Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wojna i rewanż
2014-05-26
Małgorzata Nocuń

Ukraina  wybrała  prezydenta  w pierwszej  turze  głosowania.  Piąty  prezydent  niepodległej  Ukrainy – Petro Poroszenko mówi, że jego najważniejszym celem jest zaprowadzenie pokoju w kraju.

Tymczasem pokój na Ukrainie nigdy nie był tak kruchy. Kraj nad Dnieprem (a zarazem świat poradziecki) wkroczył bowiem w nową epokę. Od czasu upadku Związku Radzieckiego wydawało się, że suwerenność Ukrainy nie jest zagrożona. Ukraińskie elity polityczne (od prezydenta Leonida Krawczuka po Wiktora Janukowycza) umiały sprawnie balansować pomiędzy Moskwą i Zachodem – udało im się nie wepchnąć kraju w nadmiernym stopniu w objęcia Rosji, jak stało się z Białorusią pod rządami Łukaszenki. Tymczasem od kilku miesięcy na wschodzie toczy się regularna wojna, która może doprowadzić do przekształcenia się obwodów ługańskiego i donieckiego w twór na wzór Naddniestrza – parapaństwa kontrolowanego przez Moskwę.

Wojna na wschodzie Ukrainy to wojna prorosyjskich separatystów z państwem ukraińskim oraz bandyckie porachunki (przypominające lata dziewięćdziesiąte, choć wtenczas było tam o wiele spokojniej). Analizując jednak sytuację na wschodzie kraju nie można zapomnieć o jednym ważnym czynniku, często pomijanym w analizach. Otóż od upadku ZSRR władze w Kijowie (zarówno Janukowycz z Partii Regionów, jak i „pomarańczowy" Juszczenko) nie zrobiły nic by scalić Ukrainę. Więcej: prezydent Juszczenko podjął decyzję o przyznaniu tytułu „bohatera Ukrainy" Stepanowi Banderze. Biorąc pod uwagę różnice w narracji historycznej pomiędzy Ukrainą wschodnią i zachodnią, była to dla wschodu rzecz nie do przyjęcia.

Wschód kraju żył swoim życiem – był regionem dotowanym przez stolicę, choć był również pewien, że to on karmi Kijów, a ten nim pogardza. Podróż po wschodzie Ukrainy pokazuje, jak bardzo praca może upodlić człowieka – warunki w kopalniach przypominają realia z Germinalu Emila Zoli. Statystyki śmierci w wyniku wybuchu metanu czy zawalenia stropu w kopalni są zatrważające. Separatyzm jest więc podgrzewany przez Rosję, ale jest też przejawem poszukiwania wyjścia z tragicznej sytuacji. Ludzie w Donbasie, popierający integrację z Rosją, nie wiedzą, że w Rosji jest gorzej – wierzą, iż jest lepiej. Są przekonani, że Rosja jest „mocnym, socjalnym państwem". Przed nową ekipą stoi więc wyzwanie nie tylko militarne (choć w obecnej chwili ten aspekt jest najważniejszy: w obwodach ługańskim i donieckim trwa operacja antyterrorystyczna). W dłuższej perspektywie należy stworzyć długotrwale programy społeczne mające na celu zespolenie Ukrainy, trzeba „oswoić" młodych Ukraińców z Donbasu z inną niż rosyjska narracją historyczną. Młodzież z Doniecka czy Charkowa wyjeżdża na stypendium do Lwowa wraca bowiem odmieniona – tylko ile było takich stypendiów w ostatnim czasie?

Dodatkowo Poroszenko przejmuje kraj w stanie upadku gospodarczego. Ukraina jest zadłużona, Rosja szantażuje Kijów zakręceniem kurka z gazem. Tymczasem Europa uzależnia pożyczki od niepopularnych reform, takich jak dwukrotny wzrost cen gazu dla ludności, ograniczenia w zakresie świadczeń socjalnych czy redukcja kadry urzędników. Również sytuacja wewnątrz kraju nie będzie sprzyjać reformom. Ukraińskie waśnie polityczne na pewno się nie zakończą. Julia Tymoszenko, która przegrała wyścig o fotel prezydenta codziennie – symbolicznie – daje  znać, że nie pogodzi się z utratą władzy. Ostatnio oświadczyła, że żąda otwartego konkursu na najważniejsze stanowiska w państwie. Napędza ją chęć rewanżu, a Poroszenko jest jej osobistym wrogiem jeszcze z czasów pomarańczowej rewolucji. Do tego dochodzi grupa ukraińskich oligarchów i biznesmenów – ci mówią o konieczności ocalenia „jedności" Ukrainy, ale w zamian będą chcieli (i to w pierwszej kolejności) ocalić własne interesy. 

Symbolicznym jest fakt, że nowy ukraiński prezydent zapowiedział, iż w pierwszą zagraniczną podróż chce udać się do Polski. Oznacza to, że uważa Warszawę za naturalną rzeczniczkę „sprawy ukraińskiej".

 

Małgorzata Nocuń z Kijowa

 

  

 


Powrót
Najnowsze

Wybory prezydenckie na Białorusi: dzień przed wybuchem?

07.08.2020
Maxim Rust
Czytaj dalej

Przed wyrokiem. Sprawa Dmitrijewa

21.07.2020
Czytaj dalej

Niewidzialni Inni

20.07.2020
Anton Saifullayeu Tadeusz Giczan
Czytaj dalej

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu