Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Przełom w walce z separatystami?
2014-07-08
Piotr Bajor

20 do 30 procent oficerów i funkcjonariuszy ukraińskich służb specjalnych stanowili prawdopodobnie agenci Rosji – dlatego Zachód obawiał się współpracy wywiadowczej z Kijowem. To tylko jeden z wielu problemów walk na Wschodzie.

Odnosząc się do odbicia Słowiańska Poroszenko zaznaczył, że wprawdzie nie oznacza ono jeszcze „całkowitego zwycięstwa", ale na pewno jest przełomem w walce o integralność terytorialną Ukrainy. Prezydent zapewnił, że uwolnieni zostali wszyscy zakładnicy, a do mieszkańców odciętego od kilku miesięcy miasta niezwłocznie trafi pomoc humanitarna. Zapowiedział również odbudowę domów i infrastruktury oraz przywrócenie jego normalnego funkcjonowania.

 

Odzyskanie Słowiańska za przełom w walce z separatystami uznał również przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Ołeksandr Turczynow. Podkreślił, że terroryści starali się, by Słowiańsk był symbolem walki przeciwko Ukrainie, a stało się odwrotnie: zostanie symbolem zwycięstwa nad rosyjskimi najemnikami i terrorystami.

 

Armia w zapaści

Przejęcie inicjatywy przez siły operacji antyterrorystycznej oraz odbicie kolejnych miast, to pierwsze od kilku miesięcy dobre wiadomości dla Kijowa. Ukraińskie władze podkreślają, że fatalny stan armii wynika z działań poprzedników, których decyzje doprowadziły do pozbawienia państwa zdolności obronnych. Prezydent Poroszenko powiedział kilka dni temu, że operacja antyterrorystyczna pokazała, iż armia nie posiada zaplecza logistycznego. Dodał również, że olbrzymim problemem jest korupcja na najwyższych szczeblach oraz zapowiedział przeprowadzenie niezbędnych reform, które w jego opinii należało wprowadzić już 20 lat temu.

 

Oskarżenia poprzedników o doprowadzenie do tragicznego stanu struktur siłowych częściowo są próbą zrzucenia z siebie odpowiedzialności za niepowodzenia i błędne decyzje w walce z separatystami, choć wojsko faktycznie jest w złej kondycji. Wynika to głównie z redukcji funduszy na obronność państwa oraz z braku koniecznych reform w tym sektorze.

 

SMS dla żołnierza

Pierwsze tygodnie walk z separatystami potwierdziły te opinie: działania były chaotyczne, poszczególne oddziały i dowódcy nie mieli ze sobą łączności, wskutek czego ich koordynacja była bardzo utrudniona. Początkowo ukraińscy żołnierze nie mieli nawet kamizelek kuloodpornych (Ukraina ich nie posiadała) i zostali tylko częściowo wyposażeni w te, które w magazynach wojskowych zostały jeszcze z… wojny w Afganistanie. Zresztą, również do sprzętu pamiętającego jeszcze czasy radzieckie wielokrotnie brakowało paliwa, więc był on bezużyteczny.

 

Brak zaplecza logistycznego spowodował, że do żołnierzy nie docierało wyżywienie i byli oni po prostu głodni. Przydała się wówczas otrzymana od Stanów Zjednoczonych pomoc w postaci ponad 300 tysięcy dziennych racji żywnościowych (tzw. MRE). Politycy i dziennikarze śmiali się, że była to „najbardziej adekwatna i efektywna" pomoc.

 

Świadome tego władze w Kijowie niezwłocznie znowelizowały budżet i podniosły nakłady na obronność państwa. Nowa regulacja umożliwiła także wykorzystanie przez armię pieniędzy zebranych na jej rzecz w ramach różnych akcji społecznych. Jedną z nich było np. uruchomienie przez operatorów sieci komórkowych możliwości wysyłania SMSów z przeznaczeniem odpowiedniej kwoty na wojsko. W pierwszych dwóch miesiącach tej akcji udało się zebrać ponad 120 milionów hrywien.

 

Putin słucha

Stan finansowania armii i służb specjalnych nie był jedynym poważnym problemem, z którym musiały poradzić sobie nowe władze. Równie ważne było uporanie się z bardzo dobrze rozwiniętą siecią agentury rosyjskiej w ukraińskim sektorze obronnym. Trudno w tym przypadku o jednoznaczne dane, niemniej z opinii wielu kijowskich ekspertów wynika, że od 20 do 30 procent oficerów i funkcjonariuszy służb specjalnych stanowili agenci Rosji. To mniej znany, jednak bardzo istotny element działań władz Ukrainy w ciągu ostatnich miesięcy. W bardzo krótkim okresie musiały one przeprowadzić weryfikację w służbach i usunąć z nich rosyjskich agentów. Nie było to łatwym zadaniem biorąc pod uwagę, że funkcjonowali oni również na najwyższych szczeblach dowódczych i pewnie wielu wpływowych agentów nie udało się zidentyfikować. Radykalne ograniczenie ich aktywności było jednak jednym z kluczowych elementów z punktu widzenia taktyki i koordynacji działań na wschodzie. Dotychczasowa sieć agenturalna gwarantowała bowiem otrzymywanie przez Rosję (i automatycznie separatystów) wszelkich informacji o kluczowych decyzjach Kijowa. Taka sytuacja była również przyczyną całkowitego braku wsparcia wywiadowczego ze strony Stanów Zjednoczonych oraz NATO, gdyż obawiano się, że informacje te będę trafiać do rosyjskich wojskowych.

 

Dlaczego nie stan wojenny?

W ostatnich miesiącach władze w Kijowie wielokrotnie podkreślały, że na wschodzie Ukrainy ma miejsce regularna wojna. Warto więc zadać pytanie, dlaczego nie wprowadzono stanu wojennego, dając możliwość oparcia operacji przeciwko separatystom na Siłach Zbrojnych Ukrainy? Zgodnie z ukraińskim ustawodawstwem, sytuacja w obwodzie łuhańskim i donieckim w pełni uprawniała przecież ukraińskie władze do podjęcia takiej decyzji.

 

Wstrzemięźliwość w tej kwestii wynika z uwarunkowań politycznych. Zgodnie z Ustawą o stanie wojennym z 2000 roku, wprowadzenie stanu wojennego uniemożliwia organizację wyborów, referendów oraz zakazuje przedterminowego rozwiązania parlamentu. Przeprowadzenie wyborów prezydenckich było dla Ukrainy priorytetowe w kontekście uzyskania legitymizacji nowych władz, dlatego też zdecydowano się, by walkę z separatystami prowadzić na podstawie Ustawy o walce z terroryzmem z 2003 roku.

 

Formalnie operacja antyterrorystyczna rozpoczęta została w połowie kwietnia i jest realizowana przez Centrum Antyterrorystyczne Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, które koordynuje działania odtworzonej w marcu tego roku Gwardii Narodowej, poszczególnych oddziałów ukraińskich sił zbrojnych oraz wyspecjalizowanych jednostek pozostałych resortów siłowych.

 

Pokojowy plan Poroszenki

Ostatnie osiągnięcia i przejęcie inicjatywy przez stronę ukraińską wynikają głównie ze zmian wprowadzonych po doświadczeniach pierwszej fazy operacji antyterrorystycznej. Przygotowaniu ostatnich operacji służyło również ogłoszone przez Poroszenkę zawieszenie broni.

 

Taki krok ukraińskiego prezydenta miał dwa wymiary. Pierwszy, polityczny, związany był z chęcią uregulowania konfliktu i zademonstrowania społeczności międzynarodowej dobrej woli Kijowa. Temu również służył przedstawiony przez Poroszenkę plan pokojowy, zawierający m. in. propozycje amnestii, rozszerzenia kompetencji regionów oraz możliwości ewakuacji do Rosji walczących po stronie separatystów najemników. Drugi wymiar miał charakter militarny: podczas zawieszenia broni zreorganizowano oddziały, uszczelniono granicę z Rosją, opracowano nową taktykę i przygotowano kolejną fazę operacji pod względem wywiadowczym.

 

Odnosząc się do ucieczki ze Słowiańska samozwańczy „minister obrony" Donieckiej Republiki Ludowej Igor Girkin (pseudonim „Striełkow") stwierdził, że była ona przede wszystkim podyktowana chęcią ocalenia życia ludności cywilnej w trakcie ataku ukraińskich oddziałów. To nie pierwszy akt „troski" separatystów o bezpieczeństwo ludności cywilnej. Kilka dni wcześniej nagrali apel do żołnierzy ukraińskich, by ci wstrzymali działania wojenne, gdyż prowadzą one do śmierci zwykłych obywateli. Zapomnieli jednak dodać, kto wywołał ten konflikt i naruszając integralność terytorialną Ukrainy próbuje oderwać część jej terytorium.

 

Odwieczne: co dalej?

Ostatnie sukcesy operacji antyterrorystycznej nie dają mimo wszystko szans na szybkie zakończenie konfliktu na wschodzie Ukrainy. Girkin zapowiedział, że w najbliższym czasie dowódcy separatystów stworzą Centralną Radę Wojenną, która podejmować będzie dalsze decyzje dotyczące „obrony Donieckiej Republiki Ludowej". W jednym z wywiadów przyznał również, że jeśli Rosja nie wesprze separatystów i nie zaangażuje się bezpośrednio w konflikt, to projekt Noworosji zakończy się fiaskiem.

 

Kremlowskie wsparcie dla separatystów faktycznie jest dziś kluczowym elementem. Bezpośredniej pomocy czy interwencji ze strony Rosji (do której wzywają separatyści) nie należy się jednak spodziewać. Putin wielokrotnie odcinał się od separatystów, choć z Rosji napływali bojownicy oraz przerzucano sprzęt i uzbrojenie przez niechronioną granicę. Jej uszczelnienie przez stronę ukraińską w ostatnim czasie utrudni dostawy, choć jest to w dalszym ciągu możliwe na niektórych jej odcinkach.

 

Separatyści nie złożą więc broni, a wspomniana przez Girkina „obrona Donieckiej Republiki Ludowej" może przybrać formę działań dywersyjnych, czy nowoczesnej wojny partyzanckiej. Przyjęcie takiej taktyki oznaczać będzie jedno: trudny do wygrania przez Ukrainę konflikt asymetryczny, który będzie w dalszym ciągu destabilizował sytuację we wschodnich obwodach i paraliżował normalne funkcjonowanie państwa.

 

Piotr Bajor jest wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Bajor
Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu