Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zakręcić kurek samemu sobie
2014-06-26
Paweł Kost

Ukraina jest w stanie przeżyć bez rosyjskiego gazu do wiosny 2015 roku, a jeśli reformy będą konsekwentne – może niebawem całkiem uniezależnić się od dostaw z Rosji.


Całkowite wstrzymanie dostaw gazu ziemnego na Ukrainę nie wywołało tyle szumu medialnego, ile dwie ukraińsko-rosyjskie wojny gazowe – nie zmienia to jednak faktu, że skutki tego kroku mogą być poważne.

Głównym celem Kremla jest zaszkodzenie ukraińskiej gospodarce na tyle, aby rozkręcała się spirala protestów w Odessie, Charkowie oraz w pozostałych południowych i wschodnich regionach kraju, a także aby wzmagały się nastroje separatystyczne. Nie wszystko jednak idzie po myśli rosyjskich władz. Od Dniepropietrowska po Odessę oraz w mniejszym stopniu w Charkowie, rozkwita patriotyzm, który utrudnia realizację tych planów. Jeśli dodatkowo ukraińskie organy siłowe nadal będą poprawiały swoją efektywność, szanse na znaczne zintensyfikowanie ruchów separatystycznych nie będą duże.

Również skutki ukraińskiego kryzysu gospodarczego były wielokrotnie wyolbrzymiane. Bez wątpienia jednak presja gazowa będzie ważnym elementem destabilizującym sytuację nad Dnieprem.


Dajcie sobie spokój z Ukrainą

Wykorzystując sytuację na Ukrainie Rosjanie ewidentnie chcą „przekonać" kraje UE, że bez gazociągu South Stream trudno myśleć o stabilnych dostawach gazu ziemnego dla europejskich odbiorców. Gazprom prowokuje ponadto problemy z tranzytem: wypowiedział umowę, która umożliwiała kompensowanie przez Naftohaz Ukrainy dobowych niedoborów gazu, a ponadto obniżył ciśnienie w rurach, co powoduje, że tranzyt staje się droższy (od norm przewidzianych w kontrakcie). Niewielu również wierzy, że do niedawnych wybuchów infrastruktury przesyłowej w obwodach Połtawskim i Iwano-Frankiwskim doszło bez pomocy z zewnątrz. Te zabiegi mają na celu pokazanie Ukrainy w złym świetle.

Rosjanie prowadzą swoją grę nie od dzisiaj, jednak teraz zyskała ona nowe elementy. Moskwa zagroziła Brukseli, że jeżeli ta zechce sprzedawać surowiec Ukrainie, Gazprom ograniczy dostawy do UE. Jednocześnie Kreml zaprasza światowe koncerny do eksploatacji własnych złóż gazu i ropy. Pod koniec maja BP i Exxon Mobil zadeklarowały, że będą inwestować w rosyjskie złoża surowców w regionie Arktyki i Zachodniej Syberii, a francuskie Total i Alstom mają zająć się rosyjską ropą łupkową. Takie otwarcie może wynikać nie tylko z braku odpowiedniej technologii po rosyjskiej stronie, ale również z chęci zawarcia umowy: „My wam damy nasze złoża, a wy dajcie sobie spokój z tą Ukrainą".

Mimo postawy Gazpromu sytuacja Ukrainy nie jest krytyczna. Najbardziej pesymistyczny scenariusz przewiduje, że nawet bez rosyjskiego gazu Kijów wkroczy w 2015 rok z 5,5 mld m³ gazu zapasu. Bardziej optymistyczny, a jednocześnie bardziej realny scenariusz zakłada, że w magazynach pozostanie ponad 10 mld m³, tymczasem zapotrzebowanie na dwa pierwsze miesiące roku wyniesie około 11 mld m³ gazu. Istnieje jeszcze jeden, bardzo optymistyczny scenariusz – według niego UE rozpocznie rewers gazu na Ukrainę na wielką skalę. I choć taki wariant istnieje, wydaje się jednak mało prawdopodobny.

 

Piłka po stronie Kijowa

Tak czy inaczej, pomimo silnej presji ze strony Moskwy, w głównej mierze od Kijowa zależy, jak zakończy się ukraiński kryzys energetyczny. Wydobycie gazu łupkowego i terminal LNG to dla Ukrainy niezwykle ważne projekty dywersyfikacyjne, jednak mogą one przynieść efekty dopiero w długoterminowej perspektywie. W obecnej sytuacji Ukraina powinna skoncentrować wysiłki na 3 innych kierunkach.

Pierwsze zadanie polega na zachowaniu własnego wydobycia na obecnym poziomie w najbliższym czasie (18 mld m³), a następnie regularne jego zwiększanie: co najmniej o 1 mld m³ rocznie. O ile jednak wydobycie w tym roku 18 mld m³ jest możliwe, o tyle bez zasadniczych zmian w polityce cenowej na rynku wewnętrznym nie uda się go zwiększać. Wydobywająca około 85 procent rodzimego gazu państwowa kompania Ukrgazwydobuwannia sprzedaje go gospodarstwom domowym i elektrowniom cieplnym po 8-krotnie zaniżonych cenach, a w efekcie nie ma środków na zwiększenie wydobycia. Problem ten staje się jeszcze poważniejszy, jeśli weźmiemy pod uwagę, że obecnie dostępne złoża są w ponad 70 procentach wyeksploatowane: konieczne są więc kosztowne prace poszukiwawcze w innych miejscach. Rząd musi zatem porzucić populizm i zdobyć się na niepopularną decyzję, która pozwoli osiągnąć te cele. Ukrgazwydobuwannia zaproponował plan potrzebnego programu inwestycyjnego. Teraz czas na ruch rządu.

 

Ulatniający się gaz

Drugą żywotną kwestią jest wspomniany rewers z krajów UE. Ze względu na istniejącą infrastrukturę kluczowe znaczenie w tym zakresie ma import ze Słowacji. Kontrakt słowackiego operatora Eustream z Gazpromem nie przewiduje wykorzystania całej przepustowości gazociągu – wciąż pozostaje około 8 mld m³ wolnych mocy przesyłowych rocznie dla „ukraińskiego" rewersu. W rzeczywistości Gazprom przesyła jednak słowackim gazociągiem o 30 procent mniej niż zakontraktował (w związku z uruchomieniem Nord Stream). Teoretycznie te dodatkowe moce mogłyby być wykorzystane przez Kijów, jednak Unia Europejska wciąż nie podjęła decyzji, czy takie rozwiązanie jest zgodne z prawem wspólnotowym. Jeśli Bruksela zajęłaby stanowisko korzystne dla Kijowa, problem niedoborów surowca zostałby rozwiązany. Europejscy decydenci zwlekają jednak z podjęciem decyzji, zapewne obawiając się reakcji Kremla.

Ostatnia sprawa, której Ukraina powinna poświęcić więcej uwagi to kwestia poprawy poziomu efektywności energetycznej (choć niska wydajność to problem całej ukraińskiej gospodarki). Poziom energochłonności PKB Ukrainy jest około 5-krotnie wyższy niż w przypadku Polski i około 13-krotnie wyższy niż w przypadku Niemiec. Ograniczenie zużycia gazu jest tu o tyle istotne, że stanowi on 40 procent krajowego bilansu energetycznego.

Należy zwiększyć wydajność przede wszystkim przemysłu i gospodarstw domowych, na które przypada odpowiednio około 50 i 35 procent całkowitego zużycia gazu. Obniżenie poziomu energochłonności powinno iść w parze z podwyżką cen oraz stymulowaniem do stosowania technologii energooszczędnych. W 2013 roku Ukraina zużyła 48 mld m³ gazu, a w roku bieżącym będzie to 38-40 mld m³. Jeśli uda się zachować takie tempo w 2015 roku to zależność od dostaw z Rosji będzie bliska zeru. Warunkiem jest gotowość do podejmowania niepopularnych, ale niezbędnych decyzji.

 

Ukraińskie abecadło

W obecnej sytuacji Ukraina jest w stanie przeżyć bez rosyjskiego gazu do wiosny 2015 roku. Zakładając, że wówczas Gazprom nadal nie będzie dostarczał Ukrainie gazu, prawdziwym wyzwaniem dla Kijowa będzie dopiero przetrwanie 2015 roku i zimy 2015/2016. Jeśli jednak uda się przeprowadzić wspomniane reformy (przede wszystkim zmniejszyć zużycie do około 30 mld m³ rocznie), to długo oczekiwana gazowa niezależność od Rosji będzie na wyciągniecie ręki.

Postawa ukraińskich władz w tym zakresie jest póki co niejednoznaczna. Gabinet Ministrów uchwalił grafik podwyżek cen gazu do 2017 roku, zarejestrował też projekt ustawy ułatwiającej przyciągnięcie inwestorów do GTS i magazynów gazu, co istotnie może zwiększyć szanse na rewers z Europy. Rozłożenie w czasie podwyżek cen rodzi jednak poważne wątpliwości co do konsekwencji polityków. Biorąc pod uwagę niestabilną sytuację wewnętrzną, nie da się wykluczyć, że któryś z kolejnych rządów chcąc przypodobać się wyborcom zmieni politykę energetyczną. Pierwsze symptomy takiego kierunku są już dostrzegalne: część posłów zareagowała nerwowo na rządowy projekt ustawy dotyczącej GTS i magazynów gazu. Nie można też wykluczyć, że Moskwie uda się wciągnąć Kijów w negocjacje, które „zaowocują" kolejnym nieprzejrzystym kontraktem.

Pozostaje mieć nadzieję, że ukraińskim władzom wystarczy sił i odwagi, by powiedziawszy „A" i „B" nie zatrzymać się w połowie alfabetu.

 

Paweł Kost jest członkiem zespołu Fundacji Towarzystwo Demokratyczne Wschód


Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu