Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Niepewne gwarancje
2014-03-02
Andrzej Szeptycki

Wraz z rozpadem ZSRR Ukraina odziedziczyła znaczący potencjał jądrowy – zarówno jeśli chodzi o uzbrojenie i środki przenoszenia, jak i o zaplecze przemysłowe. W 1991 roku na jej terytorium rozlokowanych było ponad 4000 głowic, 176 rakiet międzykontynentalnych, około 40 bombowców strategicznych. Rosja i państwa zachodnie były zgodne co do tego, że poradziecka broń jądrowa rozmieszczona na Ukrainie, a także na Białorusi i w Kazachstanie powinna zostać przekazana Federacji Rosyjskiej. O ile w przypadku dwóch pierwszych krajów dezatomizacja przebiegła bez problemów, o tyle Ukraina od połowy 1992 roku zaczęła zwlekać z przekazaniem Rosji poradzieckich arsenałów – nie chciała się pozbyć tego atutu wobec pogarszających się relacji z rosyjskim sąsiadem (energetyka, Krym), poza tym chciała wykorzystać kwestię broni jądrowej do uzyskania pomocy ze strony Zachodu. Rosja skutecznie wykorzystała ukraińską politykę do zdyskredytowania młodego państwa na Zachodzie i przedstawienia go – wtedy to pojęcie jeszcze nie zrobiło międzynarodowej kariery – jako swoistego rogue state.

Najważniejszą rolę w rozwiązaniu problemu ukraińskich arsenałów odegrały Stany Zjednoczone. W styczniu 1994 roku Bill Clinton, Borys Jelcyn i Leonid Krawczuk ustalili, że Ukraina przekaże jak najszybciej głowice Rosji. W zamian miała otrzymać pomoc finansową od Stanów Zjednoczonych i nisko wzbogacony uran dla elektrowni jądrowych od Rosji. Oba mocarstwa wyraziły również gotowość udzielenia Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa. W grudniu tego samego roku na szczycie KBWE w Budapeszcie Stany Zjednoczone, Rosja, Ukraina, a także Wielka Brytania podpisały memorandum o gwarancjach bezpieczeństwa w związku z przystąpieniem Ukrainy do NPT (Traktat o nieproliferacji broni atomowej). Mocarstwa zobowiązały się do poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, wstrzymania się od użycia siły i groźby użycia siły wobec tego kraju, nie podejmowania działań o charakterze nacisku ekonomicznego na Ukrainę. Ostatnie głowice jądrowe opuściły Ukrainę w 1996 roku; rakiety międzykontynentalne zniszczono do 2001 roku. W 2008 roku – już po wojnie w Gruzji – Stany Zjednoczone i Ukraina potwierdziły znaczenie postanowień z 1994 roku.

Porozumienia z 1994 roku przyniosły Ukrainie pewne korzyści. Udało się umiędzynarodowić swoje spory z Federacją Rosyjską i uzyskać wsparcie finansowe oraz gwarancje bezpieczeństwa ze strony Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii . Co może nawet ważniejsze, rezygnacja z broni jądrowej była warunkiem sine qua non poprawy relacji z państwami zachodnimi, zwłaszcza Stanami Zjednoczonymi .

Większe korzyści odniosła jednak Federacja Rosyjska. Zrealizowała ona swój zasadniczy cel: dzięki współpracy z państwami zachodnimi, odzyskała poradzieckie arsenały jądrowe rozmieszczone na Ukrainie. Potwierdziła w ten sposób swój status wielkiego mocarstwa i sukcesora ZSRR, a także silniej uzależniła od siebie Ukrainę, skłaniając ją do przyjęcia rosyjskich i zachodnich gwarancji. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w 1993 roku Rosja proponowała wspólne zachodnio-rosyjskie gwarancje bezpieczeństwa także państwom Europy Środkowej, w szczególności Polsce: te jednak wybrały członkostwo w NATO.

Na Ukrainie decyzje z Budapesztu spotykają się z mieszanymi ocenami. Pozostał tez żal za arsenałami jądrowymi. Wiktor Juszczenko stwierdził w swoim czasie, że Ukraina postąpiła logicznie pozbywając się broni jądrowej, ale jej gest nie został należycie doceniony przez społeczność międzynarodową. Również niektórzy politycy Partii Regionów łączyli rezygnację z broni jądrowej z „upokorzeniem" Ukrainy w ciągu ostatnich 20 lat, a przyznane jej gwarancje uważali za iluzoryczne. Pojawiały się pojedyncze głosy, zwłaszcza w okresie napięć w stosunkach z Rosją (spór o Tuzlę, wojna w Gruzji), że Ukraina mogłaby stworzyć własny program jądrowy, wykorzystując w tym celu poradzieckie zakłady, zwłaszcza Pidwenmasz. Po objęciu urzędu prezydent Wiktor Janukowycz podkreślał znaczenie ustaleń z Budapesztu, być może uznając, że po przyjęciu przez Ukrainę statusu kraju pozablokowego w 2010 roku mogą one stanowić jedyną formę międzynarodowych gwarancji bezpieczeństwa dla tego kraju.

Z dzisiejszej perspektywy ważne są trzy kwestie. Po pierwsze, gwarancje budapesztańskie nie mają charakteru prawnie wiążącego. Po drugie, nie zawierają one zobowiązania znanego jako casus foederis (klauzula sojusznicza), czy podobnego rozwiązania określającego obowiązki mocarstw w razie agresji na Ukrainę. Po trzecie, w przypadku gwarancji z 1994 roku można mówić więc co najwyżej o politycznym czy moralnym obowiązku wobec Ukrainy spoczywającym na Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Jak pokazuje praktyka, to jednak zwykle za mało, by móc liczyć na realne, efektywne wsparcie.

Andrzej Szeptycki


Powrót
Najnowsze

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Czy USA wycofa się z traktatu o otwartych przestworzach?

12.11.2019
Waleria Szackaja
Czytaj dalej

Polska nie wybuchła

11.11.2019
Sonia Knapczyk Andrzej Leon Sowa
Czytaj dalej

Retrospektywa filmów Pawła Łungina z udziałem reżysera

09.11.2019
Grzegorz Szymczak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu