Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
(Za)targ gazowy
2014-04-11
Joanna Majdak

W czwartek, dziesiątego kwietnia, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagrade poinformowała o przedłożeniu do akceptacji Radzie MFW opiewającego na 14-18 miliardów dolarów planu pomocowego dla Ukrainy. Środki miałyby w większości zostać przeznaczone na spłacenie długu energetycznego Kijowa wobec Moskwy.

 

Gospodarka wyborcza

Unia Europejska wspiera Lagrade i jej zespół, a jeszcze bardziej wspiera władze Ukrainy, które w krótkim czasie muszą przeprowadzić szereg trudnych reform gospodarczych. Reformy są warunkiem otrzymania zastrzyku gotówki, a sektorów, których miałyby dotyczyć jest wiele – od polityki pieniężnej i kursowej przez transparentność administracji, zmiany w sektorze finansowym (zapewnienie dobrej płynności i kapitalizacji banków) i energetycznym, aż po ocieplenie klimatu inwestycyjnego. Mimo ogromu wyzwań szefowa MSW nie traci nadziei w powodzenie planu, wierzy również, że dwuletnia linia kredytowa pozwoli spłacić ukraińskie długi za rosyjski gaz.

Najtrudniejszym zadaniem przed którym stoi Kijów jest ograniczenie wydatków budżetowych oraz reforma sektora energetycznego. Wyliczenia ekspertów MFWwskazują, że jeśli Ukraińcy nie zacisną pasa to w bieżącym roku połączone deficyty spółki paliwowej Naftohaz i państwa przekroczą wartość 10 procent PKB.Problem wynikł z faktu, że ze względu na sprzedaż gazu poniżej kosztów produkcji w poprzednim roku Naftohaz doprowadził do deficytu odpowiadającego wartości 2 procent ukraińskiego PKB. Znacznie zaniżane ceny energii dla odbiorców indywidualnych nie pokrywały nawet kosztów jej wytwarzania. W rezultacie istotnie obciążyło to budżet państwa, z którego pokrywane są różnice. A dlaczego rząd w Kijowie nie zareagował na pogarszającą się kondycję państwowego przesiębiorstwa? Odpowiedź jest prosta: brak zdecydowanych kroków spowodowany był obawą rządzącej partii przed utratą poparcia wśród wyborców. Notowaniom władz nie pomoże także ucięcie państwowych subwencji na przemysł gazowy i węglowy, zlikwidowanie „sztucznych" miejsc pracy oraz redukcja niektórych dodatków socjalnych.

Ukraińcy będą musieli niebawem stawić czoła pogłębiającemu się bezrobociu i pogarszającej się drastycznie sytuacji gospodarczej kraju. Wszystko to jest jednak drogą do zapewnienia zrównoważonego rozwoju gospodarczego i znacznego uniezależnienia się od Rosji.

 

Uderz w stół

Cała sprawa nie mogła umknąć uwadze Kremla. Tego samego dnia, kiedy Lagrade poinformowała o finalizacji przyjęcia planu pomocowego, Władimir Putin wystosował list do przywódców osiemnastu krajów Unii Europejskiej, w którym zagroził, że ukraińsko-rosyjski spór o gaz może znacząco wpłynąć na dostawy surowca do Wspólnoty. Prezydent Rosji ostrzegł, że jeśli Europa w najbliższym czasie aktywnie nie zaangażuje się w stabilizację ukraińskiej gospodarki oraz nie przekona ukraińskiego rządu do zapewnienia nieprzerwanego tranzytu gazu przez swoje terytorium, wówczas Moskwa wprowadzi system przedpłat w handlu surowcem z Ukrainą. W liście czytamy, że Kreml nie może dłużej darować ukraińskich długów i przyznawać sąsiadowi zniżek. Wszystko to wskazuje, że niebawem można spodziewać się trudności w dostawach surowca nie tylko na Ukrainę, ale również do Unii Europejskiej.

Analityk Ośrodka Studiów Wschodnich i współpracownik „Nowej Europy Wschodniej", Szymon Kardaś, w rozmowie z PAP stwierdził, że „Rosja próbuje zracjonalizować swoje działania i wciągnąć w konflikt kraje europejskie poprzez próbę obciążenia ich współodpowiedzialnością za zaistniałą sytuację na Ukrainie. Rosja chce przekonywać, że w zaistniałych okolicznościach nie może ona dalej subsydiować Ukrainy – co jest kłamliwym przedstawieniem sytuacji".

Kardaś widzi dwa warianty zachowania UE. Pierwszy miałby polegać na zorganizowaniu rozmów unijno-rosyjskich, co Rosja odebrałaby jako przyznanie jej racji, a podczas negocjacji celem Kremla „byłoby przejęcie ukraińskiej sieci energetycznej razem ze zbiornikami gazowymi". Drugą możliwością jest niedoprowadzanie przez Zachód do rozmów, co oznaczałoby wprowadzenie ograniczenia gazowego i wskazanie Europy jako winnego eskalacji konfliktu.

Rosyjska koncepcja dotycząca tego, jak należy odpowiedzieć na plany pomocy Ukrainie jest jasna. Moskwa chce, jak najdłużej kontrolować, to co dzieje się w sąsiednim państwie, tak aby nie tylko nie stracić swojej pozycji, ale również zyskać nowe wpływy na polu politycznym, ekonomicznym oraz militarnym. Tymczasem głównym błędem Zachodu jest prowadzenie polityki reagowania na bieżące problemy Ukrainy, a nie strategiczne wyprzedzanie Kremla w „walce"o ten kraj. Niestety, nie jest to takie proste ze względu na duży udział rosyjskich przedsiębiorców na rynkach europejskich. Całkowite sprzeciwienie się Rosji oznaczałoby dla większości krajów UE ogromne straty finansowe.

Decydującym czynnikiem, który wpłynie na rozwój konfliktu na Ukrainie będzie jednak mimo wszystko kwestia reform gospodarczych, które powinien podjąć ssam Kijów. MFW w ostatnim czasie udzielił już Ukrainie pokaźnej pożyczki – latem 2010 roku Kijów otrzymał 15 miliardów dolarów. Niestety, po wypłacie pierwszej transzy, dalsze transfery zostały zawieszone ze względu na odstąpienie od realizacji uzgodnionych warunków pomocy przez ówczesny rząd ukraiński.

 

Joanna Majdak


Polecamy inne artykuły autora: Joanna Majdak
Powrót
Najnowsze

Muzyczne polowania na czarownice

17.12.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Sport postawiony pod ścianą

15.12.2018
Krzysztof Popek Piotr Rowicki
Czytaj dalej

Obserwatorzy w Działaniu

14.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Jak de-rumunizowała się Rumunia?

13.12.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Medal Stulecia Niepodległości dla KEW

11.12.2018
NEW
Czytaj dalej

Rewolucja mentalna w Armenii

11.12.2018
Jan Brodowski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu