Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Dlaczego Donieck a nie Charków?
2014-08-01
Julita Zielińska

Jeszcze do niedawna wydawało się, że to właśnie Charków będzie ,,drugą stolicą" kraju – centrum prorosyjskiego separatyzmu. Miasto udało się jednak uratować.

 

To przecież Charków był zapleczem rządzącej Partii Regionów: tutaj uciekający z Kijowa prezydent Wiktor Janukowycz szukał schronienia; tutaj w lutym odbywał się zjazd gubernatorów południowych oraz wschodnich regionów Ukrainy; w Charkowie organizowano też pierwsze Antymajdany, a schwytanych, opluwanych i bitych zwolenników miejscowego Majdanu tłum przeprowadzał przez tak zwane korytarze wstydu. O ile więc kilka miesięcy temu nagrania z charkowskich demonstracji budziły przerażenie, o tyle dziś Charków, drugie największe miasto Ukrainy, jest spokojnym miejscem – na tyle spokojnym, że właśnie tutaj wysłano przewożący ciała ofiar Boeinga 777 pociąg.

W rozładowaniu separatystycznych nastrojów pomogły miejscowe elity, a przede wszystkim mer Hennadij Kernes oraz były gubernator obwodu charkowskiego Mychajło Dobkin. Obaj początkowo byli zwolennikami odsuniętego od władzy Janukowycza, a po jego obaleniu schronili się za wschodnią granicą. Dość szybko powrócili jednak do Charkowa, by najpierw wykorzystywać prorosyjskie nastroje szachując w ten sposób nowe władze w Kijowie, a następnie zmienić kurs i zacząć współpracę z rządem Arsenija Jaceniuka (Kernes przypłacił zresztą zmianę frontu nieudanym zamachem).

Politycy opowiedzieli się zapewne po stronie nowych władz, ponieważ górę wzięła chłodna kalkulacja. Biznesmen Kernes zdawał sobie sprawę, ile może stracić, jeżeli rebelia rozprzestrzeni się na cały obwód – nie chciał podzielić losu kolegów z Donbasu.

Inna rzecz, że sami separatyści nie popisywali się skutecznością. Na uśmiech politowania zasługuje ich próba zajęcia budynku władz obwodowych – nie powiodła się ona jednak początkowo, bo zamiast siedzibę władz, zajęli przez pomyłkę teatr. Co prawda później udało im się opanować miejscową administrację, jednak nie zagrzali tam dłużej miejsca i szybko zostali wyparci przez miejscową milicję. W żadnym ze zbuntowanych regionów Ukrainy nic nie dzieje się bez wiedzy i przyzwolenia miejscowej elity biznesowej oraz politycznej i dlatego też zdecydowane działania charkowskich służb porządkowych należy wiązać z postawą Kernesa, który poparł integralność terytorialną kraju.

W przypadku Doniecka i całego Donbasu sytuacja przedstawiała się inaczej. Postawa najbogatszego ukraińskiego oligarchy, Rinata Achmetowa, była niejednoznaczna od samego początku. Achmetow wiele razy był oskarżany nie tylko o sympatyzowanie z separatystami, ale wręcz o ich finansowanie. Oligarcha zapewne był świadom, że rozwój walk między separatystami a siłami rządowymi będzie oznaczał dla jego biznesu katastrofę. Wolał jednak zaczekać i potargować się z Kijowem i Moskwą o wsparcie dla swojego ogromnego konsorcjum.

W obu regionach odsetek ludności rosyjskojęzycznej jest bardzo wysoki, dominuje postawa ,,człowieka radzieckiego" charakteryzująca się biernością, wycofaniem z życia politycznego. Dlatego też stanowiska takich osób jak Achmetow czy Kernes są istotne – oni pociągają za sobą tłumy. Badania socjologiczne jednoznacznie wskazują, że mieszkańcy Charkowa nie są w takim stopniu ,,antyukraińscy", jak mieszkańcy obwodów donieckiego i łuhańskiego, co niewątpliwie miało wpływ na szybsze wygaszenie nastrojów separatystycznych na Charkowszczyźnie.

Odwołajmy się do liczb: według badań Międzynarodowego Instytutu Socjologii w Kijowie rząd Arsenija Jaceniuka za legalny uznaje 33 procent ankietowanych z Charkowa, tymczasem w przypadku Doniecka i Łuhańska ten odsetek spada do 17 procent. Protesty na Majdanie za zbrojny zamach stanu uznało 71 procent mieszkańców Doniecka i 47 procent ankietowanych z Charkowa. I wreszcie: w Charkowie integracja europejska cieszy się nieporównywalnie większym poparciem niż w Doniecku – w pierwszym przypadku 27 procent opowiada się za integracją z Unią Europejską, w drugim tylko 9 procent.

Nie bez znaczenia była także postawa donbaskich górników, którzy wykazywali i nadal wykazują pewne poparcie dla działań separatystów: między innymi organizując protesty przeciw działaniom kijowskich władz w Donbasie, formując Górniczy Batalion w siłach zbrojnych DRL, czy wystosowując apele o pomoc ,,w rozbiciu bastionu faszyzmu na Ukrainie". Po apelu Achmetowa wielu z nich przyłączyło się także do strajku przeciwko separatystom, choć trudno określić dokładną skalę tego zjawiska.

Istotne są wreszcie różnice potencjałów między Charkowem a Donieckiem z punktu widzenia Kremla. Nie wykluczone, że Putinowi zależało właśnie na Donbasie, przemysłowym sercu kraju (rozlokowany jest tutaj między innymi przemysł zbrojeniowy). Bez ukraińskich silników opóźni się program modernizacji rosyjskiej armii; Rosja już jest zależna od Ukrainy w dziedzinie produkcji strategicznych jądrowych środków ataku, silników do śmigłowców czy okrętów wojennych. Przejęcie kontroli nad Donbasem pozwoli więc również na zajęcie zakładów zbrojeniowych znajdujących się w regionie.

Na to, że centrum destabilizującej Ukrainę rebelii jest Donieck, a nie Charków wpłynął szereg czynników, jednak nie należy bezrefleksyjnie patrzeć na stabilną dzisiaj Charkowszczyznę – nie wykluczone, że to ona stanie się kolejnym punktem zapalnym.

Julita Zielińska




Polecamy inne artykuły autora: Julita Zielińska
Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu