Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
20 lat minęło
2014-12-26
Michał Potocki

 

Przypominamy artykuły mijającego roku, które ukazały się na New.org.pl.

 

Rosjanie – oni to dopiero nie docenili Łukaszenki! Jedyne, co się Moskwie po 1994 roku w pełni udało, to zintegrować obie armie.

 

20 lipca minęło dwadzieścia lat rządów Alaksandra Łukaszenki. Jaki wniosek płynie z tego okresu? Nigdy nie należy lekceważyć przeciwników, choćby zabawnie wyglądali i mówili nie do końca „literacko".

Sukces Łukaszenki – bo tak należy interpretować utrzymanie się przez dwie dekady u władzy – to nie tylko efekt niewątpliwej politycznej intuicji: to także rezultat bycia lekceważonym przez wszystkich dookoła.

Najpierw nie docenił go Wiaczasłau Kiebicz. Premier Białorusi, faworyt Moskwy w wyborach prezydenckich 1994 roku, był pewien zwycięstwa. Nie chodziło o to, że Białorusini kochali Kiebicza, bo było inaczej – poradziecki kryzys akurat przetrawiał resztki dawnej stabilizacji. Chodziło o to, że władza, która dysponuje telewizją i milicją, po prostu nie przegrywa. Ponadto – co można przeczytać we wspomnieniach Kiebicza – premiera do końca przekonywano, że wszystko jest pod kontrolą. Było tak do czasu, gdy Łukaszenka omal nie wygrał w pierwszej turze. Wtedy było już jednak dla Kiebicza za późno, żeby odmienić losy wyborów.

Łukaszenkę lekceważyło także jego własne otoczenie. „Ot, chłopek roztropek spod Szkłowa, może i dobrze gada, do ludzi trafia, ale przecież z nami, ambitnymi wyjadaczami mińskich parkietów, nie wygra" – myśleli. Całe otoczenie, nazwane wówczas młodymi wilkami, liczyło, że Alaksandar Ryhorawicz może i będzie prezydentem, ale realną władzę będą mieli oni – gdy tylko owiną sobie Saszę wokół palca. Nie owinęli jednak, za to sami zaczęli powoli odpadać. Młodzi, trzydziestoletni politycy jeden po drugim odchodzili lub „byli odchodzeni" do opozycji. Anatol Labiedźka, Alaksandar Fiaduta, Wiktar Hanczar. Najmniej szczęścia miał ten ostatni: zginął w 1999 roku z rąk szwadronów śmierci.

Nie doceniła go też Europa, w tym i my sami. Ileż to raportów powstało o reżimie Łukaszenki, który już-już, zaraz padnie: a to pod ciężarem protestów, a to problemów gospodarczych, a to przy wspólnej presji Moskwy i Zachodu. O tym, że nic takiego się nie stało, nie muszę pisać. Napiszę tylko, że większych protestów nie było na Białorusi od trzech lat, wystraszona Ukrainą opozycja najpewniej nie odważy się na nową próbę mobilizacji społeczeństwa przy okazji przyszłorocznych wyborów, a i wspólna antyłukaszenkowska akcja Rosji i Europy (nad którą w 2010 roku się przecież zastanawiano) jest mniej realna niż kiedykolwiek wcześniej.

A Rosjanie? Ci to dopiero nie docenili Łukaszenki! Mija dwadzieścia lat, najpierw jelcynowskiej, potem putinowskiej Rosji, a jedyne, co się Moskwie w pełni udało, to zintegrować obie armie. Powiodło się to przy tym jedynie dlatego, że z dwóch strachów, ten przed agresją NATO wydaje się wygrywać z tym przed rosyjską ekspansją. Oprócz tego ani wielkie koncerny nie trafiły w ręce rosyjskich inwestorów (poza Biełtranshazem), ani rubel białoruski nie ustąpił miejsca rosyjskiemu. A miliardy dolarów wsparcia w postaci energetycznych dotacji wciąż ratują Białoruś od gospodarczego krachu.

Ci, z którymi Łukaszenka gra na co dzień w białoruskiego brydża, albo nie mają w ręku żadnych atutów (jak białoruska opozycja), albo dramatycznie przelicytowują (jak wciąż liczący na kolorową rewolucję nad Świsłoczą Zachód). Dzieje się tak również dlatego, że gdy się siada do stołu z brydżystą zaczesanym na pożyczkę, siłą rzeczy trudno traktować go poważnie. I tak, krok po kroku, traktowany z przymrużeniem oka Łukaszenka sprawił, że na Białorusi wyrosło całe pokolenie ludzi, którzy żadnego innego prezydenta nie pamiętają.

 

Michał Potocki jest zastępcą szefa działu „Dziennik" w „Dzienniku Gazecie Prawnej". Prowadzi blog „Białoruś Błękitnooka" (Potocki.blox.pl).

 

21.07.2014


Powrót
Najnowsze

Prawdziwa historia Rasputina – ciekawsza niż legendy

22.02.2018
NEW
Czytaj dalej

Na granicy światów

19.02.2018
Łukasz Grzesiczak
Czytaj dalej

Złudzenie rozwoju

16.02.2018
Anna Głąb
Czytaj dalej

1% dla „Nowej Europy Wschodniej”

15.02.2018
NEW
Czytaj dalej

Kardynał w spódnicy

14.02.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Rok 1918 Dlaczego Ukraińcom się nie udało

12.02.2018
Ireneusz Dańko Jan Jacek Bruski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu