Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kogo uznać?
2014-02-24
Andrzej Szeptycki

 

Pamiętając jednak o tym, że w minionym tygodniu byliśmy świadkami kilku niespodziewanych zwrotów akcji nad Dnieprem, warto zastanowić się, co jeśli Polska (czy szerzej Unia Europejska i inne państwa) będą musiały wybierać pomiędzy dwoma rywalizującymi ze sobą ośrodkami władzy na Ukrainie – pomiędzy Wiktorem z Międzygórza i Ołeksandrem Turczynowem?

Państwa są zasadniczo w swojej działalności na arenie międzynarodowej suwerenne – od ich wolnej woli zależy, czy uznają jakieś państwo, nawiążą z nim stosunki dyplomatyczne, przystąpią do tej czy innej organizacji międzynarodowej. Analogicznie nie ma norm, które w wiążący i jednoznaczny sposób regulowałyby kwestię uznania rządu w przypadkach kontrowersyjnych, takich jak ten przyjęty na wstępie. Karta Narodów Zjednoczonych (1945 rok), a następnie normy KBWE/OBWE zabraniają jedynie ingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw. Nie można zatem obalić urzędującej władzy w państwie trzecim, zastąpić jej nowymi ludźmi, a następnie uznać ich za legalny rząd. Po ten argument mogłaby sięgnąć Federacja Rosyjska prezentując nowe władze ukraińskie jako marionetki Zachodu.

W tym kontekście trzeba brać pod uwagę inne kwestie. Ważne jest kryterium legalności władzy. Wiktor Janukowycz został wybrany w demokratycznych wyborach, czego właściwie nikt nie kwestionuje; argument ten był wykorzystywany w debacie w Polsce jako argument na rzecz współpracy z tym donieckim politykiem i przeciwko protestującym na Majdanie. Obecnie jednak sytuacja stała się bardziej skomplikowana, gdyż urzędująca głowa państwa została pozbawiona tej funkcji przez parlament. Problem w tym, że prawny kontekst tej decyzji jest co najmniej niejasny. Zgodnie z przepisami konstytucji (w obu wersjach, o czym za chwilę) uprawnienia prezydenta Ukrainy wygasają przedterminowo w wypadku: zrzeczenia się urzędu, niezdolności do sprawowania urzędu wykonywania swoich uprawnień ze względu na stan zdrowia, złożenia z urzędu w trybie specjalnym, lub śmierci (art. 108). W obecnej sytuacji wchodzi w grę trzeci scenariusz, czyli impeachment. Zgodnie z konstytucją jego przeprowadzenie wymaga jednak powołania tymczasowej komisji śledczej, rozpoznania sprawy przez Sąd Konstytucyjny i Sąd Najwyższy (art. 110). Decyzja parlamentu o odwołaniu Janukowycza nie spełnia tych wymogów – ten ostatni zaś twierdzi, że jej nie uznaje. Inny problem to pytanie o legalność zmiany konstytucji. W 2004 roku na Ukrainie dokonano reformy konstytucji z 1996 roku, ograniczając prerogatywy prezydenta. Był to jeden z elementów kompromisu kończącego „pomarańczową rewolucję". W 2010 roku, po dojściu do władzy Janukowycza Sąd Konstytucyjny uznał, że reformę przeprowadzono niekonstytucyjnie, co zaowocowało powrotem do rozwiązań sprzed 2004 roku. Decyzja ta miała podłoże polityczne i budziła wątpliwości natury prawnej. Teraz parlament przywrócił konstytucję w wersji z 2004 roku. Reformy konstytucyjnej nie podpisał jednak… prezydent, wobec czego parlament uznał, że wchodzi ona w życie bez jego podpisu. Krótko mówiąc kryterium legalności na niewiele się przyda.

Od pytania o legalność starych czy nowych ukraińskich władz, należy odróżnić kwestię ich prawowitości (legitimacy). W tym przypadku można argumentować, że Wiktor Janukowycz przestał być prawowitym prezydentem swojego kraju, a to dokonało się z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, stracił zaufanie (części) społeczeństwa. Po drugie, ponosi odpowiedzialność za krwawe wydarzenia ostatnich dni w Kijowie – użycie siły przeciwko własnemu społeczeństwu skutecznie dezawuuje argument o demokratycznym mandacie, jaki Wiktor Fedorowycz otrzymał w 2010 roku. Po trzecie, Janukowycz uciekł ze stolicy i chciał opuścić kraj. Nie z powodów zdrowotnych zatem, jak chce konstytucja, choć równie istotnych rzeczywiście nie mógł już sprawować swej funkcji. Po czwarte, materiały znalezione w Międzygórzu potwierdziły oskarżenia o złodziejskim, bandyckim charakterze poprzedniego ukraińskiego reżimu.

Choć mało kto to otwarcie przyzna, istotną rolę odgrywać będzie polityczna orientacja starej i nowej ekipy. Wiktor Janukowycz był z konieczności partnerem dla polskich władz. Jego autorytarna polityka wewnętrzna, gra na zbliżenie z Rosją, a przede wszystkim decyzja o rezygnacji z umowy stowarzyszeniowej i próby pacyfikacji Majdanu czyniły zeń jednak coraz trudniejszego partnera. Dlatego Polska i UE z ulgą przyjęły zmianę władzy w Kijowie, zwycięstwo sił społecznych i politycznych głoszących hasła demokratyczne i proeuropejskie. A contrario Rosja nie jest zadowolona z zaistniałej sytuacji i dlatego może grać na Janukowycza.

Last but not least, trzeba brać pod uwagę kryterium efektywności tego czy innego ośrodka władzy. Protestujący i opozycja skutecznie przejęli kontrolę nad Kijowem i większością kraju. Poprzednia władza właściwie nie stawiała oporu. O ile w nocy z czwartku na piątek Janukowycz długie godziny negocjował porozumienie z ministrami spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji, o tyle w piątek i sobotę jego obóz poszedł w rozsypkę. Były prezydent skrył się gdzieś na wschodzie Ukrainy i na razie nie wydaje się, by miał możliwości, by podjąć efektywną walkę o kontrolę nad krajem. Ten argument podobnie jak poprzedni przemawia za uznaniem nowych władz.

Podsumowując, kontekst prawno-konstytucyjny przemian na Ukrainie i prawno-międzynarodowe warunki uznania ukraińskich władz są niejednoznaczne. Względy moralne, polityczne i czysto pragmatyczne skłaniają jednak jednoznacznie do współpracy z nową ekipą.

 

Andrzej Szeptycki

 


Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu