Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Halo, czy to Kuczma?
2010-10-03
Paweł Pieniążek
„Ukraina była i jest składową jednego europejskiego demokratycznego obszaru. Ze względu na smutne lekcje z przeszłości będziemy podążać szlakiem szerokiego dialogu społecznego i legitymizowanych działań. Chcę zapewnić, że dalsza konstytucyjna transformacja Ukrainy będzie związana tylko ze wzmocnieniem przedstawicielskiej demokracji i samorządów terytorialnych, poprzez gwarancję obrony praw oraz wolności człowieka” – powiedział prezydent Wiktor Janukowycz podczas piątkowej konferencji jałtańskiej zorganizowanej przez fundację Wiktora Pinczuka. Może i nie byłoby czego komentować, gdyby nie fakt, że kilka minut wcześniej w mediach pojawiły się informacje o usunięciu poprawek do Konstytucji z 8 grudnia 2004 roku. Czemu przywrócono Konstytucję z 1996 roku?

3 grudnia 2004 roku Sąd Najwyższy Ukrainy uznał, że druga tura wyborów, w której Wiktor Janukowycz pokonał Wiktora Juszczenkę, została sfałszowana i ogłosił trzecią turę. Gdy panująca ekipa Leonida Kuczmy (popierającego pierwszego kandydata) zdała sobie sprawę, że szanse na wygraną ich człowieka są niewielkie, postanowiła ograniczyć możliwości prezydenta. Dlatego w pospiechu przegłosowano poprawki, które zmieniły rozkład sił. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że jedynym celem ekspresowych zmian było dogryzienie liderowi obozu pomarańczowych – Wiktorowi Juszczence.

Aktualny prezydent (od lutego bieżącego roku) Wiktor Janukowycz skutecznie monopolizuje władzę – marginalizując rolę premiera i Rady Najwyższej. Wydaje się, że działa według makiawelicznej zasady „cel uświęca środki”, bo gdy media zaczęły zanadto interesować się działalnością prezydenta, a także wyśmiewać jego notoryczne wpadki, dziwnym trafem Ukrainę zasypała lawina informacji o ograniczaniu swobody słowa. Zdawało się, że na drodze do pełni szczęścia (czytaj: władzy) stoi ustawa zasadnicza, która skutecznie blokowała Juszczenkę – oczywiście nie był to jedyny powód nieudolności pomarańczowego prezydenta. Od pomarańczowej rewolucji sytuacja się zmieniła, nadszedł więc czas, by pozbyć się kuli u nogi. Janukowycz, w przeciwieństwie do poprzednika, ma wystarczająco dużo siły (a właściwie wielu ludzi z jakąś siłą), by się uwolnić.

1 października 2010 roku Sąd Konstytucyjny uznał, że poprawki z 2004 roku są niekonstytucyjne ze względu na naruszenie procedur ich rozpatrzenia i przyjęcia. Od werdyktu władza na Ukrainie funkcjonuje według ustawy zasadniczej, którą uznano za „najlepszą europejską konstytucję”. Oznacza to między innymi, że prezydent może w każdej chwili zdymisjonować premiera, a w dodatku nominuje kandydata na to stanowisko, który musi następnie zostać zatwierdzony przez parlament. Podobnie ma się sytuacja z odwoływaniem członków rządu. Prezydent może też bezpośrednio kierować pracami rządu – poprzez wydawanie własnych dekretów i rozporządzeń. Również organy centralne władzy wykonawczej mogą być dowolnie modyfikowane przez głowę państwa.

Zmiana konstytucji skomplikowała niektóre kwestie, na przykład kadencję deputowanych Rady Najwyższej – według poprawek z 2004 roku kadencja trwa pięć lat, a w pierwotnej wersji trwała cztery. Dzisiaj nikt nie umie odpowiedzieć na pytanie, za ile lat odbędą się wybory parlamentarne. Logiczny wydaje się apel Bloku Julii Tymoszenko, aby ze względu na niejasną sytuację przeprowadzić nowe wybory. Wszystkie władze zostały obrane według Konstytucji z 2004 roku, więc zmiany powinny zacząć funkcjonować od następnych wyborów. Jednak Sąd Konstytucyjny uznał, że władza jest pełnoprawna, a zmiany zaczynają obowiązywać od zaraz. Zamieszanie wokół legalności władzy ubarwił minister sprawiedliwości Ołeksandr Ławrynowicz: „Obywatele wybierają nie pełnomocnictwo, nie głosują na zestaw praw i obowiązków, lecz na konkretną osobę, która ma zająć stanowisko i jest wybrana na konkretny termin”.

Jednak nie wszystko się skomplikowało. Niektóre kwestie zostały wyjaśnione, na przykład problem dwudziestu ośmiu posłów, którzy zostali wyrzuceni z BJuT za stałą współpracę z koalicją. W poprawkach z 2004 roku mandat był przypisany do partii, więc jeśli deputowany chciał zmienić ugrupowanie, musiał zrezygnować z miejsca w ławach Rady Najwyższej. Teraz eksbjutowcy mogą współpracować z Partią Regionów bez obaw o swoją posadę.

Wiktor Janukowycz obudził stare demony. Gwałtowne przywrócenie poprzedniej konstytucji nachalnie przypomina czasy prezydentury Leonida Kuczmy – zresztą to za jego rządów wprowadzono obie wersje ustawy zasadniczej. Takie zagranie może odbić się na poparciu dla Janukowycza, ale nie będzie to żaden dramat. Społeczeństwo jest zbyt zmęczone wielką polityką. Dobrze widać to w badaniach Instytutu Analiz i Prognoz Politycznych, według których tylko 7,1 procent obywateli Ukrainy interesuje się zmianami w ustawie zasadniczej. Dla Ukraińców ważniejsze są podstawowe problemy, których nie udało się rozwiązać od lat, na przykład wywóz śmieci (63 procent respondentów uznało za to za problem). Zatem dzisiaj i w najbliższym czasie Janukowycz nie musi obawiać się radykalizacji nastrojów społecznych, co zapewne skrzętnie wykorzysta do dalszego zbierania politycznych plonów.

Paweł Pieniążek

Zobacz także komentarz Tomasza Kułakowskiego Nie przekreślajmy Janukowycza.

Polecamy inne artykuły autora: Paweł Pieniążek
Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu