Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Trafiony, niezatopiony
2014-02-03
Tomasz Zawisko

Wyczyn to chwalebny, ale z początku Ramzan swoich słów nie poparł żadnymi dowodami – stwierdził jedynie, że posiada nagrania, z których wynika, że Umarow nie żyje.

O rzekomej śmierci Umarowa zaczęły dyskutować rosyjskie media, politycy i społeczeństwo. Kadyrow lubi się przechwalać: przemawia często i od rzeczy. Ostatnio ogłosił, że wojna z terroryzmem została w Czeczenii zakończona, tymczasem na obszarze rejonu wiedieńskiego do dzisiaj trwa reżim KTO (operacji antyterrorytstycznej), a liczba ofiar w Republice nadal jest duża.

Pstryczka w nos nie zawahał się dać mu premier Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew, który w wywiadzie udzielonym CNN oświadczył, że rosyjskie władze będą uznawały Doku Umarowa za żywego, dopóki dopóty nie otrzymają rzetelnych dowodów.

Tymczasem dotychczas jedyną przesłanką potwierdzającą słowa Kadyrowa miały być związane z wahhabitami arabskie strony internetowe, na których żegnano Doku Umarowa. Niedawno okazało się jednak, że nagranie, na które powoływał się Ramzan Kadyrow, faktycznie istnieje i jest już opublikowane. Jeśli jest prawdziwe, dowodzi to, że poszczególne komórki zbrojnego podziemia wybierają albo wybrały już nowego lidera.

 

Przeszedł całą Czeczenię

Nagranie miało zostać przekazane adresatowi na pendrivie i pewnie w takiej formie zostało przechwycone przez ludzi Kadyrowa. Znajduje się na nim wiadomość, którą Dagestańczyk Abu-Muhammad wysyła żyjącemu w Turcji Kabardyjczykowi Abdul-Azizowi. Abu-Muhammad stara się go przekonać, że najlepszym liderem podziemia będzie Czeczen Asłambiek Wadałow, który od dwóch lat przebywa w Dagestanie i cieszy się tam autorytetem. Uważa on Wadałowa za lepszego kandydata od Czeczena Chamza, którego na tym stanowisku wolałby z kolei widzieć Kabardyjczyk.

Dagestańczycy obawiają się, że Chamzę poprze emir Kabardyno-Bałkarii Kabardyjczyk Tengiz. Tengiz nie zna ani Chamzy ani Asłambeka Wadałowa, a więc jego decyzja będzie zależna od rekomendacji, jakie otrzyma. Dlatego Dagestańczycy wysyłają wiadomość do Kabardyjczyka Abdul-Aziza, żeby nie namawiał Tengiza do wyboru Chamzy. Kabardyno-Bałkaria jest drugą pod względem liczby ofiar wojny republiką na Północnym Kaukazie. Oddzielona od frontu wschodniego Osetią Północną jest jednak o wiele spokojniejsza od Dagestanu i rejonu wiedieńskiego w Czeczenii.

Czeczen Chamza doświadczenie zdobył na Zachodzie, gdzie „było mu o wiele łatwiej" podczas, gdy Asłambiek Wadałow jest weteranem biorącym udział już w pierwszej wojnie czeczeńskiej: „był w Inguszetii, przeszedł całą Czeczenię, zna sytuację w Dagestanie, on od początku był z dżamaatem, nie był nacjonalistą, iczkeristą" – wylicza na korzyść Asłambeka Wadałowa Dagestańczyk Abu-Muhammad. Ponadto front wschodni jest ważniejszy i większy od zachodniego, dlatego Dagestańczycy uważają, że lider powinien być ze Wschodu.

Przebywający w Turcji Kabardyjczyk Abdul-Aziz zajmuje się zbieraniem i dystrybucją pieniędzy, które Emirat Północnokaukaski otrzymuje od swoich sponsorów, najczęściej z państw arabskich. Emirat posiada dwa źródła finansowania: jednym z nich są haracze ściągane z lokalnych przedsiębiorców, a drugim miejscowi i zagraniczni sponsorzy. Dlaczego Kabardyjczykowi Abdul-Azizowi tak bardzo zależy na uczynieniu emirem jego człowieka, nieznanego w szerszych kręgach ani w Dagestanie, ani w Kabardyno-Bałkarii Czeczena Chamzę? Możliwe, że właśnie o pieniądze i kontrolę nad nim chodzi.

 

Coraz młodsi

Nagranie zostało opublikowane dopiero zimą 2014 roku i nie wspomina się w nim o zamachach w Wołgogradzie. Udane zamachy mogłyby być świetną kartą przetargową przy podejmowaniu decyzji, jednak brak tego wątku wskazuje, że nagranie zostało wykonane przed październikiem, kiedy to terrorystka-samobójczyni zdetonowała ładunek w autobusie w Wołgogradzie.

W czasie, kiedy zarejestrowano nagranie, Doku Umarow mógł jeszcze żyć, ale na przykład być ranny lub chory. Nie znajdujemy w nim jednoznacznego potwierdzenia śmierci emira. Wszystko wskazuje jednak na to, że tym razem Ramzan Kadyrow ma rację i Doku Umarow faktycznie już nie żyje, choć niekoniecznie został zabity przez rosyjskie lub czeczeńskie służby. Kadyrow ma również rację, gdy mówi, że terroryści są obecnie zajęci wybieraniem nowego lidera, więc nie skupiają się na Soczi. W swoich środkach przekazu Emirat do dzisiaj nie potwierdził śmierci Doku Umarowa, co może oznaczać, że wciąż nie wybrał nowego lidera. Z drugiej jednak strony Emirat posiada na tyle rozdrobnioną i luźno związaną strukturę, że może w dalszym ciągu działać, czego dowodzą zamachy w Wołgogradzie, do których przyznała się dagestańska organizacja Ansar al-Sunnah.

O tym, że Emirat Kaukaski znajduje się w gorszej sytuacji niż przed rokiem mówią również cyfry. Według danych „Kawkazskogo Uzla" liczba ofiar wśród przedstawicieli organów siłowych w 2013 roku wyniosła 424 (w tym 127 zabitych), co w porównaniu z 595 (249 zabitych) ofiarami z roku 2012 oznacza spadek ich liczby o 28,7 procent. Zmalała również liczba poległych bojowników (z 404 do 298), co może świadczyć o mniejszej ich liczebności. Wzrosła natomiast liczba ofiar wśród cywili z 212 (87 zabitych) do 249 (104 zabitych), co nie współgra z przyjętą przez Emirat taktyką ataków punktowych na policję i wojsko.

O licznych problemach i rejonach, które pozostały nieobstawione, komunikuje w swojej wiadomości Dagestańczyk Abu-Muhammad. Nie wpływa to za dobrze na kondycję Emiratu, jest jednak zdecydowanie zbyt wcześnie na ogłaszanie jakichkolwiek sukcesów. Emirat został trafiony, ale nie zatopiony, czemu sprzyja specyfika jego struktury.

Problemu terroryzmu na Północnym Kaukazie nie da się pokonać jedynie siłą, czy poprzez dotowanie lokalnych administracji. Kaukaz potrzebuje planu, a przede wszystkim rozwoju edukacji, której poziom upadł w latach dziewięćdziesiątych i do dzisiaj się nie podniósł. W przeciwnym razie straty Emiratu zawsze będzie dało się uzupełnić rekrutując młodych ludzi, gotowych ginąć dla religii. Statystyki pokazują, że bojownicy są coraz młodsi i giną w coraz krótszym czasie od przystąpienia do terrorystów.

Tomasz Zawisko


Polecamy inne artykuły autora: Tomasz Zawisko
Powrót
Najnowsze

VII Kongres Inicjatyw Europy Wschodniej

18.09.2018
NEW
Czytaj dalej

Niekończąca się lekcja historii

27.08.2018
Jakub Herold
Czytaj dalej

Paryżanka w Tbilisi

22.08.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Kaspijska szachownica

17.08.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Dwadzieścia lewów albo śmierć

16.08.2018
Karl-Markus Gauss
Czytaj dalej

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu