Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Rozliczenie z przeszłością
2014-04-08
Wojciech Wojtasiewicz

Uchodźca czy zwykły emigrant?

Gruzińska prokuratura wezwała byłego prezydenta Gruzji na przesłuchanie w charakterze świadka w kilku prowadzonych przez nią śledztwach. Przebywający od listopada 2013 roku poza granicami kraju Micheil Saakaszwili odmówił jednak stawienia się, odrzucił także propozycję odpowiedzi na pytania prokuratorów poprzez połączenie internetowe Skype. Były prezydent uznał, że wezwanie jest częścią wspólnej gry Władimira Putina i Bidziny Iwaniszwilego.

Saakaszwili w wywiadzie udzielonym gruzińskiej telewizji Rustawi 2 powiedział, że opuścił Gruzję za namową wysokiej rangi polityków amerykańskich i unijnych, którzy mieli przekonywać, iż Putin polecił go aresztować. Dodał, że zdecydował się na czasowy wyjazd z kraju, aby ocalić dobre imię Gruzji: jego aresztowanie mogłoby zaprzepaścić integrację Tbilisi z Unią Europejską i NATO. Jego zdaniem wezwanie przez gruzińską prokuraturę jest ściśle związane z jego wsparciem prodemokratycznych sił na Ukrainie. Saakaszwili jest gotów zeznawać jako świadek przez połączenie internetowe, jednak tylko przed sądem, a nie przed prokuraturą.

Swoje zaniepokojenie zaistniałą sytuacją wyraził amerykański Departament Stanu, który wydał specjalne oświadczenie, w którym podał, że co prawda nikt nie powinien stać ponad prawem, jednak chęć przesłuchania byłego prezydenta w kilku sprawach naraz rodzi uzasadnione obawy o wolę politycznej zemsty. Amerykańskie stanowisko próbowała bagatelizować zarówno szefowa gruzińskiej dyplomacji Maja Pandżykidze, jak i przewodniczący gruzińskiego parlamentu Dawid Usupaszwili. Zbliżone do amerykańskiego oświadczenie wydali unijny komisarz ds. rozszerzenia i Europejskiej Polityki Sąsiedztwa Stefan Fule oraz gruzińskie organizacje pozarządowe (m.in. Transparency International Georgia oraz Society for Fair Elections and Democracy).

Do sprawy odniósł się w końcu premier Gruzji: Irakli Garibaszwili stwierdził, że europejscy politycy podczas szczytu bezpieczeństwa atomowego w Hadze radzili mu zignorować histeryczną kampanię wokół wezwania Saakaszwilego.

 

Skazani, oskarżony, przesłuchani

Problemy z wymiarem sprawiedliwości ma nie tylko były prezydent Gruzji. W połowie marca tbiliski sąd skazał zaocznie na karę 3 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności byłego szefa Departamentu Bezpieczeństwa Konstytucyjnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Datę Achalaję. Wraz z nim takie same wyroki otrzymało trzech innych wysokich funkcjonariuszy resortu zajmujących stanowiska w czasie rządów Zjednoczonego Ruchu Narodowego.

W tarapatach może znaleźć się również Roland Achalaja (ojciec wspomnianego Dato Achalaji i Baczo Achalaji – byłego ministra obrony i spraw wewnętrznych, który przebywa w areszcie). Gruzińska prokuratura chce mu przestawić zarzuty przekroczenia uprawnień służbowych. Obecnie nie może tego zrobić bez zgody parlamentu, ponieważ Roland Achalaja jest deputowanym; dopiero w ostatnich dniach gruzińska legislatywa przegłosowała poprawkę usuwającą z kodeksu postępowania karnego zapis mówiący o zgodzie parlamentu na postawienie deputowanemu zarzutów przez prokuraturę.

Ponadto gruzińska prokuratura przesłuchała dwóch byłych wysokich urzędników państwowych – byłego ministra gospodarki i koordynacji reform Kachę Bendukidzego oraz byłego sekretarza Narodowej Rady Bezpieczeństwa Gigę Bokerię. Pierwszy z nich został przesłuchany w toczącym się śledztwie w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji Uniwersytetu Rolniczego, natomiast drugi w sprawie nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy publicznych na usługi agencji lobbingowych zatrudnianych przez poprzednią ekipę.

 

Wypadek czy morderstwo?

Ponownie wraca sprawa okoliczności śmierci jednego z liderów rewolucji róż i byłego premiera Gruzji, Zuraba Żwanii. Pod koniec marca do Internetu wyciekły zdjęcia ciała Żwanii zrobione w trakcie sekcji zwłok (według ustaleń prokuratury z okresu prezydentury Saakaszwilego Żwania zmarł w rezultacie zatrucia tlenkiem węgla ulatniającego się z zepsutego piecyka gazowego w jego mieszkaniu; po przejęciu władzy przez koalicję Gruzińskie Marzenie prokuratura ponownie wszczęła śledztwo podważając poprzednie ustalenia). Na zdjęciach widać było liczne okaleczenia na ciele denata.

Premier Irakli Garibaszwili uznał ujawnione zdjęcia za dowód, że były premier został zamordowany. Politycy Zjednoczonego Ruchu Narodowego, w tym były prezydent Micheil Saakaszwili, uznali natomiast przeciek za kolejny element brudnej gry politycznej ekipy rządzącej.

W związku ze sprawą aresztowany został były ochroniarz Zuraba Żwanii Micheil Dzadzamia oraz patolog sądowy Lewan Czaczua, który dokonał sekcji zwłok byłego premiera.

 

Margwelaszwili pod ostrzałem

Były premier Bidzina Iwaniszwili w wywiadzie udzielonym telewizji Imedi powiedział, że jest zawiedziony Giorgim Margwelaszwilim w roli prezydenta Gruzji: miliarder podkreślił, iż spodziewał się po Margwelaszwilim o wiele więcej (bardzo pochlebnie wyraził się natomiast o swoim następcy na stanowisku premiera). Dodał, że od pewnego czasu nie utrzymuje już osobistych kontaktów z głową państwa. Iwaniszwili wyraził swoje niezadowolenie z faktu, że Margwelaszwili korzysta z pałacu prezydenckiego wybudowanego przez Micheila Saakaszwilego (prezydent przed wyborami i zaraz po nich deklarował, że budynek posłuży jako siedziba dla nowego gruzińsko-amerykańskiego uniwersytetu w Tbilisi; w ostatnim czasie wykorzystał go jednak kilkakrotnie na organizację różnorakich wydarzeń, m.in. przyjęcie listów uwierzytelniających od nowych ambasadorów w Tbilisi, tłumacząc, że jego siedziba jest za mała). Miliarder skrytykował także najbliższych współpracowników prezydenta oraz niektóre posunięcia legislacyjne (m.in. deklarację zawetowania nowelizacji kodeksu postępowania karnego).

Giorgi Margwelaszwili odmówił szczegółowego komentarza.  

 

Wybory tuż, tuż

Zjednoczony Ruch Narodowy wytypował swojego kandydata, który powalczy o fotel burmistrza Tbilisi z nominatem koalicji Gruzińskie Marzenie, obecnym ministrem rozwoju regionalnego i infrastruktury – Dawidem Narmanią. Będzie nim burmistrz tbiliskiej dzielnicy Stare Miasto Nikoloz Melia.

Wybory nowego włodarza Tbilisi odbędą się zgodnie z kalendarzem wyborczym 15 czerwca bieżącego roku. Stanie się tak, ponieważ rada miejska Tbilisi po ponad dwóch miesiącach kłótni zatwierdziła ostatecznie budżet stolicy (nieprzyjęcie budżetu groziło odwołaniem burmistrza i rady, powołaniem przez rząd tymczasowych władz i przedterminowymi wyborami).

Do wyborów samorządowych przygotowuje się również trzecia siła na gruzińskiej scenie politycznej – Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja. Jego liderka, Nino Burdżanadze, zawiązała koalicję wyborczą z kilkoma pomniejszymi partiami, w tym między innymi z Ruchem Chrześcijańsko-Demokratycznym (z funkcji przewodniczącego tego ugrupowania zrezygnował jego założyciel Giorgi Targmadze – w poprzedniej kadencji parlamentu lider opozycji, który zapowiedział wycofanie się z życia politycznego Gruzji; nowym liderem partii został Giorgi Akwlediani). Kandydatem koalicji na stanowisko burmistrza Tbilisi został były deputowany Dimitri Lortkipanidze. Ponadto o fotel włodarza stołecznego miasta walczyć będą aktorka Asmat Tkabladze (Partia Pracy) oraz były deputowany Gruzińskiego Marzenia Giorgi Gaczecziladze (Partia Zielonych).

 

Wojciech Wojtasiewicz


Powrót
Najnowsze

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu