Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Sowiecko-rosyjsko-prawosławny doniecki mix
2014-04-19
Piotr Pogorzelski

Podróże kształcą, a szczególnie te na wschodnią Ukrainę. Miejscowa ludność ma dość interesujące poglądy, takie których w Kijowie i na zachód od niego nie sposób spotkać.

Przed Administracją Obwodową w Doniecku przebywa grupka najbardziej zapiekłych prorosyjskich demonstrantów: dresiarzy i emerytów. Czasem wśród nich można spotkać bogatszych dresiarzy, w dresach Ferrari (o ile się nie mylę) i w oryginalnych adidasach. Wśród tego tłumu krążą zachodni dziennikarze, najczęściej z tłumaczkami, rzadziej tłumaczami. Czasem mam wrażenie, że Donieck przeżywa swoje drugie pięć minut, po Euro 2012. W niektórych hotelach nie ma miejsc, wychodzą z nich lekko zdezorientowani, ale zawsze zdeterminowani Włosi, Hiszpanie, czy nawet izraelscy reporterzy. Wracając do głównego tematu, czego można dowiedzieć się od protestujących. Przede wszystkim, że obwód doniecki to rosyjska ziemia. Mój dialog z 70-letnim „weteranem pracy” obwieszonym kilkunastoma medalami wyglądał mniej więcej tak.

On: -To są odwieczne rosyjskie ziemie. My jesteśmy Rosjanami (użył słowa „russkij”, nie „rossijanin”, czyli wskazał na swoją przynależność narodową, a nie państwowo-terytorialną).

Ja: - Czyli jest pan Rosjaninem?

On: - Nie, jestem Ukraińcem, ale jesteśmy Rosjanami.

Tego bez pół litra chyba nie da się „rozebrać”.

 

Przed Administracją Obwodową można też dowiedzieć się, że demonstranci na Majdanie strzelali do siebie sami, a Berkut to bohaterowie, „nasi chłopcy”, którzy bronili władz. Wiktor Janukowycz jest pełnoprawnym prezydentem, który stchórzył oddając władzę. Jeżeli ktoś mówi po ukraińsku to głupieje. W ogóle nie ma takiego języka, jak ukraiński. Stworzyli go Polacy. Poza tym, dlaczego Polacy popierali Majdan, przecież Bandera wymordował sto tysięcy Polaków na Wołyniu? W innej wersji, w Katyniu. Władze w Kijowie zostały przejęte przez uzbrojoną juntę. Dlaczego „banderom” można było zajmować budynki użyteczności publicznej, a nam nie można? - pytają się manifestanci. I naśladują Majdan. Naśladują brutalnie, topornie. Tak, jak napisałem wcześniej, chyba dlatego, że nie walczą oni o przyszłość, a o przeszłość, o mityczne ZSRR. Samoobrona Administracji lata już nawet w pomarańczowych kaskach, jak samoobrona Majdanu. Są siostry w chałatach. W ich oczach nie ma jednak tego zapału, co w Kijowie. Nie ma tego przekonania, że można żyć lepiej. Jest za to zmęczenie, obojętność i ślepe przekonanie o tym, że obwód doniecki musi być niepodległy, a jeszcze lepiej żeby wszedł w skład Rosji. Wielu z demonstrantów było w Rosji, ma tam rodziny i wie, że żyje się tam choć trochę lepiej niż na Ukrainie. Ci ludzie nie wyobrażają sobie, że można żyć zupełnie inaczej, o wiele lepiej, tak jak się żyje w Unii Europejskiej. Dlatego inicjatywa gubernatora obwodu donieckiego, biznesmena Serhija Taruty, żeby wozić mieszkańców Wschodu do Wspólnoty jest doskonałym pomysłem. Tylko w ten sposób mogą się oni przekonać, że wartości europejskie to nie tylko homoseksualizm. 

Oddzielną kwestią jest mityczny Prawy Sektor, który jakoby jedzie do Zagłębia Donieckiego. I w ogóle „banderowcy”, którzy nic innego nie robią tylko marzą o tym, aby dostać się do Doniecka i zmusić wszystkich do mówienia po ukraińsku.

 

Z Doniecka do Słowiańska jest ponad sto kilometrów. Jadę autobusem, mijamy barykady. Często są na nich napisy po angielsku. „NATO, precz od Zagłębia Donieckiego” - ten przewija się wielokrotnie. Nie mogłem zrozumieć, skąd to NATO, ale uzbrojony członek samoobrony Słowiańska, z granatem, w kamizelce kuloodpornej i w podziurawionym kulami jeepie, pomalowanym w barwy Republiki Donieckiej, przekonywał mnie i moich kolegów z Polski i Słowacji, że NATOwscy żołnierze już są, i to w niedalekim Izumie, 40 kilometrów od Słowiańska. Są, bo widział tam Hummery, których ukraińska armia mieć nie może. Ogółem Zachód to zagrożenie. Separatyści twierdzą, że ekonomicznie stowarzyszenie z UE dobije gospodarkę obwodu bo produkuje ona według postsowieckich standardów. O ich zmianie, jak widzę, nie ma mowy. Politycznie z Brukselą też im nie po drodze. No i wspólnota kultury, prawosławie, język. Przecież władze w Kijowie skasowały ustawę o językach regionalnych, faworyzującą rosyjski. - Ale przewodniczący parlamentu i p.o. prezydenta tej decyzji nie podpisał – mówię. - Nie ważne. Kogo to obchodzi? - pyta mnie separatysta. Zapewniając przy tym, że ten sam Ołeksandr Turczynow mówił, że trzeba wieszać wrogów władz w Kijowie na latarniach. Przecież oficjalną ideologią na Ukrainie jest teraz faszyzm. Podsumowując: budowany jest obraz zewnętrznego zagrożenia, który ma uzasadniać zbrojne przejmowanie władzy w obwodzie donieckim. Władze w Kijowie nie słyszą poza tym separatystów. To nie ważne, że premier i p.o. prezydenta mówią, że chcą rozmawiać. Oni tak mówią, tak naprawdę nie chcą. 

Wszystko to sprawia dość schizofreniczne wrażenie. O ile jednak w Doniecku protest odbywa się na małej uliczce z boku głównej arterii, a reszta mieszkańców tego miasta patrzy na separatystów, jak na ciało obce, o tyle w Słowiańsku ludzie popierają ich żądania. Przynoszą jedzenie, robią sobie zdjęcia.

 

- Zrobię państwu zdjęcie, całej rodzinie – zachęcam ojca, matkę i syna. Rozmawiamy o tym, co i jak, dlaczego są te manifestacje, ja mówię o reformie samorządowej, a oni o tym, że Kijów narusza ich prawa. - Ale przecież mogą państwo mówić po rosyjsku – pytam, bo może o czymś nie wiem i może tylko mi się wydaje, że w Doniecku i okolicach to mówienie po ukraińsku, a nie rosyjsku grozi pobiciem. - Tak, możemy, ale syn się uczy w szkole ukraińskiej – mówi matka, a 8-letni syn daje do zrozumienia, że to niemal zbrodnia. Matka przyznaje jednak, że sami podjęli taką decyzję, bo mogli go oddać do rosyjskiej szkoły, ale nie oddali bo potem są studia itd. itp. - W każdym razie nas prześladują – podsumowuje kobieta, która nie mogła podać żadnego racjonalnego argumentu. No i oczywiście, słyszę to samo, co w Doniecku: dlaczego „bandery” mogły zajmować administracje obwodowe i rady miejskie, a my nie możemy. Tylko że ludzie na zachodniej Ukrainie nie wchodzili tam z kałasznikowami z pomocą Rosjan. Oczywiście, wśród demonstrantów w Doniecku, czy Słowiańsku, większość stanowią miejscowi.

 

Czasem jednak można spotkać takie kwiatki, jak profesjonalny „sekretarz prasowy” separatystów na uliczce koło Służby Bezpieczeństwa w Słowiańsku, który mówi pięknym rosyjskim, jakiego na ukraińskiej prowincji nie uświadczysz. Czy też jego dowódca. Dialog z nim wyglądał mniej więcej tak

- Pan jest stąd? - pytamy.

- Moi dziadkowie i pradziadkowie pochodzili z obwodu donieckiego – odpowiada.

- Czyli mieszka pan tutaj?

- Tak, moja rodzina tutaj mieszka.

- Czym się pan zajmował w czasie pokoju?

- Miałem firmę budowlaną.

- W obwodzie donieckim?

- Tak, w regionie.

I jak tu można uwierzyć, że to zwykli miejscowi ludzie powstali przeciwko władzom w Kijowie? Rewolucja na Majdanie pokazała, że to ludzie kontrolują polityków, czy też starają się to robić. Ale dotyczy to tylko centralnej i zachodniej Ukrainy. Wydarzenia na Wschodzie pokazują, że nadal miejscowa, pasywna ludność, jest marionetką w rękach, czy to miejscowych bonzów typu Rinata Achmetowa, czy to Moskwy, która dąży do tego, aby destabilizować sytuację na Ukrainie. Ci ludzie nie mają pojęcia, że mogą żyć inaczej. Nie widzą nawet, że miejscowi oligarchowie odzierają ich ze skóry, że żyją biedniej niż „bandery” i że to ich obwód jest dotacyjny. Bo przecież wszyscy w Zagłebiu Donieckim wiedzą, że to oni karmią całą Ukrainę. Nie wiedzą tylko, że to nieprawda.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Pogorzelski

Powrót
Najnowsze

Bariera nieufności

23.03.2017
Zbigniew Rokita Michał Potocki
Czytaj dalej

Niezrozumiany nacjonalizm

21.03.2017
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Jedyna słuszna wykładnia ukraińskiego nacjonalizmu

21.03.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

Spotkanie wokół książki „Dysydenci. Nieuleczalnie nieposłuszni”

21.03.2017
NEW
Czytaj dalej

Akcja #adwokacinagranicy

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

Dziadowie, ojcowie i synowie

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu