Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Dogrywka jak marzenie
2014-07-14
Wojciech Wojtasiewicz

Po drugiej turze Gruzińskie Marzenie przejmuje władzę we wszystkich samorządach. Widać jednak słabnięcie koalicji i umacnianie się opozycji.

 

Przed drugą turą

Kampania wyborcza przed drugą turą wyborów samorządowych w Gruzji była znacznie mniej intensywna niż przed pierwszą. Wydarzeniem, które podgrzało polityczną atmosferę było postawienie kolejnych zarzutów i tymczasowe aresztowanie byłego burmistrza Tbilisi z ramienia Zjednoczonego Ruchu Narodowego Gigi Ugulawy. Aresztowanie Ugulawy było kwestią czasu, a przymiarki do niego trwały już ponad rok: przeciwko Ugulawie toczyło się wiele śledztw, na początku bieżącego roku został on pozbawiony stanowiska włodarza Tbilisi, a wraz z aresztowaniem oskarżono go o przyjmowanie pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.

Były burmistrz Tbilisi został aresztowany w świetle kamer na lotnisku przed wylotem do Kijowa. Kilka dni wcześniej sąd odrzucił wniosek prokuratury o odebranie Ugulawie paszportu – prokuratura twierdziła, że zechce on uciec z kraju, czemu polityk zdecydowanie zaprzeczał.

Premier Irakli Garibaszwili, który kilka miesięcy temu zapewnił, że organy ścigania powstrzymają się na okres wyborczy od kolejnych aresztowań polityków opozycji, podkreślił, że zatrzymanie Ugulawy jest „świętem sprawiedliwości". Do sprawy odniósł się również były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Podczas odbywającego się w Kijowie spotkania z przedstawicielami swojej partii (m.in. z Dawidem Bakradze) stwierdził, że areszt Ugulawy niszczy wizerunek Gruzji. Swoje zaniepokojenie zatrzymaniem polityka wyraziły także Bruksela i Waszyngton.

Inną kwestią elektryzującą Gruzinów było włączenie się w kampanię wyborczą Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej. Jeden z najbliższych współpracowników katolikosa Eliasza II, biskup Jakub, w trakcie nabożeństwa w katedrze Świętej Trójcy w Tbilisi skrytykował posaakaszwilowską opozycję i zaapelował do wiernych o odrzucenie tych, którzy nie wyrażają żadnej skruchy za złe czyny popełnione w przeszłości. Centralna Komisja Wyborcza wszczęła w tej sprawie śledztwo, ponieważ gruzińskie prawo zabrania agitacji politycznej przedstawicielom organizacji religijnych. Aktywność polityków wszystkich opcji i przedstawicieli organizacji pozarządowych skupiła się w dużej mierze na apelach do Gruzinów o udział w głosowaniu – frekwencja w pierwszej turze nie była bowiem zbyt wysoka i wyniosła niewiele ponad 43 procent.

 

Bitwa o Tbilisi rozstrzygnięta

Najistotniejszym aktem drugiej tury był wybór nowego burmistrza Tbilisi.

Wybory z ogromną przewagą wygrał reprezentant koalicji rządzącej. Dawid Narmania z Gruzińskiego Marzenia zdobył aż 72,47 procent głosów, podczas gdy jego przeciwnik ze Zjednoczonego Ruchu Narodowego Nikoloz Melia 27,53 procent.

I choć zwycięstwo Narmani jest znaczne, to miało miejsce przy niewielkiej frekwencji – wyniosła ona  nieco ponad 34 procent i była niższa niż podczas pierwszej tury.

Nikoloz Melia komentując rezultat powiedział, że nie może pogratulować zwycięstwa swojemu konkurentowi, ponieważ jest ono wynikiem ciągłego zwalczania opozycji (aresztowanie Gigi Ugulawy). Dodał jednak, że życzy nowemu burmistrzowi sukcesów i spełnienia przedwyborczych obietnic. Premier Irakli Garibaszwili i prezydent Giorgi Margwelaszwili uznali z kolei wybory za wielki sukces kraju i kolejny krok na jego drodze do demokratyzacji. Pozytywne opinie wyraziła również zachodnia społeczność międzynarodowa.

 

Cała pula

Istotna była również druga tura w pozostałych regionach Gruzji, w których do niej doszło. W czterech miastach burmistrzowie oraz w czterdziestu sześciu samorządach ich przewodniczący zostali wskazani już w pierwszej turze – wszyscy są przedstawicielami koalicji rządzącej.

W sobotnim głosowaniu wybrani zostali ponadto burmistrzowie siedmiu innych miast (Ozurgeti, Batumi, Rustawi, Telawi, Poti, Gori i Mccheta) oraz szefowie dwunastu lokalnych jednostek administracyjnych. Zwycięzcami dogrywki zostali również kandydaci Gruzińskiego Marzenia, dla których poparcie, w zależności od miasta i regionu, wahało się od 56 do nawet 88 procent. Najlepsze wyniki opozycja osiągnęła w Bagdati (43,5 procent dla kandydata Gruzińskiej Drogi – partii byłej szefowej gruzińskiej dyplomacji Salome Zurabaszwili), Khulo (42 procent dla kandydata Sojuszu Patriotów), Ozurgeti (41 procent dla kandydata Sojuszu Patriotów) i w Khoni (41 procent dla kandydata Zjednoczonego Ruchu Narodowego). Rezultaty te oznaczają, że koalicja rządząca przejmie kontrolę nad wszystkimi jednostkami gruzińskiego samorządu.

 

Opozycja musi jeszcze poczekać

Na podstawie wyników wyborów samorządowych można zaobserwować kilka tendencji w gruzińskiej polityce.

Po pierwsze, oczekiwane zwycięstwo Gruzińskiego Marzenie nie było tak znaczne jak można było się spodziewać – w wielu miastach i jednostkach samorządu, w tym stołecznym Tbilisi, konieczna była druga tura.

Po drugie, frekwencja była znacznie niższa niż w wyborach prezydenckich z 2013 i parlamentarnych z 2012 roku. Świadczy to, o spadającym poparciu dla koalicji rządzącej i powolnym, acz znaczącym wzroście niezadowolenia wśród pewnej częściej Gruzinów z efektów rządów Gruzińskiego Marzenia (cześć wyborców koalicji władzy została w domach dając rządzącym tym samym żółtą kartkę).

Po trzecie, rezultat opozycji był znacznie lepszy niż zakładano. W głównej mierze dotyczy to Zjednoczonego Ruchu Narodowego, który potwierdził zeszłoroczny wynik swojego kandydata w wyborach prezydenckich, a w wielu regionach uzyskał większe poparcie. Oznacza to, że partia byłego prezydenta pozostaje główną siłą opozycyjną w Gruzji.

Warte odnotowania są również rezultaty, jakie otrzymały inne ugrupowania. Partia Nino Burdżandze powtórzyła jej wynik z elekcji prezydenckiej (około 10 procent w skali kraju) i zdaje się, że ten pułap stanowi maksimum jej możliwości. Całkiem dobry wynik (około 6 procent) uzyskało też nowe ugrupowanie na gruzińskiej scenie politycznej – konserwatywny i sceptyczny wobec integracji z Zachodem Sojusz Patriotów. Oznacza to wzrost nastrojów antyzachodnich i prorosyjskich wśród społeczeństwa.

 Kolejny raz Gruzini udadzą się do urn w 2016 roku, aby wybrać nowy parlament. I choć do tego czasu gruzińska scena polityczna może się znacznie zmienić, to już dziś widać dwie tendencje: powolne słabnięcie Gruzińskiego Marzenia i wzrost poparcia dla opozycji –  nie tylko tej spod znaku Saakaszwilego.

 

Wojciech Wojtasiewicz


Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu