Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kirgistan – między strachem a nadzieją (cz. II)
2010-10-08
Radzisława Gortat*
Chwiejna stabilizacja na południu

Sporym zagrożeniem dla stabilizacji w Kirgistanie wciąż jest sytuacja na południu, mimo że w całym rejonie panuje spokój, władze uzyskały dużą pomoc finansową z zagranicy, a w Osz ruszyła budowa domów dla osób, które utraciły dach nad głową.

Jednak w ciągu trzech miesięcy od czerwcowej tragedii nie ustalono przyczyn krwawych rozruchów ani ich sprawców. Wrażenie normalizacji osiągnięto głównie przy pomocy milicji, wojska i służb specjalnych, które są niemal wyłącznie kirgiskie. Etniczna solidarność nie sprzyja traktowaniu Uzbeków jako pełnoprawnych obywateli. Kirgizi mają poczucie zwycięstwa po czerwcowym konflikcie i nie chcą powrotu do status quo ante, choć to społeczność uzbecka poniosła największe straty (dwie trzecie ofiar na oficjalnej liście czterystu dziesięciu zabitych; przeważająca większość spalonych domów mieszkalnych i obiektów handlowych należała do Uzbeków). Brutalne akcje „oczyszczania”, arbitralne areszty i sposób traktowania zatrzymanych niewiele mają wspólnego z cywilizowanym wymiarem sprawiedliwości.

Władze lokalne przy współpracy z prorosyjskimi politykami i organizacjami w innych rejonach kraju zablokowały przyjazd pięćdziesięcioosobowej misji policjantów OBWE, która miała rozpocząć pracę w połowie sierpnia. Dla wielu poszkodowanych była to ostatnia iskierka nadziei na sprawiedliwość. Przyszłość misji jest niejasna. Na razie decyzję w jej sprawie odsunięto na czas po wyborach, z sugestią, by misja pracowała raczej w Biszkeku niż na południu. Jedną z przyczyn blokady jest obawa o ujawnienie zaangażowania struktur siłowych i lokalnych władz po jednej stronie konfliktu.

Wiele przypadków łamania praw człowieka i innych przestępstw miało miejsce już w fazie stabilizacji. Nie milkną doniesienia o torturach w więzieniach, zastraszaniu adwokatów i działaczy praw człowieka, a ostatnio także o pobiciach oskarżonych w przerwach procesów – przy obojętności sędziów, prokuratorów i milicji. Źródłem przemocy są także spontaniczne bądź inspirowane akty agresji ze strony etnicznych Kirgizów – najczęściej podrostków lub dojrzałych kobiet – którzy napadają na Uzbeków pod więzieniami i sądami, atakują obrońców  praw człowieka, próbują wymusić zwolnienie swoich rodaków zatrzymanych przez milicję etc. Przejawy odwetu ze strony Uzbeków zdarzały się sporadycznie.

Władze niewiele zrobiły, by złagodzić napięcie między obiema grupami etnicznymi, które narosło po czerwcowym szoku. Same rozruchy nie były wynikiem sąsiedzkiej nienawiści, jak się czasem sugeruje, lecz dobrze zaplanowanej prowokacji. Jednak skala traumy spowodowała, że obie społeczności nie potrafią odbudować normalnych relacji; postępuje izolacja i samoizolacja. Na niewiele zdały się rytualne pojednania aksakałów czy wezwania do tolerancji i spokoju. Tłumione emocje co rusz wybuchają na bazarach czy w środkach transportu. Brak realnego dialogu międzyetnicznego utrudnił rozpoczęcie roku szkolnego. Inaugurację roku akademickiego przesunięto na 18 października. Nauka w szkołach podstawowych i średnich – wbrew oporom mera Osz – rozpoczęła się 1 września, ale postanowiono, że w każdej szkole ma przebywać czterech milicjantów, zaś w każdym przedszkolu – po jednym. Do pilnowania porządku zmobilizowano także studentów i rodziców. Mimo to w mieszanych szkołach kirgisko-uzbeckich nie zawsze udaje się zapobiec konfliktom na tle etnicznym. Rodzice boją się posyłać dzieci na lekcje, zresztą wielu rodzin na to nie stać, gdyż w zamieszkach utraciły cały dobytek. Za to w Biszkeku, położonym w północnej części państwa, szkoły pękają w szwach z powodu napływu dodatkowych uczniów z południa.

Władze Osz tygodniami nie pozwalały uprzątnąć gruzów (nie wspominając o odbudowie domów) mieszkańcom zniszczonych uzbeckich mahalli, koczującym w namiotach lub u krewnych. Rząd podjął odgórną decyzję w sprawie przebudowy centrum Osz, a mer zlikwidował centralny bazar, proponując kupcom odległe lokalizacje bądź należące do miasta pawilony, gdzie Uzbecy nie czują się bezpiecznie. Nikt nie konsultował tych decyzji z poszkodowanymi ani nie informował ich o sposobach rekompensaty. Oficjalna liczba zniszczonych obiektów była początkowo o połowę niższa niż podawały niezależne szacunki. Za wpisanie spalonego domu na listę uprawniającą do odszkodowania brano podobno od tysiąca do 5 tysięcy dolarów. Eksperci są pewni, że celem tej operacji było wypchnięcie Uzbeków poza centrum, przejęcie ich biznesów i zniszczenie tradycyjnych form bytowania tej społeczności. Dopiero na przełomie sierpnia i września władze opublikowały dekret o tanich kredytach na odbudowę domów lub niewielkich odszkodowaniach. Zdecydowano się też stworzyć rejestr firm, które ucierpiały w trakcie rozruchów. W końcu września prezydent Roza Otunbajewa podjęła decyzję o ustanowieniu swego przedstawicielstwa w południowych obwodach.  

Nie brak głosów, że południe Kirgistanu może stać się przysłowiową „czarną dziurą”, w której rozpłynie się lwia część krajowych i zagranicznych funduszy przyznanych na odbudowę regionu. Darczyńcy nie kontrolują procesu ich wykorzystania, władze centralne mają niewielki wpływ na to, co się dzieje w tym rejonie, zaś bezprawie i wysoka korupcja wśród urzędników stanowią zagrożenie dla efektywnego wykorzystania środków. Fundacja „Obywatele przeciw korupcji” alarmuje, że nowe budynki wznosi się w Osz z pogwałceniem norm sanitarnych, przeciwpożarowych i sejsmologicznych. Pospiesznie wzniesione domy mogą stać się przyczyną nowych tragedii. Inni obawiają się, że zasiedlą je głównie osoby tytularnej nacji. Uzbecka mniejszość pozbawiona liderów, zastraszona i rozczarowana, nie jest w stanie artykułować swych interesów. Uzbeckojęzyczne media nie zostały ponownie uruchomione, a TV-Osz, która nadawała 80 procent programów w języku uzbeckim, teraz nadaje niemal wyłącznie w języku kirgiskim. Ostatnio władze uroczyście obchodziły dzień języka kirgiskiego, sugerując, że powinien stać się on językiem wszystkich instytucji publicznych, zaś inne narodowości powinny go znać i szanować.

W poczuciu bezradności wielu mieszkańców południa emigruje. Wyjeżdżają głównie Uzbecy, ale także Kirgizi, którzy stracili poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na lepszą przyszłość. W lipcu oficjalnie zakomunikowano, że Osz opuściło 20 tysięcy mieszkańców, przeważnie  Uzbeków, czyli ponad 10 procent ludności miasta. Od tego czasu proces migracji nabrał tempa. Niektórzy twierdzą, że z uzbeckiej mniejszości pozostały głównie kobiety, starcy i dzieci, oraz osoby zbyt biedne lub zbyt mało przedsiębiorcze, by sprostać wysokim kosztom wyjazdu i adaptacji w nowym miejscu. Wielu Kirgizów liczy, że w ten sposób problem rozwiąże się sam. Eksperci International Crisis Group ostrzegają jednak, że jest to myślenie krótkowzroczne, gdyż wśród marginalizowanej społeczności uzbeckiej rośnie poparcie dla ugrupowań islamskich, co kiedyś może się zemścić. Z powodu zamknięcia granic przez Uzbekistan i Kazachstan uciekinierzy kierują się głównie do Rosji, ale część z nich udaje się do północnego Afganistanu, gdzie mieszkają ich krewni.  

Spóźnione i niejednoznaczne reakcje rządu na wydarzenia w Osz i Dżalalabadzie pozwoliły zdobyć dużą popularność nacjonalistycznym liderom związanym z obozem Kurmanbeka Bakijewa. Najwięcej zyskał mer Osz Melis Myrzakmatow. Ten ambitny biznesmen – mianowany na to stanowisko w styczniu 2009 roku, posądzany o kontakty z mafią narkotykową – przetrwał czystki po kwietniowym przewrocie, zaś po czerwcowych rozruchach wyrósł na jednego z liderów południa. W oczach lokalnych Kirgizów uchodzi za bohatera broniącego godności tytularnego narodu i jego praw do przestrzeni życiowej we własnej republice. Z inicjatywy Myrzakmatowa rada miejska Osz podjęła oficjalną uchwałę przeciwko przyjazdowi misji policyjnej OBWE (pomimo jej zaproszenia przez rząd), on sam powiedział zaś „Komsomolskoj prawdie”, że „dekrety władz centralnych nie obowiązują na południu”, a negatywnie nastawieni do niego liderzy partyjni nie mają czego szukać w tym regionie w trakcie kampanii wyborczej. Próba odwołania mera – trzecia z kolei – przez Rozę Otunbajewą w drugiej połowie sierpnia zakończyła się żałosną porażką. Ostatnio Myrzakmatow złagodził ton wypowiedzi, ale nie zmienia to faktu, że stabilizacja według jego wyobrażeń i preferencji może grozić powtórką ze starć. Listę zagrożeń i potencjalnych konfliktów rodzących się na południu można wydłużać; jednocześnie trzeba odnotować, że niektóre z nich są łagodzone przez upływ czasu lub presję zachodnich darczyńców i organizacji społecznych.

Polityczne skutki czerwcowej tragedii

W ciągu ostatnich miesięcy w świadomości społecznej Kirgistańczyków złożone przyczyny czerwcowej tragedii zostały zredukowane do wymiaru etnicznego, z jednoznacznym wskazaniem na Uzbeków jako winowajców. Nacjonalistyczna retoryka przybiera różne nasilenie i odcienie, ale generalnie wymusza opowiedzenie się po stronie tytularnego narodu lub grozi posądzeniem o zdradę. Nawet ludzie o umiarkowanych poglądach skłonni są przyjmować za rzecz oczywistą, że to Uzbecy sprowokowali konflikt swymi nadmiernymi ambicjami politycznymi, co wywołało usprawiedliwioną reakcję Kirgizów. „To nasza ziemia i my powinniśmy być tu panami” – zdarza się słyszeć na ulicy. Etnicyzacja relacji wewnętrznych stała się częścią oficjalnego dyskursu. „Jeśli inne narodowości będą uważać się za równe Kirgizom lub lepsze od nich, to nastąpi rozpad państwa. Nie możemy do tego dopuścić” – mówi publicznie Kamczybek Taszyjew, jeden z liderów partii Ata-Żurt.

Retoryka ta idzie w parze z przekonaniem, że stabilizację może zapewnić tylko siła. To przekłada się na hasło rewizji konstytucji zaraz po wyborach, by powrócić do systemu prezydenckiego. Pogląd ten forsują najmocniej generałowie milicji i służb specjalnych, którzy umocnili się na południu, ale nie tylko oni. Za powrotem do silnej władzy prezydenckiej optują liderzy wielu partii: Ata-Żurt, Ar-Namys, Butun Kirgistan, Sogłasije, a także wielu mniej znanych ugrupowań. Nieodłącznym składnikiem ich retoryki politycznej są deklaracje o konieczności pogłębienia sojuszu z Rosją. Często łączy się to z nadzieją, że Kreml poprze dane ugrupowanie w ostrej walce o mandaty.

Wybory parlamentarne

Od czasu referendum nieustannie powtarzano, że wybory parlamentarne zaplanowane na 10 października mogą stać się areną zamieszek, a nawet starć zbrojnych w całym kraju z powodu nieuczciwej kampanii wyborczej, stosowania środków administracyjnych przez władze lub fałszowania wyników. Paradoksalnie, groźby te przyczyniły się do uspokojenia sytuacji. Centralna Komisja Wyborcza wydała wiele przepisów gwarantujących równe warunki startu wszystkim dwudziestu sześciu zarejestrowanym ugrupowaniom, komisje wyborcze stworzono z kandydatów wysuniętych przez partie polityczne i przeszkolonych dzięki darczyńcom, materiały propagandowe partii umieszczane w mediach noszą stosowne adnotacje, zaś wiece wyborcze głównych partii odbywają się bez przeszkód w całym kraju. Nowością są debaty telewizyjne liderów głównych ugrupowań. Nie obyło się bez kilku incydentów na finiszu, ale generalnie kampania przedwyborcza miała spokojny przebieg.

Pewien niepokój wywołują doniesienia o rezygnacji części członków lokalnych komisji wyborczych tuż przed datą elekcji, brak stosownych dokumentów u kilkudziesięciu tysięcy wyborców i inne problemy. Niemniej Kirgistan po raz pierwszy ma szansę na autentycznie konkurencyjne wybory, w których głosy obywateli zdecydują o rozkładzie mandatów w przyszłym parlamencie. Stawka jest wysoka. Najważniejszy test na dojrzałość zarówno obywateli, jak i polityków, nastąpi jednak po zamknięciu lokali wyborczych. Ustalenie wyników może być niełatwe ze względu na skomplikowaną ordynację wyborczą. Kluczowym pytaniem pozostaje, czy partyjni liderzy będą w stanie zaakceptować werdykt.

* dr Radzisława Gortat, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu