Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
NKWD trafi do więzienia?
2014-07-07
Marek Wojnar

Radio Erywań donosiło, że na Placu Czerwonym rozdają samochody. Problem polegał w tym, że nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko na dworcu warszawskim i nie rozdają, tylko kradną. Czasem podobnie jest z rosyjską polityką historyczną.

 

Był 22 sierpnia 1996 roku, kiedy łotewska Saeima przyjmowała deklarację „O okupacji Łotwy". W dokumencie podkreślano bezprawny charakter odłączenia od Łotwy i przyłączenia do RFSRR dystryktu Abrene (obwód pskowski). Niebawem na niemający praktycznego znaczenia akt zareagowała Duma Federacji Rosyjskiej. W przyjętej przez rosyjskich deputowanych kontr-uchwale można przeczytać m.in.: „jak wiadomo, doświadczenie historyczne rozwoju i kształtowania się młodych państw, wysuwających pretensje terytorialne względem swoich zaprzyjaźnionych sąsiadów, często kończy się zupełną klęską i faktyczną utratą niepodległości przez te państwa". Deputowani wezwali ponadto prezydenta Jelcyna do wprowadzenia sankcji gospodarczych wymierzonych w Łotwę. Był środek epoki jelcynowskiej, dziś wspominanej jako okres względnej liberalizacji.

 

Fałszerze historii

Aby zrozumieć sens rosyjskich kampanii historycznych należy cofnąć się o przeszło pół wieku. W styczniu 1948 roku Departament Stanu USA opublikował zbiór dokumentów zatytułowany Nazi-Soviet Relations 1939-1941 – Documents from the Archives of The German Foreign Office. Pozycja natychmiast zwróciła uwagę sowieckiej wierchuszki, a Stalin zażądał przygotowania odpowiedzi. Polecenie zostało wykonane błyskawicznie i już w pierwszych dniach lutego dyktatorowi przedłożono tekst zatytułowany Odpowiedź Oszczercom. Stalin osobiście go przekreślił, a następnie zmienił na Fałszerze Historii – informacja historyczna. Dyktator dorzucił również swoje trzy grosze do publikacji.

Pisał m.in.: „Podobnie jak w 1918 r. ze względu na wrogą politykę mocarstw zachodnich Związek Radziecki był zmuszony zawrzeć z Niemcami pokój brzeski, tak samo i teraz w roku 1939 […] Związek Radziecki zmuszony był zawrzeć pakt z Niemcami ze względu na tę samą wrogą politykę Anglii i Francji". Dalej Stalin przekonywał, że zajęcie połowy Polski, krajów bałtyckich oraz części Rumunii i Finlandii w istocie było konieczne dla umocnienia sowieckiej obrony przed atakiem niemieckim, a tych którzy nie podzielali jego punktu widzenia, obwołał „fałszerzami historii" (sformułowanie przeżyło swojego autora o wiele lat).

Broszurę opublikowano w kilkunastu językach, skala akcji propagandowej była zdumiewająca. Nakłady w krajach bloku wschodniego liczono w milionach, na zachodzie ukazały się wielotysięczne przedruki (we Francji nakład wyniósł 800 tysięcy). Broszurę rozpowszechniano także m.in. w Norwegii, Kolumbii, Australii, Argentynie, Indiach i wielu innych krajach, w których Związek Sowiecki posiadał przedstawicielstwa dyplomatyczne.     

 

Prowincjonalni wielbiciele neonazizmu

Nakreślona przez Józefa Stalina ogólna dyrektywa walki z fałszerzami historii była szeroko obecna w rosyjskiej polityce wobec pamięci na przestrzeni ostatniego dwudziestolecia. Symbolicznym jej wyrazem było powołanie przez Miedwiediewa w maju 2009 roku Komisji ds. przeciwdziałania próbom falsyfikacji historii na niekorzyść interesów Rosji. Znaczenie propagandowego wymiaru historii dla państwa rosyjskiego znalazło swój wyraz także m.in. w Koncepcji Polityki Zagranicznej Federacji Rosyjskiej (2008) oraz w Strategii Bezpieczeństwa Państwa Rosyjskiego do 2020 r. (2009).

Na intensyfikację kremlowskiej propagandy historycznej wpływ mają także konkretne wydarzenia. W przeddzień obchodów sześćdziesięciolecia zakończenia II wojny światowej Putin przekonywał, że okupacja krajów bałtyckich w istocie stanowiła odebranie przez Rosję terytorium przekazanego Niemcom w traktacie brzeskim.  Kiedy natomiast w 2007 roku wybuchł konflikt wokół Brązowego Żołnierza w Tallinie, Rada Federacji pośpieszyła z oświadczeniami, w których estoński rząd i premiera określono mianem „prowincjonalnych wielbicieli nazizmu".

Szczególne znaczenie w tym kontekście miała rosyjska kampania historyczna związana z siedemdziesięcioleciem wybuchu II wojny światowej. Tak bulwersujące światową opinię publiczną powołanie wspomnianej komisji Miedwiediewa, w istocie było przejęciem inicjatywy przez prezydenta z rąk radykałów. Wcześniej projektowana (i ostatecznie nie przyjęta) przez konserwatywne kręgi partii Jedna Rosja Memorialna ustawa zakładała m.in. powołanie specjalnego Trybunału, który miałby zająć się egzekwowaniem odpowiedzialności karnej wobec osób dopuszczających się „wychwalaniu nazizmu" na terenach należących w 1941 roku do Związku Sowieckiego.

 

Pomarańczowe dzieci III Rzeszy

Rosyjska dyplomacja kontynuuje również stalinowską praktykę produkowania informacji historycznych. Przykładem takiego działania są dokumenty poświęcone łotewskim i estońskim dywizjom Waffen SS, opublikowane na stronie rosyjskiego MSZ w lutym 2004 roku – w przeddzień wstąpienia państw bałtyckich do NATO i Unii Europejskiej.    

Za oficjalnymi organami podążały też media. Odznaczenie Stepana Bandery przez Wiktora Juszczenkę tytułem „bohatera Ukrainy" wywołało falę nieprzychylnych reakcji w rosyjskich środkach masowego przekazu. Na szczególną uwagę zasługuje film dziennikarza rosyjskiej telewizji Michaiła Leontjewa pod wdzięcznym tytułem „Pomarańczowe dzieci III Rzeszy". Zgodnie z fabułą żona prezydenta Juszczenki, Kateryna, ukształtowała swój światopogląd pod wpływem neobanderowskich i rodzimowierczych środowisk w obrębie ukraińskiej emigracji. To doświadczenie miało odbić się także na polityce historycznej Juszczenki. Podobnego rodzaju filmów poświęconych specyficznie interpretowanej historii Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy czy Polski powstały dziesiątki.

Specyficznym elementem architektury rosyjskiej polityki historycznej i propagandy są „niezależne" instytuty badawcze. Organizacje w rodzaju Pamięci Historycznej Aleksandra Diukowa czy Fundacji Historycznej Perspektywy Natalii Narocznickiej w istocie realizują określone zamówienia władzy centralnej. Staje się to bardzo czytelne, gdy popatrzymy na zbieżność tematyki publikacji, z aktualnym zapotrzebowaniem politycznym.  

Jeszcze rok temu mogło się wydawać, że spory o historię w naszej części kontynentu odchodzą do lamusa. I rzeczywiście: Rosja poczyniła wówczas pewne gesty (jak emisja filmu „Katyń" w telewizji państwowej). Nie bez znaczenia był jednak kontekst polityczny odwilży. Z kluczowych stanowisk w sąsiadujących z Rosją państwach odchodzili przeciwnicy rosyjskiej polityki historycznej (Valdas Adamkus, Wiktor Juszczenko, Lech Kaczyński, Micheil Saakaszwili). Agresywna polityka historyczna i propaganda w nowych okolicznościach nie miała wielkiego sensu – nawet powtórzenie zapisów dotyczących spraw historycznych w przyjętej w 2013 roku Koncepcji Polityki Zagranicznej Federacji Rosyjskiej wydawało się jedynie przedrukiem starych tez.

Sytuację zmieniły dopiero wydarzenia na Ukrainie.

 

Konflikty pamięci

Kiedy kryzys ukraiński nabierał tempa do pracy wzięli się również rosyjscy „historycy". Można przywołać kilka przykładów.

Na początku marca rosyjskie resorty, obrony i spraw zagranicznych, upubliczniły „świeżo" odtajnione dokumenty dotyczące działalności OUN i UPA. Ich wybór i tematyka nie pozostawiają wątpliwości, co do politycznych motywacji tego działania: materiały poświęcone są współpracy ukraińskiego podziemia z Niemcami oraz popełnionym przez nacjonalistów zbrodniom na Polakach i „ludziach sowieckich".

W przeddzień Dnia Zwycięstwa Władimir Putin podpisał nowelizację Kodeksu Karnego, który został uzupełniony o artykuł „Rehabilitacja nazizmu". Zgodnie z przyjętą ustawą karze podlega m.in. „rozprzestrzenianie jawnie kłamliwych informacji о działalności ZSRR w latach II wojny światowej". Żaden z pomysłodawców ustawy nie pokusił się jednak o sprecyzowanie, co oznaczają „kłamliwe informacje".

Na domiar wszystkiego dwa tygodnie później deputowany Jednej Rosji Siergiej Żeleźniak zgłosił poprawkę zakazującą, jak ogłosiły media, „banderowskiej symboliki" na terenie Federacji Rosyjskiej. Przyjęta przez Dumę Państwową w pierwszym czytaniu poprawka rozszerza zakres obowiązywania artykułu zakazującego propagowanie nazistowskiej i ekstremistycznej symboliki – od teraz tyczy się to także „organizacji współpracujących z ruchami i organizacjami faszystowskimi". Proponowana zmiana bez sprecyzowania, co oznacza pojęcie „organizacje współpracujące" jest absurdalna. Aż ciśnie się na usta paradoksalne pytanie: czy za propagowanie symboliki NKWD (współpraca z Gestapo) można będzie trafić do więzienia?

Aktywizacja rosyjskiej polityki historycznej wywołuje reakcje obronne u sąsiadów (nie zawsze przemyślane). W połowie maja łotewska Saeima przyjęła prawo wprowadzające odpowiedzialność karną za negowanie faktu okupacji komunistycznej. Co więcej, w drugiej połowie czerwca znowelizowano preambułę do Konstytucji, w której m.in. postawiono znak równości pomiędzy reżimem nazistowskim i komunistycznym. Na Ukrainie natomiast, po wyłonieniu się nowej władzy funkcję dyrektora tamtejszego Instytutu Pamięci Narodowej objął kontrowersyjny historyk Wołodymyr Wiatrowycz. Badacz ten jest autorem znanej książki Druga wojna polsko-ukraińska 1942-1947, w której usiłował zanegować zorganizowany charakter antypolskiej akcji UPA.

Wszystko to pokazuje, że konflikty pamięci w naszej części kontynentu nie odejdą prędko do lamusa. Przeciwnie – nasilają się coraz bardziej.

 

Marek Wojnar jest doktorantem w Zakładzie Historii Europy Wschodniej Instytutu Historii UJ. Stypendysta Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej w ramach projektu prof. Andrzeja Nowaka „Historie i pamięci imperiów w Europie Wschodniej – studia porównawcze"


Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu