Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nie nowe władze, a nowy kraj
2014-03-01
Ołeh Rybaczuk, Zbigniew Rokita

ZBIGNIEW ROKITA: Zmiany zmianami, ale nie boi się Pan, że na Ukrainie do władzy dojdzie część dotychczasowych elit opozycji oraz władzy i koniec końców niewiele się zmieni?

OŁEH RYBACZUK: Społeczeństwo będzie kontrolować polityków, a do władzy nie będzie mógł już dojść byle kto. Majdan wypracował kryteria według których poszczególni politycy będą dopuszczani do władzy bądź nie.

 

 

Jakie to kryteria?

Po pierwsze, rządzić nie będą mogli najbogatsi, bo biznes trzeba oddzielić od władzy. Po drugie, ludzie, którzy w ciągu ostatnich trzech lat zajmowali najwyższe stanowiska państwowe również nie będą mogli brać udziału w rządzach.

 

Jeśli kryteria zostaną wprowadzone w życie, wyeliminuje to Petra Poroszenkę.

Tak – jego i wielu innych.

 

Oligarchowie zachowywali jednak swoje wpływy polityczne w dużej mierze wysługując się kupionymi deputowanymi.

Temu przeciwdziałać będą kolejne kryteria. Polityk będzie musiał nie tylko przedstawić deklarację majątkową, ale również sprawdzane będzie, czy jego sposób życia odpowiada deklaracji. Jednym słowem, chcemy uniknąć sytuacji, kiedy dokumenty pokazują, że osoba jest uboga, a w garażu trzyma rząd limuzyn. Dojdzie ponadto do lustracji – jeśli chcesz rządzić, społeczeństwo musi wiedzieć kim jesteś, co robiłeś. Potrzebujemy transparentności. Mimo tak surowych kryteriów pozostanie wiele osób, które będą mogły wziąć odpowiedzialność za kraj.

 

Bo potrzebna jest nowa władza.

Tak, dziś dotychczasowa opozycja uzyskawszy parlamentarną większość przyjmuje nowe ustawy jak oszalała, a to niedopuszczalne – trzeba tę euforię zatrzymać. Poza tym duża część dotychczasowych deputowanych dopuszcza się przekrętów podświadomie, ma to we krwi, bo wyniosła te zwyczaje z poprzedniego systemu. Po majowych wyborach prezydenckich należy przeprowadzić więc wybory parlamentarne, deputowani nie mogą dosiedzieć w ławach do 2017 roku. Trzeba wprowadzić do Rady Najwyższej nowe ugrupowania, które będą funkcjonowały na wzór europejskich – nawet parlamentarni debiutanci, jak UDAR czy Swoboda, nie działają transparentnie, wewnętrzna organizacja tych partii jest niejasna. Społeczeństwo musi zacząć kontrolować polityków.

 

W jaki sposób?

Inicjatyw jest wiele. Jedną z nich jest powierzenie wolontariuszom kontroli nad wytypowanymi trzema tysiącami polityków, którym aktywiści mają nieustannie patrzeć na ręce. Należy pomóc w działalności telewizji obywatelskich, które powstały w ostatnim czasie. Inny przykład – ludzie, którzy będą pisali nową ustawę zasadniczą, powinni być objęci dziesięcioletnim zakazem kandydowania do władz. Powinni to również być eksperci, a nie politycy, którzy zawsze kierują się czyimś interesem. Nowe władze będą jednak starały się ukrócić kontrolę nad nimi – dotychczas ruchy i organizacje społeczne były im potrzebne, aby zdobyć władzę, ale sytuacja się zmieniła.

 

Nowe władze mogą z czasem próbować marginalizować wpływy Majdanu.

Dotychczasowa opozycja odgrywała pasywną rolę w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Majdan zaczął się bez polityków i partyjnych symboli. Po jego rozpędzeniu opozycja ogłosiła, że bierze na siebie odpowiedzialność za dalsze działania, ale czas mijał, a politycy nic nie robili. Jeśli prześledzić chronologię wydarzeń widać, że to społeczeństwo wysuwało żądania, brało sprawy w swoje ręce. Przypomnijmy sobie również, jak wszystko się skończyło – w zeszły piątek opozycjoniści po rozmowach z Janukowyczem ogłosili, że prezydent powinien pełnić swoją funkcję jeszcze kilka miesięcy, że więcej nie udało się wywalczyć. Wówczas na scenę wyszedł jeden z uczestników Majdanu i zapowiedział, że jeśli do 10 rano kolejnego dnia Janukowycz nie poda się do dymisji, ulica przejmie inicjatywę. Również żaden z polityków nie był ranny, a protestujący ginęli dziesiątkami.

Trzeba powtarzać, że ta rewolucja to zasługa społeczeństwa, ponieważ próby przekłamania zaczęły się momentalnie – nie minął miesiąc od wybuchu listopadowych demonstracji, a już na Wikipedii pojawiła się informacja, że inicjatorami protestów byli Jaceniuk, Poroszenko, czy Turczynow. Ani słowa nie było tam o studentach.

 

Pana zdaniem w całej historii tej rewolucji nie ma ani jednego sukcesu, który był skutkiem działań opozycji?

Nie byli inicjatorami żadnych działań, które doprowadziły do sukcesu. Dlatego też, kiedy Tymoszenko pojawiła się na Majdanie, zapytano ją: „Pamiętasz, kto cię uwolnił?". To zasadnicza różnica między rewolucją pomarańczową, a obecną – wówczas opozycyjni politycy wzięli sprawy w swoje ręce, a społeczeństwo było bardziej pasywne. Tymczasem obecnie sytuacja się odwróciła. Społeczeństwo daje politykom jasno do zrozumienia, że jego celem nie było zapewnienie im stołków – ludzie chcą nie nowych władz, a nowego, zdrowego państwa.      

 

Dziś widzimy wiele dobrych działań władz i Majdanu: na przykład wspólne patrole ulic aktywistów Majdanu i milicji.

Tak, to okres przejściowy, a takie inicjatywy mają sens. Możliwe też, że część chłopaków z Samoobrony dostanie pracę w przyszłej policji, w którą na pewno przekształci się dzisiejsza milicja.

 

Bo zmieniając system trzeba zmienić też jedną z jego twarzy – milicję.

Reforma powinna polegać między innymi na redukcji ilości milicjantów. Było ich tak dużo, bo po pierwsze wypełniali funkcję represyjną, a po drugie byli częścią systemu korupcyjnego – ich zadaniem nie było dbać o porządek, ale wyłapywać drobne przewinienia i egzekwować za nie łapówki, które przekazywali wyżej. Skala naruszeń była ogromna, spójrzmy na kroplę w morzu, a więc służbę celną na granicy polsko-ukraińskiej: od każdego ukraińskiego autobusu, który jechał do Polski, Ukraińcy brali 400 euro łapówki, a autobusów przejeżdżało dziennie przez jedno przejście średnio siedemset. Funkcjonariusze biorą jednak łapówki w dużej mierze właśnie dlatego, że ich przełożeni tego wymagają, sami będąc zmuszanymi do przekazywania części z nich jeszcze wyżej.

 

Co stanie się z samym centrum Kijowa? Na Majdanie znowu będą odbywały się koncerty, festiwale, jak dawniej?

Nie, stanie się symbolem pamięci o ofiarach. Centrum powinno być ponadto wyłączone z ruchu samochodowego – pojawiają się inicjatywy, żeby dotyczyło to m.in. Majdanu i głównej ulicy miasta, Chreszczatyku.

 

Współpraca: Tomasz Piechal

Rozmowa została przeprowadzona 25 lutego w Kijowie.

 

Ołeh Rybaczuk jest społecznym działaczem i wykładowcą akademickim. W przeszłości był m.in. szefem administracji prezydenta Wiktora Juszczenki, wicepremierem ds. europejskich w rządzie Julii Tymoszenko.


Powrót
Najnowsze

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu