Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Czeczenia: demontaż pamięci
2014-02-24
Tomasz Zawisko

Operacja „Czeczewica", podczas której z terytorium Czeczeńsko-Inguskiej Autonomicznej Republiki Związku Radzieckiego przesiedlono w okropnych warunkach do Kazachstanu i Azji Środkowej 485 tysięcy Wajnachów, czyli Czeczenów i Inguszów, trwała od 23 lutego do 9 marca 1944 roku. Oficjalną przyczyną deportacji była masowa dezercja, nie stawianie się poborowych oraz rzekome przygotowywanie powstania na tyłach Armii Czerwonej. Akcji towarzyszyły liczne zbrodnie, a największą z nich było spalenie żywcem około 700 osób: głównie starców, kobiet i dzieci w aule Chajbach. Deportacje Wajnachów nie były jedynymi, do których doszło na Północnym Kaukazie. Podobny los spotkał Kałmuków, Karaczajów i Bałkarów. Dla wszystkich tych narodów daty ich deportacji stanowią nieodzowną część wspólnej pamięci.

Tak samo jest w Czeczenii. Od końca lat 80. otwarcie obchodzono 23 lutego jako dzień pamięci o stalinowskich represjach. Zaczęto stawiać ofiarom pomniki. Pierwsze powstały w Urus-Martanie i w rejonie Nowolakskim w Dagestanie, gdzie żyją Akkińcy, jeden z czeczeńskich tukchumów, czyli związków tejpów (klanów). W 1989 roku po raz pierwszy napisano o zbrodni w Chajbachu. Pomnik w Groznym powstał w 1992 roku. Większość upamiętnień powstawało z inicjatyw oddolnych, wychodzących od niewielkich społeczności. W 2011 roku w Kargandzie w Kazachstanie, gdzie znajdowały się obozy dla ofiar represji, w obecności delegacji czeczeńskiej i inguskiej odsłonięto tablicę upamiętniającą deportacje.

Każda rocznica była okazją do spotkań, uroczystych apeli, wieczorów wspominkowych. „Żeby znali i pamiętali" głosi urywek gazety wywieszony w Republikańskiej Bibliotece dla Dzieci w Groznym. Tekst dotyczy obchodów w 2009 roku. W planach był konkurs historyczny dla dzieci i młodzieży, konkurs literacki, recytowanie poezji uznanych czeczeńskich twórców, przedstawienie własnej twórczości, nagrodzenie zwycięzców. Sale biblioteki przypominają czeczeńskie domy: dużo przestrzeni, obszerne pokoje, chciałoby się powiedzieć „komnaty", a na podłodze rozłożone dywany i zaskakująco niewiele mebli, niewiele książek. Za to sporo przestrzeni dla dzieci, które tłumnie gromadzą się przy takich okazjach.

Pamięć o represjach u narodów czeczeńskiego i inguskiego, zwalczana w czasach Związku Radzieckiego, musiała znacząco przyczynić się do rozwoju nacjonalizmów, co znalazło tragiczny finał w wojnach: czeczeńskich i ingusko-osetyńskiej. Ingusze wracając do swoich dawnych domów spotykali w nich Osetyjczyków, a dokonany po rehabilitacji podział granic wyraźnie sprzyjał tym ostatnim. Do dzisiaj nie milkną spory pomiędzy Akkińcami a Dagestańczykami, których przesiedlono na ich ziemię.

Demontaż pamięci

W 2011 roku prezydent Ramzan Kadyrow ogłosił, że Republika powinna obchodzić te same święta, co cała Rosja. 23 lutego Rosjanie obchodzą Dzień Obrońcy Ojczyzny, czyli święto żołnierzy, obchodzone także jako dzień wszystkich mężczyzn. W związku z tym Kadyrow powołał nowe święto: Dzień Pamięci i Cierpienia Narodów Republiki Czeczenii, dla którego zupełnie nieprzypadkowo wybrano dzień 10 maja, a więc… rocznicę pogrzebu Achmata Kadyrowa, ojca obecnego prezydenta. Rok temu tak wyjaśniał ten wybór zachowujący anonimowość urzędnik: „dzień deportacji wypada w święto Armii Czerwonej, pierwszego prezydenta Achmata-chadżi Kadyrowa zabili w Dzień Zwycięstwa. (…) Dlatego przeniesienie dnia pamięci i połączenie wszystkich tragicznych dat w naszej historii uważam za logiczne i uzasadnione".

Na tym się nie kończy. Niedawno z centrum pamięci „Aleja Sławy" w centrum Groznego, u początku prospektu Władimira Putina, zniknął wagon „Tiepluszka", taki w jakich w 1944 wywożono Czeczenów i Inguszów. A przed samą rocznicą, tą tradycyjną, rozpoczęto demontaż wspomnianego już pomnika w Groznym. Składały się na niego nagrobne kamienie, spośród których w stronę nieba wystaje trzymająca kindżał dłoń. Umieszczony za nią napis, którego autorstwo przypisuje się Dżocharowi Dudajewowi głosi: „Nie poddamy się! Nie zapłaczemy! Nie zapomnimy!". Również miejsce nie jest przypadkowe. W pobliżu znajdowała się siedziba NKWD, w której piwnicy rozstrzeliwano ludzi.

Pomnik przetrwał obie wojny, został jedynie uszkodzony. Wydawało się, że od niego powinna zacząć się odbudowa Groznego, ale zamiast tego otoczono go wysokim na trzy metry płotem. W 2008 roku zaproponowano dla niego nową lokację, a konkretnie przedmieścia, nieopodal wysypiska śmieci. Przeciwko temu pomysłowi wystąpili mieszkańcy Groznego wspierani przez stowarzyszenie „Memoriał".

Cierpienie w milczeniu

W lutym tego roku decyzję o demontażu podjęto nie informując mieszkańców Groznego. Ludzie dowiedzieli się o niej, gdy kamienie nagrobne zaczęto stawiać w centrum przy pomniku poległych funkcjonariuszy sił porządkowych. Wygląda to tak, jakby to im były poświęcone. Nie wiadomo, co stanie się z trzymającą kindżał wyciągniętą ku górze dłonią. Zdaniem Kadyrowa trzeba było konstrukcję rozebrać, ponieważ znajdowała się w niewygodnym miejscu: w pobliżu nie było gdzie zaparkować. Kadyrow lubi samochody.

Ludzie przychodzą, rozglądają, rozmyślają i w milczeniu odchodzą. Nikt nie protestuje. Brakuje organizacji, która wykazywałaby się aż taką, graniczącą z szaleństwem, odwagą. Brakuje Natalii Estiemirowej, zamordowanej przez ludzi Kadyrowa. „Memoriał" do Czeczenii wrócił, aby pomagać prześladowanym, ale on sam potrzebuje pomocy.

Terror w Rosji, bo Czeczenia jest przecież częścią Rosji, ma charakter indywidualny. Rosjanie wynieśli lekcję z pierwszej wojny czeczeńskiej, kiedy swoimi zbrodniami skonsolidowali czeczeński naród i doprowadzili do tak silnych niepodległościowych nastrojów jak nigdy wcześniej i nigdy później. Nauczyli się, że trzeba zagrozić każdemu człowiekowi z osobna. Nieistotne są przyczyny: niech się pytają „dlaczego ja?". Na każdego znajdzie się „bojewik" w tejpie. Ważne jest wyobcowanie ofiary, której nikt nie może pomóc i nikt nie pomaga. Wyobcowanie podkopuje psychikę i osłabia więzi grupowe. Więzi, które w Czeczenii są zbyt słabe, aby dzisiaj zrodził się z nich choćby zalążek sprzeciwu wobec demontażu najważniejszego pomnika w sercach Czeczenów. W Czeczenii za ZSRR nie udało się stworzyć człowieka sowieckiego, więc dzieła dokonuje się w Rosji Putina.

Cierpienie syna

O tym, że ze wspólną pamięcią można radzić sobie lepiej niż czeczeńskie władze, świadczy chociażby przykład Inguszetii. Inguszetia, choć boryka się z podobnymi co Czeczenia problemami, potrafiła w sposób godny uczcić pamięć swoich deportowanych przodków. W 2012 roku w dwudziestolecie powstania Republiki Inguszetii otwarto pod Nazraniem „Memoriał Pamięci i Chwały". Kompleks przybrał formę tradycyjnych inguskich wież otoczonych przez park z fontannami, pomnikami jeźdźców, inguskich żołnierzy i kolumnadę. Na wystawie możemy obejrzeć materiały dotyczące zarówno deportacji, jak i krwawego konfliktu z Osetyńcami.

Jednak sam Kadyrow nie ma zapewne zamiaru wymazywać pamięci o deportacjach. Administracja Czeczenii angażuje się w różne formy jej upamiętniania. W tym roku z okazji okrągłej rocznicy Czeczeni nakręcili film o zbrodni w Chajbachu pt. „Popioły". Film ten w Rosji jeszcze przed dzisiejszą premierą okrzyknięto czeczeńskim „Katyniem". Pamięć o deportacji musi po prostu zająć miejsce drugie w Czeczeni z marzeń Kadyrowa. Nic nie może odwrócić uwagi od największej, jego zdaniem, tragedii czeczeńskiego narodu: od cierpienia Ramzana po stracie ojca.

 

Tomasz Zawisko


Polecamy inne artykuły autora: Tomasz Zawisko
Powrót
Najnowsze

„Ukry”: wiele etnosów, jeden naród

15.01.2018
Bohdana Kostiuk (z Kijowa)
Czytaj dalej

„Granice marzeń. O państwach nieuznawanych” Tomasza Grzywaczewskiego

13.01.2018
NEW
Czytaj dalej

Nowa książka Iwana Krastewa „Co po Europie?”

12.01.2018
NEW
Czytaj dalej

Sędzia nie widział

11.01.2018
Serhij Tiszczenko
Czytaj dalej

Na wojnie z kłamstwem

08.01.2018
Mateusz Bajek Marcin Rey
Czytaj dalej

Czas na doktrynę postgiedroyciowską wobec Ukrainy

04.01.2018
Wojciech Konończuk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu