Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
(Geo)polityka lokalna
2014-04-03
Piotr Oleksy

Rosyjskie i naddniestrzańskie media, oraz przedstawiciele tamtejszych władz donoszą o blokowaniu separatystycznej republiki przez Ukrainę – posiadający rosyjskie obywatelstwo mężczyźni, w wieku od 18 do 65 lat, którzy zamieszkują Naddniestrze, rzekomo nie mogą przekraczać granicy z Ukrainą. Sygnalizowana blokada jest odczytywana w Rosji jako odbieranie obywatelom Federacji Rosyjskiej możliwości swobodnego poruszania się, a więc w domyśle mogłaby stać się kolejnym pretekstem do intensywnych działań w obronie własnych obywateli. Ukraina, według Moskwy i Tyraspola, miała ustanowić blokadę bojąc się, że rosyjscy Naddniestrzanie mogą przedostawać się na jej terytorium (chociażby do graniczącego z parapaństwem obwodu odesskiego), by doprowadzić do destabilizacji sytuacji w regionie. Faktem jest, że Ukraina rzeczywiście się tego obawia.

Blokadzie zaprzeczają władze ukraińskie, a co istotniejsze – EUBAM, a więc misja Unii Europejskiej stacjonująca na tejże granicy. Rzekoma blokada wydaje się więc fikcją.

Rzeczywiście, zintensyfikowano sprawdzanie osób przekraczających granicę, ale zachowanie celników nie odbiega raczej od europejskich standardów – każą wyjść z samochodu, sprawdzają pakunki itd. Owa intensyfikacja jest zauważalna, ponieważ wcześniej kontrole były znacznie bardziej „umiarkowane" – sprawdzano paszport i tyle. Gdyby dziś granicę chciał przekroczyć podejrzany autobus z trzydziestoma solidnej postury mężczyznami, być może by go nie wpuszczono, ale nikt nie zatrzymuje zwykłych ludzi.

Ze strony naddniestrzańskiej i rosyjskiej jest to więc dezinformacja mająca na celu po pierwsze stawianie w złym świetle nowej władzy ukraińskiej, a po drugie znalezienie pretekstu do ewentualnej obrony rosyjskich obywateli w takiej bądź innej formie.

 

Uwagę zwracają też kontakty gagausko-rosyjskie. Michaił Formuzal odwiedził niedawno Moskwę, gdzie prawdopodobnie spotkał się z wicepremierem Dmitrijem Rogozinem. Ustalono wówczas, że wprowadzone jesienią ubiegłego roku rosyjskie embargo na mołdawskie wina, nie będzie dotyczyło win gagauskich. Dla ubogiej autonomii ma to ogromne znaczenie gospodarcze, ale również symboliczne – oto Rosja wyciąga do nas po raz kolejny rękę. Formuzal rozpoczął także rozmowy o otwarciu konsulatu Federacji Rosyjskiej w Komracie, gagauskiej stolicy. Bardzo sprzeciwiać będzie się temu Kiszyniów, ponieważ ów konsulat umożliwi masowe wydawanie rosyjskich paszportów, co z kolei może dać Moskwie możliwość „obrony swoich obywateli".

Gagauski parlament przyjął również regulacje, która umożliwi tworzenie tzw. drużyn narodowych, a więc czegoś na wzór drużyn samoobrony. Mają one pomóc lokalnej policji w pilnowaniu porządku – władze zakomunikowały, że oddolna pomoc jest potrzebna, ponieważ służby nie radzą sobie z przestępczością pospolitą oraz, że do Gagauzji przenika wiele „elementu" spoza Autonomii („zdarzają się wypadki kradzieży wina z piwnic emerytów" – argumentowali deputowani Zgromadzenia Narodowego Gagauzji). Nie należy tych działań rozpatrywać jednak tylko w kontekście rozgrywek geopolitycznych, ale także lokalnych rozgrywek biznesowo-politycznych.

Nadzwyczajne posiedzenie Zgromadzenia Narodowego Gagauzji, na którym podjęto decyzję o utworzeniu drużyn, odbyło się w związku z kontrolą mołdawskiej policji na stacjach benzynowych na terenie Autonomii. Na dziewięciu z nich przeprowadzono naloty: przysłani spoza Gagauzji, uzbrojeni policjanci w kamizelkach kuloodpornych wpadli na stacje, zabrali kasy fiskalne i dokumenty. Przedstawiciele mołdawskiego wymiaru sprawiedliwości twierdzą, że stacje te miały nielegalnie sprzedawać paliwo (które było nieznanego pochodzenia, nie zapłacono podatku i dokonano szeregu innych naruszeń). Skontrolowane stacje benzynowe należą do deputowanego Zgromadzenia Narodowego Ilji Uzuna.

Mówi się, że drużyny samoobrony mają służyć m.in. obronie gagauskiego biznesu przed nadgorliwością „zewnętrzną", a więc kiszyniowską. Pewnie oba konteksty są tutaj istotne – geopolityczny i lokalny. Drużyny samoobrony są poza tym symboliczną formacją – broniły niezależności Gagauzji w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, aż do przyznania regionowi autonomii w ramach Mołdawii.

Zresztą, nie można patrzyć na Mołdawię i Europę Wschodnią tylko w kontekście geopolityki  – jeśli paliwo rzeczywiście jest na niektórych stacjach benzynowych sprzedawane nielegalnie, to należy po prostu podjąć odpowiednie kroki. Tymczasem lokalni biznesmeni korzystają z geopolitycznego kontekstu do obrony własnych, nie do końca legalnych interesów.

 

Piotr Oleksy

 


Powrót
Najnowsze

Przed wyrokiem. Sprawa Dmitrijewa

21.07.2020
Czytaj dalej

Niewidzialni Inni

20.07.2020
Anton Saifullayeu Tadeusz Giczan
Czytaj dalej

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu