Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Łotewski niewypał
2014-08-04
Marek Wojnar

Nie posiadamy dobrego opracowania dziejów Łotwy – analogiczne historie Estonii i Litwy istnieją od lat. I choć niedawno wydana książka Łotwa. Zarys dziejów narodu i państwa próbuje lukę tę zapełnić, to bez powodzenia.

Kiedy na księgarnianej półce zobaczyłem pozycję Łotwa. Zarys dziejów narodu i państwa. Od czasów najdawniejszych do początku XXI wieku, od razu po niąsięgnąłem. Zrobiłyby tak też inne osoby zainteresowanie łotewską historią, ponieważ historiografia Łotwy w języku polskim praktycznie nie istnieje. Pomijając monograficzne opracowanie Tomasza Paluszyńskiego Walka o niepodległość Łotwy 1914-1920 i niewielką książeczkę Piotra Łossowskiego Łotwa: Nasz sąsiad nie znajdziemy pozycji w całości poświęconych historii tego kraju. Istnieje, co prawda pewna liczba monografii poświęconych zagadnieniom bałtyckim w szerszym ujęciu (głównie prace Łossowskiego) oraz artykułów, które jednak traktują poruszane problemy fragmentarycznie. Tymczasem analogiczna historia Estonii ma już ponad dziesięć lat, a Litwy niemalże pół wieku.

W tym kontekście pojawienie się pracy Ireneusza Kolendo – mimo jej popularyzatorskiego charakteru – mogło okazać się wydarzeniem istotnym dla stanu wiedzy o Łotwie i Łotyszach w Polsce. Niestety, książka jest dużym rozczarowaniem. Na pochwałę zasługuje wyłącznie pomysł autora, aby podjąć zagadnienie niemalże nieobecne w polskim dyskursie publicznym i naukowym oraz dobrze skonstruowany chronologiczno-problemowy układ pracy. Cała reszta pozostawia dużo do życzenia.

Kolendo we wstępie deklaruje, że jego praca ma charakter popularyzatorski, wskutek czego nie korzystał on z materiałów archiwalnych (co można jak najbardziej zrozumieć). Równocześnie znajdujące się na końcu pracy wskazówki bibliograficzne oraz spis literatury świadczą, że autor nie wykorzystał znacznej części literatury poświęconej historii Łotwy – i to nie tylko anglojęzycznej i rosyjskojęzycznej, ale również polskiej. W pracy nie znajdujemy na przykład śladu znakomitej pracy zbiorowej Wojna po wojnie. Antysowieckie podziemie w Europie Środkowo-Wschodniej w latach 1944–1953 (Warszawa 2012) – pozycji w znacznym stopniu poświęconej zagadnieniom oporu antykomunistycznego i represji sowieckich na Łotwie. Autor nie odwołuje się także do stojącego na bardzo wysokim poziomie naukowym XIV tomu prac Komisji Historyków Łotwy The Hidden and Forbidden History of Latvia under Soviet and Nazi Occupations 1940-1991, który można bezpłatnie ściągnąć z Internetu. Mam również spore wątpliwości, czy autor rzeczywiście przeczytał fundamentalną pracę History of Latvia. The 20th Century, którą umieszcza w bibliografii. Nie dość, że Kolendo myli miejsce wydania książki (Ryga w wydawnictwie Jumava, a nie Jurmała), to jeszcze nazywa jej autorów „młodymi ludźmi" (wszyscy urodzili się pod koniec lat czterdziestych, bądź na początku pięćdziesiątych). Opisywanie stosunków etnicznych na Łotwie w oparciu o dane z 1996 roku, podczas gdy na stronie data.csb.gov.lv można znaleźć aktualne statystyki, pozostawię bez komentarza.       

Praca Kolendy pełna jest ponadto literówek, pomyłek w nazwiskach, przypisach czy błędów stylistycznych. Na przykład, sięgając do bibliografii możemy dowiedzieć się, że praca Stosunki agrarne na Łotwie w okresie międzywojennym ukazała się w „Roczniku Dziejów Społecznych i Gospodarczych" w roku 11979. W książce można także znaleźć informacje między innymi o Arbene (zamiast Abrene), Antanasie Smetanie (powinno być Smetonie) czy saiema (łotewski parlament – saeima). Nazwa miasta Lipawa zapisywana jest w czterech wariantach (Lepāja, Liepāja, Liepāje, Lepāje), a nazwisko obecnej premier Łotwy w dwóch (Straujuma i Strajuma). To zaledwie drobna część bałaganu. Kiedy spojrzymy do stopki redakcyjnej, zobaczymy, że książka nie przeszła przez żadną korektę.

Największą wadą książki jest jednak jej niewielka wartość merytoryczna. Publikacja zawiera olbrzymią ilość uproszczeń, stereotypów i błędów faktograficznych. Wszystkich ich tu wymienić nie sposób, dlatego skoncentruję się na okresie rządów hitlerowskich na Łotwie w latach 1941-1944. Omawiając nazistowski terror Kolendo pisze między innymi: „w powstałym w październiku, największym ryskim getcie, już w listopadzie zamordowano ok. 11 tysięcy (spośród 29 tysięcy) spędzonych tam Żydów […] w 1943 r. doszło do likwidacji gett i przemieszczenia żyjących Żydów do pospiesznie zbudowanych obozów koncentracyjnych". Nie jest to jednak prawda. Masowe mordy, o których wspomina Kolendo, nie miały miejsca na terenie getta tylko w Rumbula i objęły nie jedenaście, a dwadzieścia pięć tysięcy Żydów. Getto ryskie zostało następnie częściowo zasiedlone przez Żydów deportowanych na Łotwę z Rzeszy.

W innych fragmentach dotyczących tego samego okresu Kolendo informuje nas, że największa fala zbrodni dokonanych na łotewskich Żydach miała miejsce po konferencji w Wannesse w styczniu 1942 roku (pod koniec 1941 roku na Łotwie pozostało zaledwie sześć tysięcy Żydów); że łotewskie dywizje SS nazywały się Latgalle (nazywały się zgodnie z logiką Lettische); że niewielka liczba Łotyszy została wcielona do oddziałów Waffen SS pod przymusem (ilość ochotników nie przekraczała 20 procent); że Żanis Lipke, który uratował od śmieci kilkudziesięciu łotewskich Żydów, był kobietą.

Kolendo pozwala sobie również na krytyczną ocenę polityki wobec pamięci krajów bałtyckich i Ukrainy. Zauważa, myląc podstawowe fakty, że w 1998 roku dzień Łotewskiego Legionu 16 marca ogłoszono świętem narodowym, a od 2000 roku ma on status dnia pamięci (w 1998 roku ustanowiono oficjalny dzień pamięci, dwa lata później cofnięto tę decyzję). Dalej autor pisze: „Analogiczne święta odbywają się na Litwie, Estonii i Ukrainie, gdzie środowiska nacjonalistyczne zyskują coraz większy wpływ na formowanie pozytywnej reakcji opinii publicznej wobec bohaterskich czynów szaulisów, wabsów i bandrowców" (pisownia oryginalna – M.W.). Ocena Kolendy jest co najmniej uproszczeniem i powieleniem stereotypów. W Estonii środowiska nacjonalistyczne koncentrują się na pamięci o 20 dywizji Waffen SS, a na Litwie na upamiętnianiu działalności kolaboracyjnego Tymczasowego Rządu Juozasa Ambrazevičiusa. Pomimo krytycznego stosunku wobec profaszystowskiego rządu Litwy czy 20 dywizji Waffen SS, różnica pomiędzy powyższymi organizacjami, a szaulisami czy wabsami jest zasadnicza. Problem literówek poruszałem już wyżej, dlatego kwestię „bandrowców" z grzeczności przemilczę.

Pomyłki faktograficzne nie dotyczą zresztą tylko II wojny światowej. Kolendo przekonuje między innymi, że akt końcowy KBWE został przyjęty w 1985 roku (w rzeczywistości dziesięć lat wcześniej), a układ graniczny Rosji z Łotwą ratyfikowano w 2005 roku (naprawdę w 2007 roku).

Pracę Ireneusza Kolendo można podsumować słowami: znakomity pomysł i fatalne wykonanie. Pozostaje mieć mimo wszystko nadzieję, że pojawienie się tej książki, zwiększy zainteresowanie łotewskimi dziejami. Rzetelna, wyczerpująca historia Łotwy ciągle bowiem czeka na swojego autora.

 

 

Marek Wojnar


Powrót
Najnowsze

Ochrońmy wspólnie Zamek na wodzie!

23.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Startuje 12. Festiwal "Wisła" w Moskwie!

23.05.2019
Natalia Walka
Czytaj dalej

Ciemna Noc Muzeów w Gdańsku, czyli historia kontrowersyjnej ballady

21.05.2019
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Wrocław: Polska – Ukraina. Różne perspektywy wspólnej historii. Debata w Centrum Historii Zajezdnia

21.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Prof. Adolf Juzwenko laureatem nagrody PAU im. Jerzmanowskich

20.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Gruzini wciąż marzą

20.05.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu