewicz – obnażają „bezradność Rzeczypospolitej wobec jej głównych, zdawałoby się, sojuszników na Wschodzie” (Pożegnanie z Giedroyciem, „Rzeczpospolita. Dodatek Plus-Minus”, 29-30 maja 2010).

Można by dalej ciągnąć listę niepowodzeń polityki Polski wobec wschodnich sąsiadów. Ale czy to oznacza, że idee twórców paryskiej „Kultury” są passé i należy  się już pożegnać z Giedroyciem i z jego wizją polityki wschodniej? A może to nie  myśl polityczna środowiska skupionego wokół Księcia z Maisons-Laffitte jest nieaktualna, lecz sposób jej realizacji?

Przede wszystkim Europa

Aktualność myśli twórców paryskiej „Kultury” polega przede wszystkim na tym,  że polską politykę zagraniczną widzieli całościowo. Rok po wydaniu pierwszego numeru „Kultury” Giedroyc napisał do Andrzeja Bobkowskiego, że trzeba wreszcie  wyrwać się z narodowego getta i zacząć myśleć w skali europejskiej. Tak więc nie  osobno Wilno, Mińsk, Kijów czy Warszawa – tylko Europa przede wszystkim!

Po wtóre, Giedroyc i Mieroszewski postrzegali problematykę ULB w ścisłym  związku z kwestią niemiecką. W 1955 roku Londyńczyk stwierdził, że Polacy muszą szukać porozumienia z Niemcami, bowiem relacje polsko-niemieckie stanowią  fundament każdego nieradzieckiego układu wschodnioeuropejskiego. Jedynie porozumienie polsko-niemieckie może przywrócić równowagę polityczną w Europie  Środkowej i Wschodniej i uniemożliwić Rosji wygrywanie  tych dwóch narodów przeciwko sobie. Nowy układ Europy – podkreślał Mieroszewski – może być zbudowany tylko z Niemcami. Słowa te w dzisiejszej, dotkniętej kryzysem sąsiadów Europie stają się niezwykle aktualne. Polskiej gospodarce  udało się uniknąć recesji, demokracja mimo różnych zawirowań jest w miarę stabilna i w rezultacie zmniejsza się  dystans między bogatymi Niemcami i biedną niegdyś Polską. W powstałej sytuacji – zdaniem Ivana Krasteva – „Polska przestaje być uczniem, który zmuszony jest wypełniać unijne wymagania, a staje się pełnoprawnym partnerem” (Audytor Europy, „Europa. Miesięcznik idei”, nr 2, 2010). Ponieważ pozostali gracze europejscy, na przykład Francja i Wielka Brytania, są pogrążeni w rozwiązywaniu wewnętrznych problemów,  na Niemczech i Polsce ciąży znacznie większa odpowiedzialność niż kiedykolwiek przedtem. Zjednoczona Europa znajduje się w sytuacji, w której potrzebne  jest przejmowanie przywództwa ad hoc w zależności od natury sprawy. Według  Krasteva, w odniesieniu do kwestii Rosji i przestrzeni poradzieckiej „przywódczą  rolę mogą odegrać wyłącznie Niemcy i Polska”.

W myśli politycznej „Kultury” nie można wreszcie pominąć wątku rosyjskiego.  Konstruowana przez to środowisko polska polityka wschodnia nie była wymierzona  przeciwko Rosji, tylko przeciwko radzieckiemu imperializmowi. W ich przekonaniu  Rosja musi się zmienić, ale bez wątpienia musi się zmienić również stosunek Polski do Rosji. Juliusz Mieroszewski wielokrotnie podkreślał, że jednym z elementów  warunkujących przemianę Rosji jest zmiana polskiego „klimatu” w odniesieniu do  wschodniego sąsiada. Zdaniem Londyńczyka, Polacy winni wyzbyć się w stosunku  do Rosji tradycyjnej postawy „przedmurza”, której zadaniem nie jest oddziaływanie, lecz obrona. Skutkiem tego typu nastawienia jest izolacja i permanentna wojna  defensywna. Polska musi przyjąć koncepcję „przęsła”, „pomostu”, która jest postawą  ofensywną w sensie politycznym i kulturalnym. W opinii Maisons-Laffitte, „musimy się stać drożdżami przyspieszającymi proces przemian w Rosji. Musimy nasz  bierny konsumpcyjny patriotyzm zachodni uaktywnić, a sami zwrócić się twarzą ku  Wschodowi. Autentyczna zachodniość nie polega na tym, by wykorzystać pierwszą  okazję dającą możność osiedlenia się w Ameryce. Zachodniość polega na tym, by  kulturę zachodnią eksportować na Wschód” (Juliusz Mieroszewski, Finał klasycznej Europy, Lublin 1997). Ponadto trudno oczekiwać od Rosjan demokratyzacji, liberalizacji i ewolucji w kierunku zachodnich wartości, jeżeli sami nie jesteśmy skłonni  wyzbyć się uprzedzeń i stereotypów.

Między Moskwą a Zachodem

W tym kontekście aktualności myśli paryskiej „Kultury” przydaje fakt, że stajemy się świadkami wykluwania się nowego klimatu dla polskich relacji z Rosją. Co  z tego ostatecznie wyniknie, nie wiadomo, ale pozytywne gesty i życzliwość Rosjan  wobec Polaków po katastrofie 10 kwietnia bieżącego roku świadczyłyby o solidarności z Warszawą i gotowości do dalszych rozmów. Czy owe zachowania uda się przekuć w prawdziwy dialog, autentyczne porozumienie i partnerską współpracę – za wcześnie na  spekulacje.

Z drugiej zaś strony – co jest chyba jeszcze bardziej znaczące – Rosja sama znalazła się w trudnej sytuacji. Wojna  w Gruzji w 2008 roku nie zwiększyła bezpieczeństwa Moskwy na Północnym Kaukazie, a światowy kryzys finansowy  okazał się niezwykle dotkliwy dla rosyjskiej gospodarki. W tej sytuacji Rosja musi  porzucić dawne sny o potędze, przyjąć bardziej pragmatyczną postawę i szukać porozumienia z Unią Europejską. Na naszych oczach tworzy się przestrzeń, w której  Polska ma niepoślednią rolę do odegrania. Według scenariusza „Kultury”, jest to  rola budowniczego „pomostu” między Rosją a Europą, bowiem na dłuższą metę celem Słowian Zachodnich jest stopniowa ewolucja Rosji w kierunku wspólnoty niepodległych narodów. Trzeba wszak pamiętać, że „otwierając okno na Zachód” – co  winno być celem Polski w stosunku do Rosji – sami musimy wyzwolić się z okowów  własnej tradycji i stereotypów. Zdaniem Mieroszewskiego, musimy wreszcie zrozumieć, że „europeizacja” Rosji jest niezbędna dla Polski.

W konkluzji należy podkreślić, że aktualność myśli politycznej Giedroycia i paryskiej „Kultury” polega przede wszystkim na całościowym rozumieniu polskiej polityki zagranicznej. Skuteczność polityki wobec wschodnich sąsiadów zależy od możliwości jej „europeizacji” – przekonania państw zachodnich, że działanie na rzecz  niezależności i demokracji narodów Wschodniej Europy leży w żywotnym interesie  całego kontynentu. Z kolei pozycja Polski w Europie zależy od naszych relacji z Rosją,  z którą państwa zachodnie niezwykle się liczą i nie mają zamiaru pozostawać z nią  w głębszym sporze. Natomiast efektywna polityka Warszawy wobec Rosji uzależniona jest od pozycji gospodarczej i szeroko pojętej siły politycznej Polski w Europie. Według Mieroszewskiego, „nasze niezmiernie trudne położenie geopolityczne  zdyskontowalibyśmy w pełni na naszą korzyść tylko wówczas, gdybyśmy w przyszłości przekonali Rosjan, że potrafimy być głównym pośrednikiem między Moskwą  a Zachodem. Równocześnie musielibyśmy przekonać Zachód, że Polska jest kluczem  do Rosji” (Finał klasycznej Europy, Lublin 1997). Koło się zamyka.  

Taki oto charakter ma myśl polityczna środowiska „Kultury”, której całości dopełnia wielkość i wyobraźnia polityczna samego Księcia z Maisons-Laffitte. Łączył  on w sobie cechy, które mogą być wzorem do naśladowania dla twórców polskiej  polityki. Był zimnym kalkulatorem, ale potrafił nadać swoim kalkulacjom znamiona romantyczne. Słowem, posiadał cechy rzadko wśród polityków spotykane, lecz  z punktu widzenia skuteczności w polityce niezwykle pożądane.   


* Prof. Stanisław Konopacki jest politologiem, wykładowcą na Wydziale Studiów  Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego oraz kierownikiem  Katedry Europeistyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego  w Warszawie.

Powrót
Najnowsze

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu