Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Samoloty same się nie zbudują
2014-06-30
Wałentyn Badrak

Separatyści na wschodzie Ukrainy są coraz bardziej wyczerpani i boją się, że stracą rosyjskie wsparcie. Wówczas sami będą musieli zmierzyć się z coraz aktywniejszymi siłami ukraińskimi. Tymczasem są obszary, gdzie Rosja bez Ukrainy obejść się nie może.

 

A pewne sukcesy Ukraina odnosi: na początku maja operacja antyterrorystyczna wkroczyła w nową fazę, także tak tragiczne wydarzenia, jak te w Odessie, dają impuls do działania siłom proukraińskim. W samej Odessie lokalna samoobrona zademonstrowała gotowość do skutecznej walki o jedność Ukrainy, co zakończyło spekulacje o „donbaskim" scenariuszu na południu.

 

I choć niebezpieczeństwo wojskowej inwazji ze strony Rosji nadal istnieje, jest ono coraz mniejsze. Wszystko wskazuje na to, że dzięki przeprowadzeniu ATO, Ukraina skutecznie pokrzyżowała plany Putina: dziś rosyjski prezydent wie, że jeśli spróbuje wkroczyć na Ukrainę, to ugrzęźnie na niej zetknąwszy się z ruchem partyzanckim i mocnym oporem społeczeństwa.

 

 

Ihor-pacyfista, Igor-wojak

 

Kremlowska strategia polega dziś nie tylko na wywieraniu presji na Ukrainę, ale także na demonstrowaniu całemu światu, że działający w Donbasie rosyjscy najemnicy i kryminaliści nie są już w żaden sposób związani z Moskwą. Kreml chce, żeby wschodnioukraińskie społeczeństwo było póki co zdezorientowane i nie wiedziało, kto może zagwarantować mu bezpieczeństwo i stabilność: Kijów czy jego przeciwnicy. Dlatego też Moskwa pogłębia chaos, wspiera element kryminalny stosujący takie metody jak znęcanie się nad ludźmi, maruderstwo, zajmowanie budynków, czy zastraszanie mieszkańców. Pokojowe negocjacje to tylko gra pozorów.

 

Przed ukraińskimi siłami stoi tymczasem kilka wyzwań, którym trzeba stawić czoła, aby operacja antyterrorystyczna mogła zakończyć się sukcesem.

 

Najważniejszym z nich wydaje się konieczność uszczelnienia granicy ukraińsko-rosyjskiej, przez którą przenikają broń i dywersanci. Jeszcze pod koniec 2013 roku wszystkie główne zgrupowania ukraińskich wojsk były skoncentrowane na zachodzie i w centrum kraju, podczas gdy wschód był absolutnie „czysty". Trudno zrozumieć, dlaczego władze działały w ten sposób: wielu ekspertów czy przedstawicieli służb specjalnych już wtedy ostrzegało, że Rosja przygotowuje agresję. Jeszcze w 2003 roku, podczas konfliktu wokół wyspy Tuzła w Cieśninie Kerczeńskiej, były opracowywane rosyjskie plany ataku. Mało kto dziś pamięta, że wówczas także miały miejsce zamieszki w obwodzie Donieckim, które jednak dzięki natychmiastowej reakcji Kijowa zdławiono w zarodku.

 

Drugim wyzwaniem jest podejście ukraińskich żołnierzy do wojny. Rosjanie przygotowywali swoje społeczeństwo do konfrontacji z Ukrainą od dawna: już w 2008 roku prawie ¾ społeczeństwa rosyjskiego były skłonne poprzeć ewentualną agresję Rosji na Ukrainę, a w tym samym roku miała miejsce pierwsza rosyjska operacja wywiadowcza związana z przyszłą aneksją Krymu. Tymczasem przez cały ten czas nastroje na Ukrainie były pacyfistyczne – również wśród naszych wojskowych. Takie podejście nawet dzisiaj przeszkadza w pełni skutecznemu funkcjonowaniu Sił Zbrojnych.

 

To zresztą nie jedyne problemy nękające Ukraińców – wspomnieć można o innych, chociażby o słabej koordynacji działań formacji przeprowadzających operację antyterrorystyczną.

 

 

Europejska odpowiedzialność

 

Dla powstrzymania Kremla ważne jest wspólne stanowisko UE. Ogromna unijno-rosyjska wymiana handlowa jest bardzo istotna i łatwo zrozumieć państwa, które nie chcą tracić tak wielkich pieniędzy. Europa póki co jeszcze nie bardzo uświadamia sobie jednak, jakie niebezpieczeństwo wiąże się z osobą Putina.

 

Dziś Unia Europejska jest wewnętrznie podzielona w kwestii wspólnej polityki wschodniej: zwłaszcza Francja i Niemcy zajmują „przejściowe" stanowisko. Paryż nie wstrzymał sprzedaży Rosjanom dwóch okrętów Mistral, co, biorąc pod uwagę fakt, że jeden z nich Moskwa planuje dyslokować na Morzu Czarnym, może budzić sprzeciw. Symbolicznym gestem wykonanym przez prezydenta Francji było także zaproszenie Putina na obchody 70-ej rocznicy lądowania w Normandii – w ten sposób Hollande zakończył unijną izolację Putina. Współpracę wojskową z Moskwą kontynuuje także Berlin, choć w znacznie ograniczonym zakresie. Nałożone sankcje ani trochę nie przeszkadzają wreszcie rosyjsko-włoskiemu projektowi budowy małej łódki podwodnej S-1000.

 

Jak wiadomo, w wojnie przeciwko Ukrainie Kreml otworzył niedawno jeszcze jeden front: gazowy. Niemiłe niespodzianki dla Kijowa mogą się dopiero zacząć, jeśli UE nie zareaguje zdecydowanie na plany niektórych członków Wspólnoty dotyczące dalszego udziału w projekcie South Stream.

 

Pamiętając przy tym, że kwestia III pakietu energetycznego i jego egzekwowania jest jednym z kluczowych elementów rosyjsko-unijnej agendy, trzeba mieć świadomość, iż jeśli Bruksela będzie dziś pobłażliwa wobec kremlowskich projektów energetycznych, będzie to odczytane w Moskwie jako oznaka słabości UE w innych sferach. Istnieje też ryzyko, że obawiając się reakcji Moskwy, Bruksela nie zdecyduje się na realizację tzw. „dużego" rewersu – dostaw gazu na Ukrainę z terytorium Słowacji

 

 

Ukraiński atut

 

W połowie czerwca władze w Kijowie poinformowały o całkowitym zerwaniu współpracy wojskowej z Rosją. To istotne, ponieważ rosyjski kompleks obronno-przemysłowy w znacznej mierze jest uzależniony właśnie od Ukrainy. Pojawia się więc szereg problemów: kto i w jaki sposób będzie wspierał rosyjskie wojska rakietowe o znaczeniu strategicznym RS-20 (bez specjalistów z Dniepropietrowska stanie się to niemożliwe); jak Rosja wyobraża sobie budowę największego samolotu wojskowo-transportowego An-124 (modernizacja 300) „Rusłan", a w rezultacie wzmocnienie swojej pozycji w zakresie dużych przewozów lotniczych; skąd jeśli nie z mikołajowskiego przedsiębiorstwa „Zoria-Maszprojekt" Rosjanie wezmą turbiny gazowe do swoich okrętów. Federacja Rosyjska jest również uzależniona od dostaw silników do samolotów i helikopterów produkowanych w zaporoskiej „Motor Siczi"; w zakładach im. Klimowa w Petersburgu nie uda się wyprodukować silników ani w potrzebnej liczbie, ani z użyciem odpowiednich technologii.

 

Kolejnych przykładów nie brakuje: podczas niedawnej parady wojskowej Rosja chwaliła się „Chryzantemą" – mobilnym kompleksem przeciwczołgowym. Mało kto jednak wie, że bez współpracy z czerkaskim „Fotopryborem" ta maszyna bojowa nie może być produkowana. Wiadomo również, że kluczową dla Rosji produkcję technologiczną dostarczały kijowskie zakłady „Arsenał". Na terytorium Ukrainy znajdują się też zakłady „Chartron", które dostarczały systemy naprowadzania do rosyjskich rakiet. Na tej liście jest również lwowska „Lorta", która produkuje i sprzedaje Rosjanom elementy do nowoczesnych typów uzbrojenia.

 

To tylko najważniejsze z przedsiębiorstw (w sumie jest ich około 20), które jeśli zaprzestaną współpracy z Rosjanami, zadadzą Moskwie poważny cios.

 

Jeżeli ktoś uważa natomiast, że zrywając współpracę z Rosją, Ukraina zniszczy swój kompleks obronno-przemysłowy, jest w błędzie: przykładowo, w zeszłym roku w ukraińskim sektorze budownictwa lotniczego kontrakty z Rosją stanowiły zaledwie 10 procent całości obrotu. Przemysł kosmiczny zorientowany jest dziś głównie na Zachód – chodzi przede wszystkim o dostawy stopni dla europejskiej rakiety nośnej „Vega" i amerykańskiej „Antares", istnieje także projekt ukraińsko-brazylijski.

 

Ostatecznie powstrzymać Putina może tylko siła będąca wypadkową trzech wektorów: konsekwencji samej Ukrainy (armii, samoobrony, społeczeństwa), skonsolidowanej reakcji Zachodu oraz reakcji mieszkańców Rosji. I choć trudno oczekiwać rychłego przełomu w samej Federacji Rosyjskiej, to na wzmocnienie dwóch pierwszych elementów już najwyższy czas. Moskwa zapędziła się w kozi róg – teraz każdy ruch będzie pogarszał jej sytuację. Nie wykluczone, że będzie wobec tego działała coraz bardziej nerwowo, co z kolei po raz kolejny wymusza na Kijowie i Brukseli poprawę skuteczności i zdecydowania w ich własnej polityce.

 

Przełożył Paweł Kost

 

Wałentyn Badrak jest dyrektorem Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie


Polecamy inne artykuły autora: Wałentyn Badrak
Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu