Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Car Łużkow pozbawiony tronu
2010-09-29
Tomasz Kułakowski
Stało się to, czego w Moskwie oczekiwano od tygodni. Prezydent Rosji usunął Jurija Łużkowa z urzędu mera Moskwy. Wczoraj nad ranem Dmitrij Miedwiediew podpisał dekret w tej sprawie, uzasadniając dymisję „utratą zaufania prezydenta”.

Swój urząd Łużkow piastował od 1992 roku, trzykrotnie wygrywając wybory na mera największego i najdroższego miasta Europy z wynikiem nie mniejszym niż 70 procent głosów, zanim w 2004 roku przywileju mianowania merów nie uzurpował sobie ówczesny prezydent Władimir Putin. Centralne wyznaczanie gubernatorów i burmistrzów najważniejszych miast miało służyć walce z terroryzmem, zostało jednak ocenione jako wzmocnienie ustroju autorytarnego. W 2007 roku Łużkow został ponownie wybrany na mera – już przez Putina.

Prezydent Miedwiediew nie planuje nawet spotkania wyjaśniającego z byłym merem. Wcześniej proponował mu dobrowolną rezygnację z urzędu, co Łużkow miał przemyśleć podczas tygodniowego, przymusowego urlopu. Na jego miejsce wskoczył jego zastępca Władimir Resin, ale nie na długo, bowiem Dmitrij Miedwiediew musi mieć czas na osobiste wyznaczenie nowego mera. Zdaniem ekspertów, będzie to polityk najbardziej lojalny wobec Miedwiediewa.

Dymisję poparło kierownictwo partii władzy Jedna Rosja, wyrażając ból z powodu utraty przez mera prezydenckiego zaufania wskutek „własnych błędów”. Mimo że Łużkow jest współzałożycielem Jednej Rosji i zajmuje w niej wysoką pozycję, złożył rezygnację z członkostwa w partii.

Od nienawiści…

Łużkow był w Moskwie równie lubiany, co nienawidzony. Oponenci wielokrotnie oskarżali go o korupcję i lobbowanie na rzecz firmy jego żony Jeleny Baturiny, właścicielki działającej na rynku nieruchomości potężnej kompanii Inteko. Baturina od kilku lat zdobywała intratne zlecenia na terenie stolicy Rosji i nie bez powodu jest uważana za „oligarchę w spódnicy”, najbogatszą i najbardziej wpływową kobietę w Rosji, której majątek „Forbes” szacuje na 3 miliardy dolarów.

Do pomnażania majątków kontakty z Łużkowem wykorzystywali inni oligarchowie, na przykład nieznany szerokim kręgom Szałwa Czygirinski, inwestor zabudowy terenu przylegającego do Placu Czerwonego, gdzie stał swego czasu największy na świecie i znany w całym ZSRR hotel Rossija, a także inwestor najwyższego drapacza chmur w Europie. Budowę Baszni Rossija o wysokości 612 metrów przerwano z powodu kryzysu, ale bez zgody władz miasta inwestycja nie byłaby możliwa. „Budynek ten będzie symbolem Rosji, która patrzy w przyszłość” – zapowiadał Łużkow podczas uroczystości położenia kamienia węgielnego.

Prasa opisywała setki korupcyjnych historii z udziałem mera Moskwy. Swego czasu głośno było o dilerze niemieckiej marki samochodów, który za pozwolenie na budowę salonu przy miejskiej obwodnicy przekazał „kręgom zbliżonym do mera miasta” łapówkę w wysokości 600 tysięcy dolarów.

…do sympatii

Ale Łużkow był lubiany, zwłaszcza przez mieszkańców Moskwy korzystających ze świadczeń społecznych, które w Moskwie są dużo wyższe niż w pozostałych regionach Rosji. Emeryci i renciści wielbią go za dopłaty do rent i emerytur, zaś meldunek w Moskwie jest marzeniem każdego rosyjskiego emeryta. Kilka lat temu Łużkow zdobył serca moskiewskich matek, którym przekazał darmowe racje mleka w proszku dla niemowląt. Przez uboższych moskwiczan był nazywany „carem w miniaturze” oraz „rosyjskim Robinem Hoodem”, który odbiera pieniądze bandytom i przynajmniej część oddaje zwykłym ludziom.

Sporej części mieszkańców podobało się także podejście mera do imigrantów. Wprowadzając obowiązek meldunku, bronił Moskwy nie tylko przed nielegalnymi przybyszami z Afryki, Azji i Kaukazu, ale również z biednych regionów Rosji, którzy od wieków ciągnęli do Moskwy za chlebem.

Moskwiczanom podobały się także jego ksenofobiczne i nacjonalistyczne hasła skierowane do obcokrajowców. Mieszkańców Kaukazu nazywał „czarnuchami”, pod pretekstem obostrzeń sanitarnych czy przeciwpożarowych likwidował targowiska Azjatów. Jednym z najgłośniejszych przykładów jest ubiegłoroczne zamknięcie Bazaru Czerkizowskiego. Pracę straciło wówczas prawie sto tysięcy osób, głównie Chińczyków, co wywołało protesty i napięcie na linii Pekin-Moskwa. Likwidacja bazaru stała się okazją do przejęcia atrakcyjnej działki o powierzchni 230 hektarów i towarów o szacunkowej wartości 2 miliardów dolarów.

Jednak poparcie dla Łużkowa z roku na rok spadało. Według ośrodka badań opinii społecznej Centrum Lewady, w 1999 roku ufała mu ponad połowa mieszkańców stolicy, w ubiegłym roku już tylko 20 procent. Niedawny sondaż Centrum Lewady wskazuje, że prawie dwie trzecie mieszkańców stolicy za wiarygodne uważało doniesienia o korupcji Łużkowa i Baturiny.

Z Putinem czy przeciw?

Mimo to Łużkow wydawał się politykiem „niezatapialnym”, a jego kariera polityczna była równie bogata, co burzliwa. Pełniąc urząd mera Moskwy, zdążył być członkiem Rady Federacji Rosyjskiej oraz komisji: budżetowej, polityki podatkowej, regulacji walutowej i działalności bankowej.

Mianowany na mera Moskwy w 1992 roku przez Borysa Jelcyna, kilka lat później stał się jego krytykiem. W 1999 roku kandydował w wyborach prezydenckich, w których na swojego następcę Jelcyn namaścił Putina. Już wtedy media należące do oligarchów wspierających Putina przeprowadziły na Łużkowa szereg ataków, zarzucając mu zlecanie zabójstw, wielomilionowe łapówkarstwo, afery seksualne. Gdy Putin wygrał wybory prezydenckie, Łużkow zmienił front i przeszedł na jego stronę, tworząc z zapleczem polityczno-biznesowym Putina partię Jedna Rosja.

Gdy przecieki z Kremla donosiły, że Putin szykował dymisję Łużkowa w 2005 roku, mer obiecał prezydentowi pełną pacyfikację antykremlowskich demonstracji w Moskwie, a także świetny wynik wyborczy dla Jednej Rosji przed wyborami do rosyjskiego parlamentu. Słowa dotrzymał. W ubiegłym roku zaczął jednak krytykować Putina, gdy wyczuł, że kryzys osłabił premiera, a on sam może wzmocnić swoją pozycję. Zgodził się między innymi na zorganizowanie na początku ubiegłego roku wiecu opozycyjnego ruchu „Solidarność”, podczas którego wzywano do dymisji rządu Putina. W Moskwie mówiło się wtedy, że Łużkow próbował rozgrywać niepewną sytuację spowodowaną kryzysem i istnieniem dwóch ośrodków władzy – premiera Putina i prezydenta Miedwiediewa.

W ostatnich tygodniach Łużkow nie miał łatwego życia. Najpierw został ostro skrytykowany, gdy podczas fali pożarów, która latem dotknęła okolice Moskwy, nie przerwał wakacji i bawił poza stolicą. Pod koniec sierpnia prezydent polecił rządowi wstrzymanie budowy autostrady przez podmoskiewskie Chimki – kontrowersyjnej i nadzwyczaj drogiej inwestycji. Na początku września państwowe media przypuściły na mera zmasowany atak. W porze największej oglądalności stacje telewizyjne nadały programy prezentujące Łużkowa jako polityka skorumpowanego, niedbającego o interesy mieszkańców Moskwy, lecz żony.

Eksperci wiążą dymisję Łużkowa z konkurencją elit w łonie tandemu Putin-Miedwiediew. W tle majaczą wybory prezydenckie, w których mają wystartować obydwaj przywódcy; walka toczy się o to, który z nich zostanie oficjalnym kandydatem Kremla. Zdaniem ekspertów, Łużkow, który ponownie zdecydowanie zdeklarował się po stronie Putina, właśnie za to zapłacił.

Politolodzy nie wykluczają, że to nie koniec „opery mydlanej” z Łużkowem w roli głównej, bowiem do moskiewskiego serialu mogą dołączyć prokuratorzy z korupcyjnymi zarzutami wobec mera.

Tomasz Kułakowski
Tekst ukazał się w dzisiejszym „Dzienniku Polskim”.

Polecamy inne artykuły autora: Tomasz Kułakowski
Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu