Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Manipulator z Mińska
2010-10-11
Stanisław Szypowski

Relacje rosyjsko-białoruskie nigdy nie były łatwe, a „przyjaźń” przywódców tych krajów często jest wystawiana na próbę. Tak jest i w przededniu wyborów prezydenckich na Białorusi. Od kilku miesięcy Kreml rozkręca czarny PR wokół Aleksandra Łukaszenki. Ostatnio prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew na swoim wideoblogu oskarżył białoruskiego przywódcę o budowanie kampanii wyborczej na antyrosyjskich hasłach i wychodzenie w wypowiedziach „daleko poza ramy nie tylko reguł dyplomatycznych, ale i elementarnej ludzkiej przyzwoitości”. Jednocześnie rosyjski prezydent przypomniał, że Białoruś wciąż nie uznała niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

Ostre słowa prezydenta Rosji były odpowiedzią na konferencję prasową dla rosyjskich dziennikarzy z 1 października, na której Łukaszenka ocenił relacje z Miedwiediewem i Putinem jako „złe, jeśli nie gorsze”. Całą odpowiedzialność za to, „co dzieje się wokół Białorusi”, zrzucił na „gromadę wysoko postawionych rosyjskich urzędników”. Natalia Timakowa, rzecznik prasowy prezydenta Rosji, zauważa, że Łukaszenka, próbując zdobyć poparcie dzięki antyrosyjskim hasłom, na pewno nie przyczyni się do aktywizacji procesu rozwoju wzajemnych stosunków i integracji. Timakowa podkreśliła zarazem, że rosyjscy przedstawiciele władzy będą rozmawiać z każdą siłą polityczną reprezentującą szerokie spektrum białoruskiej opinii publicznej. Rosjanie oświadczyli również, że wyślą swoich obserwatorów na białoruskie wybory prezydenckie. Eksperci są zgodni, że jeśli zostaną oni w ogóle wpuszczeni na Białoruś, to na pewno nie będą tak bezkrytyczni, jak dotychczas.

Łukaszenka póki co wstrzymał się od publicznych wystąpień, ale jego ludzie nie. Giennadij Dawyd’ko, przewodniczący komisji ds. polityki informacyjnej Zgromadzenia Parlamentarnego Związku Białorusi i Rosji, oskarżył Rosjan o wielkomocarstwowy szowinizm, twierdząc, że „w przeszłości Imperium Rosyjskie zawsze myślało globalnie; jego celem było zdobycie jak największych terenów i ich przyłączenie. (…) Ten wielkomocarstwowy szowinizm, który był i jest obecny w każdym bez wyjątku Rosjaninie, nie może zaakceptować, że Białoruś jest absolutnie samodzielnym i niepodległym krajem”. Igor Karpienko, zastępca przewodniczącego komisji ds. międzynarodowych białoruskiego parlamentu, był bardziej zachowawczy i nawoływał do zaprzestania wymiany „wzajemnych uprzejmości” i rozpoczęcia „pracy na płaszczyźnie obecnych umów”.

Białoruscy opozycjoniści zauważyli, że Miedwiediew poruszył temat zaginionych oponentów Łukaszenki. Jeden z kandydatów obecnej kampanii i zarazem dyrektor instytutu „Ruch do przodu” Uładzimir Niaklajeu twierdzi, że po raz pierwszy temat został poruszony na tak wysokim szczeblu; Rosja dała tym samym do zrozumienia Łukaszence, że jest w posiadaniu kompromitujących go materiałów. Niaklajeu uważa, że brak wsparcia Moskwy nie wpłynie na wyniki wyborów. „Rosja ma już plan i prawdopodobnie do poważnej rozmowy z Łukaszenką dojdzie w styczniu przyszłego roku, gdy trzeba będzie podpisywać umowy na dostawy ropy i gazu. Miedwiediew dał do zrozumienia, że na Łukaszenkę nie ma co liczyć, prezydent Białorusi nie ma już perspektyw politycznych” – twierdzi opozycyjny polityk.

Lider ruchu obywatelskiego „Europejska Białoruś” Andrej Sannikau ocenił wypowiedź Miedwiediewa jako „polityczne oświadczenie w sprawie Białorusi”. „Prezydent Rosji wprost powiedział o politycznych zniknięciach i morderstwach na Białorusi. Dla nas to ważne, bo zwróciliśmy się do rosyjskiego MSZ z prośbą o podjęcie działań w sprawie śledztw. Mogą one zostać wszczęte dopiero po zmianie władzy” – zauważa Sannikau w wywiadzie dla niezależnej agencji informacyjnej BiełaPAN.

W rosyjskiej telewizji w programie „Wiesti niedieli” Łukaszenkę oskarżono o kontakty z Borysem Bierezowskim. „Czy można się dziwić, że głupią tradycją Łukaszenki stało się demonstracyjne podejmowanie prowokacyjnych kroków? Z odmowy uznania niepodległości Abchazji i Osetii Południowej Łukaszenka zrobił polityczny biznes. Następnie – Bakijew. Na oczach wszystkich Łukaszenka udzielił schronienia człowiekowi, za którym Kirgizja wystawiła list gończy. Rosja poparła nowe władze w Biszkeku. Także Saakaszwili dla Łukaszenki, de iure sojusznika Rosji, wcale nie jest taki zły. A Zakajew – lider nieuznanej republiki Iczkerii – może występować w białoruskiej telewizji, i to mimo że Rosja domaga się jego wydania za zbrodnie wojenne. Sytuacja staje się bardziej zrozumiała, kiedy dostrzeże się, że ostatnimi czasy w Mińsku pojawia się nie kto inny, jak sam Borys Bierezowski. To właśnie on stał się głównym doradcą białoruskiego lidera. Rezultaty pracy tego politycznego tandemu są widoczne każdego dnia” – przedstawia hipotezę prowadzący program Jewgienij Rewienko. „Argument Bierezowskiego” tradycyjnie pojawia się w rosyjskich programach, gdy w którymkolwiek kraju poradzieckim dzieje się nie po myśli Kremla; odwołanie się do Bierezowskiego oznacza najwyższy stopień ochłodzenia relacji z danym politykiem. Tak było z Julią Tymoszenko i Wiktorem Juszczenką w trakcie pomarańczowej rewolucji, tak jest obecnie z Saakaszwilim i Łukaszenką.

Według niektórych ekspertów, farsa na linii Mińsk-Moskwa jest bardziej korzystna dla Aleksandra Łukaszenki. Aleksiej Muchin, dyrektor Centrum Informacji Politycznej, uważa, że tak naprawdę Dmitrij Miedwiediew pomaga Łukaszence w kampanii wyborczej. Wchodząc w zaoczny, ale zawsze dialog z Łukaszenką, Miedwiediew podnosi status białoruskiego prezydenta, przysparzając mu zwolenników. Warto jednak zaznaczyć, że działania Miedwiediewa są nieświadome. „Aleksander Łukaszenka na potrzeby wewnątrzpolityczne wyjaśnił Białorusinom, że on chce się z Rosją przyjaźnić, a ona z nim i z Białorusią – nie. Ze zrozumiałych przyczyn tak ostry personalny »atak« Miedwiediewa nie może być postrzegany przez Białorusinów inaczej niż jako potwierdzenie słów Łukaszenki. Tym bardziej że cała kampania opiera się na twierdzeniu, że Białoruś jest wielkim i niepodległym krajem. Dla Aleksandra Grigoriewicza rosyjska karta została rozegrana jeszcze przed poprzednimi wyborami” – zauważa zastępca dyrektora Instytutu Badań Humanistyczno-Politycznych i przewodniczący rady ekspertów fundacji „Narodowe perspektywy” Aleksiej Kuzmin.

Aleksiej Muchin widzi w skandalicznych wystąpieniach Łukaszenki jego spryt i zdolności manipulatorskie. „To precyzyjnie obmyślany schemat kampanii: do pewnego momentu się kłócimy, później jest reelekcja i zaczyna się przyjaźń na nowych, wygodnych warunkach. Naturalnie w przyszłości Łukaszenka odbędzie niejedną trudną rozmowę z Rosją. Dziś jasne jest, że wszystko idzie na jego konto. Nawet afera z uznaniem Abchazji i Osetii Południowej jest ze strony Łukaszenki zwykłym biznesem. Gdyby automatycznie uznał te republiki, co by zyskał? Nic. Za to teraz sprawa nabiera charakteru geopolitycznego. Moskwa będzie musiała udzielić Białorusi specjalnych preferencji w zamian za uznanie przez nią Abchazji i Osetii Południowej. Dla mnie Aleksander Grigoriewicz Łukaszenka to bardzo dobry manipulator” – konstatuje Muchin.

Eksperci są zgodni, że obecny konflikt nie będzie miał poważniejszych następstw. Rosja, jak każdy inny kraj, jest uzależniona od krajów tranzytowych, takich jak Białoruś. W świadomości wielu Rosjan funkcjonuje ona jako sąsiad, co oznacza, że działania Kremla wobec niej będą musiały być pragmatyczne i zdecydowane. Jednak w ostatecznym rozrachunku wiele będzie zależeć od wytrzymałości każdej ze stron. W razie przekroczenia subtelnej granicy możliwy jest otwarty konflikt polityczny. Białoruś może zablokować dostawy ropy i gazu, co w sezonie grzewczym staje się bronią skuteczną, choć przez krótki czas. Natomiast Rosja może ujawnić kompromitujące Łukaszenkę materiały i wesprzeć finansowo jednego z kontrkandydatów, co całkowicie zmieniłoby układ geopolityczny w regionie, niekoniecznie na korzyść Rosji – aczkolwiek przykłady ostatnich przemian politycznych w Kirgistanie i na Ukrainie mogą napawać specjalistów na Kremlu optymizmem.

Stanisław Szypowski

Polecamy inne artykuły autora: Stanisław Szypowski
Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu