Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
W imię wyższych celów
2014-06-10
Aneta Strzemżalska

Azerbejdżan przejął niedawno przewodnictwo w Radzie Europy – to tak jakby wilk miał opiekować się owcami. Może jednak jest to część większego planu Zachodu wobec Baku?

Przejęcie przewodnictwa wywołało ostrą reakcję prasy polskiej i światowej. Eksperci zarzucają azerbejdżańskiej władzy autorytarne rządy, dużo mówi się o nieprawidłowościach związanych z wyborem na trzecią kadencję obecnego prezydenta. Przedmiotem kontrowersji jest też rosnąca liczba więźniów politycznych, nasilające się represje wobec dziennikarzy i działaczy społecznych, a także coraz bardziej skomplikowane przepisy, regulujące rejestrowanie i funkcjonowanie organizacji pozarządowych. Obrońcy praw człowieka alarmują, że kierowanie przez Baku Radą Europy pozbawi społeczność międzynarodową wpływu na przestrzeganie zasad praworządności w samym Azerbejdżanie.

Sytuacja i przyzwolenie na nią ze strony Europy może wydawać się paradoksalna. Nie ma się więc również co dziwić, że w światowych mediach co rusz pojawiają się informacje o zachodniej demoralizacji. Na przykład media ormiańskie utrzymują, że azerbejdżańskie władzy zaskarbiły sobie przychylność Rady Europy kilogramami kawioru i innymi kosztownymi podarunkami.

Nie można co prawda wykluczyć, że tak było, istnieje jednak kilka ważnych powodów dla których Strasburg, Bruksela czy Waszyngton póki co przymykają oko na łamanie praw człowieka w Azerbejdżanie. Tym co przede wszystkim przemawia na rzecz takiego podejścia jest stopniowe osłabianie dominacji Rosji w regionie Kaukazu Południowego. Zaczęło się od Gruzji, teraz przyszedł czas na jej wschodniego sąsiada.

Azerbejdżan jest jednym z nielicznych państw poradzieckich, które starają się prowadzić niezależną politykę wewnętrzną i zagraniczną. I choć spore zasoby surowców energetycznych pozwalają póki co bakijskim władzom na buńczuczność wobec Rosji, Iranu, czy Zachodu to „czarnego złota" nie wystarczy, by stać się „kaukaskim tygrysem" – do tego niezbędna jest polityczna protekcja. Tej natomiast w zamian za partycypowanie w gospodarczym dobrobycie i lojalność w sferze bezpieczeństwa udziela Azerbejdżanowi Zachód

I rzeczywiście – Europa odniosła w ostatnich latach kilka sukcesów w tym zakresie. Pod koniec 2012 roku Azerbejdżan wypowiedział Rosji umowę na dzierżawę strategicznego obiektu – stacji radiolokacyjnej w Gabali – co doprowadziło do wycofania ostatniego kontyngentu rosyjskich wojsk z terytorium republiki. Widać także wyraźne postępy w realizacji promowanego przez UE Południowego Korytarza Gazowego: Transanatolińskiego TANAP, Transadriatyckiego TAP i Transkaspijskiego TAG. W kontekście zniesienia sankcji gospodarczych nałożonych przez Zachód na Iran ponownie aktualne stają się rozmowy na temat projektu Nabucco, przez który mógłby popłynąć irański gaz. Inna sprawa, że nowa strategia bezpieczeństwa energetycznego USA i Europy wobec Azerbejdżanu wciąż nie została do końca zdefiniowana.

W takich warunkach stabilny rozwój ekonomiczny i bezpieczeństwo Azerbejdżanu pozostają pod znakiem zapytania – do ich realizacji niezbędna jest stopniowa demokratyzacja.

Z tego zaś doskonale zdaje sobie sprawę prezydent Ilham Alijew – szczególnie, gdy od kilku miesięcy trwa dramatyczna walka o jedność Ukrainy z której wypędzono Janukowycza. W najbliższym czasie Zachód zadowoli się niewielkimi ustępstwami ze strony władz Azerbejdżanu: uwolnieniem więźniów politycznych, ogłoszeniem kolejnych formalnych rezolucji na rzecz ochrony praw człowieka i praworządności. Kroki te uspokoją jednak sytuację jedynie na pewien czas: możemy być pewni, że nie na długo. Umacniania wpływów Zachodu w Azerbejdżanie prędzej czy później pociągnie za sobą również zmiany systemowe, nie tylko ekonomiczne. Bakijskie władze wiecznie nie będą mogły grać na dwa fronty i staną w końcu przed konkretnym wyborem: albo przyjąć europejskie wartości i rozpocząć demokratyzację albo – co znacznie mniej prawdopodobne – wybrać współpracę z Rosją lub Iranem.

 

Aneta Strzemżalska


Polecamy inne artykuły autora: Aneta Strzemżalska
Powrót
Najnowsze

Trumpism. Entropia demokratycznego przywództwa

16.12.2019
Arkadiusz Gut
Czytaj dalej

Kraków: Debata "Wpływy rosyjskie w Unii Europejskiej"

14.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu