Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Biały lis nie żyje
2014-07-07
Jan Brodowski

Od lat nieobecny w gruzińskiej polityce, nieczęsto komentujący współczesne wydarzenia, były prezydent Gruzji Eduard Szewardnadze zmarł dziś po ciężkiej chorobie w wieku 86 lat. Kim był?

 

Jeszcze zanim gruzińskie media poinformowały o śmierci Szewardnadzego, kondolencje rodzinie i bliskim złożyli Władimir Putin oraz Michaił Gorbaczow.

Jaką spuściznę pozostawił po sobie ten jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie gruzińskich polityków? Jego ocena jest tak samo niejednoznaczna – podobnie jak fakt, że o śmierci byłego lidera Gruzji więcej do powiedzenia mają politycy w Moskwie niż w Tbilisi.



Dzienniki motocyklowe

Szewardnadze przeszedł długą polityczną drogę. Był przykładem człowieka czasów radzieckich, dochodzącego do najwyższych funkcji państwowych w ZSRR, a następnie potrafiącego dokonać politycznego odrodzenia po jego upadku. Nietuzinkowy, sprytny. Wybitny?

W bardzo młodym wieku wstąpił do partii, w której przez kolejne lata piął się po szczeblach politycznej kariery. Aktywność partyjna nie przeszkadzała mu jednak wsiąść na motocykl i przemierzyć bezkres ZSRR (łącznie przejechał samotnie blisko 10 tysięcy kilometrów). Współcześnie tego typu wyprawa wciąż pozostaje wyznawaniem, zaś zaledwie w kilka lat po wojnie była przedsięwzięciem niespotykanym. Z tamtych czasów zachowały się nieliczne fotografie, na których możemy zobaczyć w młodym Szewardnadze człowieka radosnego, ale i upartego.

Uporu miał wystarczająco dużo, by 1972 roku wywalczyć sobie stanowisko I sekretarza KC Komunistycznej Partii Gruzji i wypowiedzieć wojnę skorumpowanym urzędnikom. Paradoksalnie, kończąc swoją polityczną karierę będzie odchodził w atmosferze korupcyjnych oskarżeń, zaś podobny upór i determinacja będą charakterystyczne dla haseł głoszonych przez jego następcę.

Walka z korupcją na Kaukazie w czasach radzieckich była przedsięwzięciem tak nietuzinkowym, że wprowadzający w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia idee pierestrojki i głasnosti Michaił Gorbaczow uczynił z Szewardnadzego jednego ze swoich najbliższych współpracowników powierzając mu tekę ministra spraw zagranicznych ZSRR.

Tandem Gorbi-Szewi zmienił nie tylko wizerunek polityki zagranicznej Moskwy (kategorycznego Andrieja Gromykę, Pana Niet, zastąpił uśmiechnięty i koncyliacyjny Pan da), ale przede wszystkim znacząco wpłynął na sytuację geopolityczną na świecie. Zakończenie radzieckiej interwencji w Afganistanie, rozmowy na temat przyszłego zjednoczenia Niemiec czy dialog rozbrojeniowy ze Stanami Zjednoczonymi to tylko niektóre problemy, z jakimi przyszło zmierzyć się Szewardnadzemu. Przyjaźnie nawiązane w tym okresie zaowocowały w latach następnych, wpływając znacząco na uzyskanie przez niepodległą Gruzję uznania międzynarodowego.



Należy pamiętać

Szewardnadze miał niesamowity instynkt polityczny. Potrafił w porę zrezygnować z funkcji w aparacie partyjnym ZSRR, by później odrodzić się jak feniks z popiołu w poradzieckiej rzeczywistości. Jego niezwykły spryt i wyczucie sprawiły, że w latach dziewięćdziesiątych przeciwnicy Zwiada Gamsachurdii właśnie w byłym ministrze spraw zagranicznych dostrzegli szansę na stabilizację kraju.

Szewardnadze stopniowo podporządkowując sobie scenę polityczną zyskał przydomek Białego Lisa i w 1995 roku został prezydentem Gruzji. Obronną ręka wyszedł z potyczek politycznych oraz zamachów, jednak nie sprostał już pokojowym demonstrantom, którzy z różami w rękach doprowadzą ostatecznie do jego ustąpienia w 2003 roku.

Poza Stalinem i Berią nie było w ubiegłym stuleciu w Gruzji polityka, który w tak znacznym stopniu wpłynąłby na ten kraj i jego mieszkańców. Ocena tej postaci pozostaje jednak niejednoznaczna. Wielu Gruzinów nie może mu zapomnieć prześladowań dysydentów. Wielu też zapomniało, że to właśnie Szewardnadze na szczycie NATO w Pradze w 2002 roku złożył oficjalną deklarację odnośnie gotowości wstąpienia do Sojuszu.

Gruzini pomimo swojej wielowiekowej historii i tradycji mają krótką oraz wybiórczą pamięć. Postać Szewardnadzego wymyka się jasnym schematom, stanowi jednak część gruzińskiej historii, o której należy pamiętać.

 

Dr Jan Brodowski związany jest z Instytutem Rosji i Europy Wschodniej Uniwersytetu Jagiellońskiego.




Polecamy inne artykuły autora: Jan Brodowski
Powrót
Najnowsze

Zagrożenie od morza

10.08.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Dżihadyści nie chcą wojny

08.08.2018
Zbigniew Rokita Marcin Mamoń
Czytaj dalej

Historiozofia nieustającej walki

02.08.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Kwestia karelska

30.07.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Wojna o ukraińską tożsamość

27.07.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Grant dla polskich dziennikarzy

25.07.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu