Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Amerykańsko-rosyjska próba sił
2010-10-10
Radzisława Gortat*

Wymiar wewnętrzny

Po raz pierwszy w dziejach Republiki Kirgiskiej wybory będą rzeczywiście konkurencyjne i oparte na sformalizowanych zasadach. W kampanii bierze udział dwadzieścia dziewięć partii, a co najważniejsze, żadna z nich nie reprezentuje prezydenckiego ośrodka, który w przeszłości określał wynik wyborów i decydował o składzie legislatywy. Funkcji tej nie pełni obecny rząd tymczasowy; wchodzące w jego skład partie będą rywalizować o głosy wyborcze między sobą, a także z licznymi ugrupowaniami przeciwników ekipy Rozy Otunbajewej. To redukuje możliwość użycia osławionego adminresursu. Duża konkurencja wyborcza oraz obawa przed zamieszkami w sytuacji posądzeń o sfałszowanie wyborów przyczyniła się do relatywnie dużej przejrzystości procesu wyborczego – w porównaniu z przeszłością i standardami obowiązującymi w WNP.

Aby uczestniczyć w podziale mandatów, partia musi przekroczyć pięcioprocentowy próg wyborczy oraz zdobyć co najmniej 0,5 procent głosów w każdym z sześciu obwodów, a także w Biszkeku. Każda partia musiała wystawić studwudziestoosobową listę kandydatów, zawierającą określony procent kobiet, młodzieży i mniejszości etnicznych. Listy tworzono na zasadzie: znane i nieskompromitowane nazwisko, lokalne uznanie, duże pieniądze. Podobnie jak w 2007 roku, na listach wyborczych jest dużo polityków i biznesmenów, ale nastąpił wyraźny podział w odniesieniu do obecnej administracji – sprawujący władzę administracyjną musieli zrezygnować albo ze swych stanowisk przed wyborami, albo ze startu w wyborach.  

Po raz pierwszy w historii rząd będzie wywodził się z większości parlamentarnej. Sondaże wyborcze wskazują, że ugrupowania parlamentarne będą sfragmentaryzowane, co może utrudnić tworzenie rządu. Partie związane z rządem tymczasowym mają prawie takie samo poparcie jak opozycja. Wiele partii opozycyjnych opowiada się za natychmiastową rewizją konstytucji przyjętej w referendum z 27 czerwca bieżącego roku i powrotem do rządów prezydenckich. Najważniejszymi sprawami wydają się być uczciwość wyborów i pogodzenie się z ich wynikami. Kirgistan ma za sobą dwie rewolucje, które zmiotły dotychczasowych prezydentów, społeczeństwo jest w posiadaniu znacznej ilości nielegalnej broni, a większość ugrupowań posiada uzbrojone bojówki. Sytuacja jest groźna, ale świadomość tego faktu skłania ku odpowiedzialności. Wiele zrobiono, by wybory były przejrzyste i uczciwe. Fakt, że na listach głównych kandydatów znajduje się cała czołówka kirgiskiej elity politycznej, powinien sprzyjać spokojowi. Największe zagrożenie stanowią mniejsze partie, które odpadną w rozgrywce.

Według sondażu przeprowadzonego w dniach 2-3 października bieżącego roku przez Społeczną Fundację Wspierania Programów Rozwojowych na próbie 1500 respondentów, próg wyborczy przekroczyłoby siedem partii o mało zróżnicowanym poparciu. Wynik badania był następujący: Socjalistyczna Partia Ata Meken Omurbeka Tekebajewa – 13,6 procent; Socjaldemokratyczna Partia Kirgistanu Ałmaza Atambajewa – 11,5 procent; partia Ata-Żurt, skupiająca wysokich urzędników z czasów Kurmanbeka Bakijewa – 10,4 procent; Ar-Namys Feliksa Kułowa – 10,1 procent, Respublika Omurbeka Babanowa – 9,7 procent, Ak-Szumkar Temira Sarijewa (byłego ministra gospodarki) – 6,8 procent; Butun Kirgistan Adachana Madumarowa – 5,9 procent. Pozostałe partie nie przekroczyły pięcioprocentowego progu wyborczego. 3,6 procent badanych zamierza zagłosować „przeciw wszystkim”, a 14 procent odmówiło odpowiedzi. Tylko 3 procent respondentów odpowiedziało, że nie zamierza uczestniczyć w wyborach.

Gdyby wynik wyborów był zgodny z powyższą prognozą, partie związane z rządem tymczasowym uzyskałyby minimalną większość – 51,6 procent głosów. Jednak relatywnie duży procent odmów odpowiedzi czyni tę perspektywę wyjątkowo niepewną. Korekta obrazu preferencji wyborczych może nastąpić także pod wpływem debat telewizyjnych między liderami partii o najwyższym poparciu, które odbyły się już po dacie przeprowadzenia sondażu. Zapowiada się niezwykle emocjonujący powyborczy poniedziałek.

Geopolityczny wymiar wyborów

Kirgiskie wybory wykraczają poza tradycyjny schemat relacji między Zachodem i Rosją w odniesieniu do obszaru poradzieckiego. Dotychczas Zachód i organizacje międzynarodowe popierały wysiłki na rzecz demokratyzacji i uczciwych wyborów oraz mniej lub bardziej wspierały siły opozycyjne wobec autorytarnych rządów, Rosja pozostawała sceptyczna i krytyczna, zaś obserwatorzy z krajów WNP wydawali z reguły odmienny werdykt w sprawie oceny przebiegu wyborów niż obserwatorzy OBWE i zachodnich rządów. W obecnych kirgiskich wyborach schemat ten uległ znacznej korekcie, bo ich stawka jest znacznie wyższa. Kreml bezpośrednio zaangażował się w przeciwdziałanie przyjęciu parlamentarnego systemu rządów w Kirgistanie przed czerwcowym referendum i podtrzymywał swój sceptycyzm w okresie kampanii wyborczej. Jeśli kirgiskie wybory będą spokojne i uczciwe, mogą stworzyć wzorzec alternatywny wobec autorytarnych praktyk w Rosji i innych krajach WNP. Układ polityczny, jaki wyłoni się w wyborach 10 października, będzie mieć znaczenie dla losów amerykańskiej bazy wojskowej w kirgiskim Manas, a tym samym dla relacji między Rosją i USA w regionie.

Geopolityczny wymiar kirgiskich wyborów znalazł dwojaki wyraz u progu kampanii wyborczej. Po pierwsze, wiele partii wprost deklarowało się jako prorosyjskie, a niektóre z nich otwarcie głosiły zamiar usunięcia amerykańskiej bazy z Kirgistanu. Moskwa wskazała kilku protegowanych. Najsilniejsze wsparcie uzyskał Feliks Kułow, lider partii Ar-Namys – we wrześniu przyjęli go prezydent Miedwiediew i premier Putin, audiencji udzielił mu także prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew. Premier Rosji wsparł także lidera partii socjaldemokratycznej Ałmaza Atambajewa. Ambasada rosyjska w Biszkeku wspierała także Sogłasije – partię mniejszości etnicznych.

Nie czekając na wynik wyborów, Rosja starała się przeforsować własne interesy geopolityczne za pomocą umów dwustronnych z kirgiskim rządem. Objawiło się to w propozycji wprowadzenia stałych opłat za korzystanie z rosyjskich obiektów militarnych na terytorium Kirgistanu (przede wszystkim bazy w Kant), ich centralizacji oraz podpisania długoterminowej umowy dzierżawy na czterdzieści dziewięć lat – według wzorca ukraińskiego. Negocjacje dotyczyły także stworzenia kolejnej rosyjskiej bazy wojskowej na południu kraju. Rosja ubiegała się też o prawo do zaopatrywania amerykańskiej bazy w paliwo.

Po spotkaniu prezydenta Baracka Obamy z Rozą Otubajewą na sesji ONZ 24 września bieżącego roku kirgiskie władze odmówiły podpisania gotowych już umów z Rosją w sprawie dzierżawy obiektów militarnych. Oficjalnie Moskwa tłumaczy to brakiem zaufania do rządu tymczasowego i odkłada finalizację rozmów do wiosny, gdy wyłoni się nowa koalicja rządząca. W kwestii dostaw paliwa do bazy w Manas strony rosyjska i kirgiska były zgodne: zaproponowały stworzenie przez Kirgistan państwowej firmy z bezpośrednim udziałem Gazpromu, która miałaby przejąć dostawy. Projekt motywowano chęcią zapobieżenia korupcji oraz wzmocnieniem kirgiskiego budżetu (około 60 milionów dolarów rocznie). Amerykanie nie chcą przystać na tę propozycję, preferując otwarty przetarg na firmę, która miałaby dostarczać paliwo, oraz uszczegółowienie warunków kontraktu.
   
Brak wyraźnych sukcesów wrześniowych posunięć skłonił Kreml do natychmiastowej reakcji. Pod koniec września w Biszkeku odbyła się konferencja „Kirgistan i Rosja – 225 lat razem i w przyszłości”, szeroko nagłośniona przez media. Rosyjscy eksperci mówili o rosyjskich i antyrosyjskich politykach w Kirgistanie. Przewodniczący Rady Nadzorczej Instytutu Demografii, Migracji i Rozwoju Regionalnego Jurij Krupnow wyjaśnił, że „Rosja będzie pracować z tą władzą, której rzeczywiście będzie na tym zależeć (...) Antyrosyjskim politykiem jest ten, kto uważa, że można uzyskać korzyści, uprawiając gry geopolityczne – nie tyle przeciwko Federacji Rosyjskiej, co przeciwko własnemu narodowi”.  

Wygląda na to, że maleńki Kirgistan stał się polem wyjaśniania stosunków rosyjsko-amerykańskich. Nie ulega wątpliwości, że geopolityczne gry zewnętrznych aktorów wpływają na wewnętrzne stosunki i na samą kampanię, zaś wynik wyborów będzie mieć wpływ na geopolityczne relacje w przestrzeni poradzieckiej. To czyni wynik niedzielnego głosowania obywateli Kirgistanu tak ekscytującym.

* dr Radzisława Gortat, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu