Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Z preambułą bezpieczniej?
2014-07-01
Tomasz Otocki

Łotewski sejm znowelizował konstytucję. Nowe zapisy wywołały silne protesty Rosji i mniejszości rosyjskojęzycznej w kraju, która obawia się dyskryminacji.

 

Kończący niebawem kadencję łotewscy posłowie postawili na koniec mocną „kropkę nad i". Znowelizowana ustawa zasadnicza wzmacnia pozycję Łotyszy, uznaje Łotwę za kontynuatorkę państwa sprzed radzieckiej okupacji, stawia znak równości między nazizmem i komunizmem (czym bardzo drażni Kreml), docenia wartości chrześcijańskie oraz wkład Liwów w łotewską kulturę. Przeciwko nowelizacji ustawy zasadniczej głosowali jedynie posłowie mniejszości rosyjskiej.

 

Najstarsza konstytucja

Konstytucja Łotwy pochodzi z 1922 roku i jest najstarsza w regionie (Litwa i Estonia po 1990 roku uchwaliły nowe ustawy zasadnicze) oraz piąta pod względem wieku w Europie (po Holandii, Norwegii, Belgii i Austrii). Po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości była ona kilkukrotnie nowelizowana: m.in. wydłużono kadencję prezydenta i Sejmu, wprowadzono definicję małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety.

Jeszcze parę lat temu niewielu polityków widziało potrzebę uchwalenia preambuły do ustawy zasadniczej – mówiło się o tym jedynie wśród konstytucjonalistów. Sytuację zmieniło referendum z 2012 roku, gdy przez nieodpowiedzialną decyzję burmistrza Rygi i lidera rosyjskiego Centrum Zgody Niła Uszakowa obywatele Łotwy decydowali, czy chcą przyznać rosyjskiemu status języka państwowego. Wówczas 75 procent głosujących inicjatywę rosyjskich radykałów odrzuciło, jednak łotewska elita polityczna w obawie przed kolejnymi próbami referendalnymi zdecydowała się na wpisanie do konstytucji kilku ważnych zasad ustrojowych. W rezultacie zdecydowano o uznaniu języka łotewskiego za jedyny język urzędowy oraz o kontynuacji łotewskiej państwowości sprzed 1940 roku (co skutkuje m.in. restrykcyjnym prawem o obywatelstwie). Prace pod kierownictwem prawnika Egilsa Levitsa ruszyły także dlatego, że szykowało się już kolejne referendum – o automatycznym przyznaniu obywatelstwa wszystkim nie-obywatelom.

 

Ostra debata

O preambule debatowano dwa lata. Kontrowersje wzbudziło proponowane sformułowanie valsts nācija („naród tworzący państwo" – mowa o etnicznych Łotyszach). Działacze rosyjskiego Centrum Zgody opowiadali się zamiast tego za określeniem z konstytucji z 1922 roku: Latvijas tauta: oznacza ono „naród Łotwy", a więc wszystkich jej mieszkańców. Taką formułę zaproponował jeszcze socjaldemokrata Miķelis Valters.

Pojawiły się głosy o niebezpieczeństwie wprowadzenia etnokracji (Rosja oskarża o to Bałtów od lat). Zwolennicy łotewskiej prawicy odrzucali te argumenty, tłumacząc, że chodzi jedynie o stwierdzenie, iż państwo łotewskie powstało w 1918 roku jako inicjatywa Łotyszy, a termin valsts nācija wcale nie narusza praw mniejszości.

Inne kontrowersje dotyczyły odwołania się do okupacji sowieckiej – rosyjska mniejszość wciąż nie chce się zgodzić na stosowanie tego określenia, ucieka od oceny wydarzeń z lata 1940 roku.

Wreszcie, przyznanie łotewskiemu statusu języka państwowego odbiera szanse na uznanie rosyjskiego za język państwowy lub chociażby regionalny.

 

Dyskutowali nie tylko Rosjanie

To, że najgłośniej przeciwko preambule występowała mniejszość rosyjska, nie oznacza, iż inne środowiska były jednomyślne. Za wpisaniem do preambuły „wartości chrześcijańskich" opowiadały się dwa największe kościoły: luterański i katolicki. Inicjatywę skrytykowały jednak wspólnoty pogańskie, wskazując, że kultura chrześcijańska – krzewiona w Inflantach ogniem i mieczem – zniszczyła starą wiarę Łotyszy.

Bardzo długo trwała też walka o uznanie dorobku Liwów – mieszkającego w północnej części Kurlandii plemienia liczącego dziś jedynie 250 osób. Zabiegał o to poseł mniejszości liwskiej oraz działacz Nowej Partii Konserwatywnej, Dāvis Stalts. Ostatecznie Liwowie wygrali i w preambule znalazło się stwierdzenie, że „tożsamość łotewską tworzą od dawien dawna tradycje łotewska i liwska".

O ile jednak Liwowie odnieśli sukces, nie udało się to Łatgalczykom – mieszkańcom najbardziej wysuniętej na wschód prowincji Łotwy. Łotewski muzyk folkowy i poseł partii prezydenta Zatlersa Gunārs Igaunis – ten sam, który w 2011 roku próbował złożyć w Sejmie ślubowanie po łatgalsku – zgłosił propozycję, by wpisać łatgalski do preambuły jako „część języka łotewskiego". Wzmocniłoby to prestiż tego dialektu, a władze łotewskie być może byłyby bardziej skłonne zatroszczyć się o kulturę Łatgalii. Nie udało się to jednak, bo propozycja została zgłoszona za późno.

 

Pomruki z Moskwy

Uchwalona 19 czerwca preambuła nie spodobała się Rosji. Na ustach urzędników Kremla pojawiła się piana: „jak można zrównywać zbrodnie stalinowskie z nazistowskimi?" – pytali. Kreml nie uznaje poza tym dzisiejszej Łotwy za kontynuatorkę państwa istniejącego w latach 1918-1940; chce w niej widzieć raczej jedną z 15 republik powstałych po rozpadzie ZSRS.

Rosjanom nie podoba się też uniemożliwienie wprowadzenia rosyjskiego jako języka państwowego oraz sformułowanie „naród Łotyszy", który ma rzekomo być przejawem groźnego nacjonalizmu małej bałtyckiej republiki. Moskwa nie raczyła jednak zauważyć, że w tej samej preambule pojawia się określenie Latvijas tauta (naród – lud Łotwy) czy wzmianka o ochronie praw mniejszości narodowych. Ambasador Wieszniakow zażądał referendum w sprawie preambuły, zaś łotewskie MSZ dyplomatycznie odpowiedziało, że to nie sprawa Federacji Rosyjskiej.

 

*** 

 

Głosowanie nad preambułą jeszcze raz pokazało pęknięcie parlamentu na partie łotewskie (Jedność, narodowcy, Związek Zielonych i Rolników oraz partia prezydenta Zatlersa) i mniejszość rosyjskojęzyczną. W sprawach symbolicznych czy dotyczących pryncypiów ustrojowych kraju taki podział jest stały (inaczej wygląda sytuacja, gdy przechodzimy do konkretów – wówczas pojawiają się różnice między samymi partiami łotewskimi).

Głosowanie nad preambułą unaocznia, jak bardzo wyizolowane jest dziś Centrum Zgody. To sygnał, że również po wyborach z jesieni 2014 roku ugrupowanie to pozostanie samo w opozycji. Moskwa znów przedstawi Łotwę jako „państwo etnokratów", nie chcących dopuścić Rosjan do władzy, ale polityczna karawana pojedzie dalej.

Tomasz Otocki


Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu