Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
20 minut wojny
2014-09-02
Piotr Andrusieczko

 


Zdarzyło się niedawno. Miejscowość Marijinka blisko Doniecka.

Wchodzimy na podwórze jednego z domów, tutaj urzęduje dowódca oddziału o pseudonimie Psych – były oficer, do niedawna ochroniarz banku w Donbasie. Kiedy wszystko się zaczęło wstąpił do batalionu obrony terytorialnej, a teraz ze swoimi ludźmi stoi na pierwszej linii. Dalej są już separatyści.

Proponują herbatę. Rozmowa się nie klei. Nie chcą by ich nagrywać. Po chwili zjawiają się bardziej rozmowni żołnierze. Jeden narzeka, że niedawno rozbili im z moździerza umywalkę za domem przed którym siedzimy, a odłamki podziurawiły ręczniki. Mówi żebyśmy poszli obejrzeć to miejsce za ścianą.

Stać! Nie pozwalam! – krzyczy dowódca.

Zatrzymujemy się, żołnierz prezentuje nam dziury w ręczniku. W tej chwili z miejsca do którego mieliśmy podejść uderza nas fala i huk eksplozji. Wali dym. To tylko kilka metrów od nas, na szczęście murek ochronił nas przed odłamkami.

Do schronu – krzyczy Psych.

Jak się później okaże, zajęło nam to cztery sekundy. Schron to za dużo powiedziane, to mała ziemianka. Ledwo się mieścimy. Kolejne pociski wybuchają obok.

Dostali nas suki! – krzyczy Psych.

Dowódca stara się połączyć z innymi oddziałami przez krótkofalówkę.

Komisar, Komisar po mnie jebią debile! Komisar, Komisar – odpowiedz Psychowi!

Słychać wystrzały z ciężkiego karabinu maszynowego.

Co to?!

Siedzimy cicho!

Psych, u mnie tutaj jeden 300 – słychać meldunek z radiostacji

Ford to Ty? Ciężki? Sania, ciężki pytam!

Znów wystrzały z broni automatycznej.

Nie, lekki, lekki 300!

300" to oznaczenie rannych, „200" to martwi. Nomenklatura jeszcze z czasów armii radzieckiej.

Przyjąłem! Nikt nie namierzył, skąd strzelają?

Nie.

Kolejne wybuchy, bardzo blisko. Słychać, jak odłamki ścinają gałęzie pobliskich drzew.

No i jebią w nas na chuj – krzyczy dowódca.

Komisar, odpowiedz dowódcy, to moździerz, czy haubica?

Dowódca próbuje zorientować się, skąd prowadzony jest ogień.

Sasz, w nas cały czas walą. Nie wiesz skąd? – pyta dowódca przez krótkofalówkę.

Sania! Po nas walą, pomóż! – powtarza.

Znów eksplozje. Strzelają w nas prawdopodobnie ze 120 milimetrowego moździerza. Widać, że są dobrze wstrzelani w ukraińskie pozycje.

To nasi?

Nie, to po nas. No co tam dziennikarze, wódki nalać późnej? – pyta dowódca.

Kontrostrzał idzie – informuje głos z krótkofalówki.

Kontrostrzał po kim i skąd? Nie wysuwaj się, po co ginąć, strzelają po was z NONY – krzyczy dowódca.

Kolejny huk.

Olieszka, słyszałeś wystrzał – gdzieś w dole rzeki. Porozrzucaj tam trochę Samowarem – kontynuuje dowódca.

Samowar, to samopowtarzalny 120 milimetrowy moździerz. Maksymalny zasięg: 7200 metrów.

Zbroja w okopach siedzi? Najważniejsze chrońcie mi pudełeczka! Najważniejsze Beszki chrońcie! przydadzą się jeszcze!

Beszki, to transportery opancerzone BWP.

Może walnąć z Beszki? – ktoś pyta przez krótkofalówkę.

Co ty? Chcecie wydać jej pozycję, ona wali tylko prosto na tyle, na ile widzi – odpowiada zdenerwowany dowódca.

Może z karabinu maszynowego jebnąć? – pada kolejne pytanie.

Co Ty będziesz kurwa czesać? Na kilometr? Dima, postaw lepiej czajnik, zaraz herbatę będziemy pić!

Kolejny wybuch.

Samowar pracuje, czy nie? – dobiega pytanie z krótkofalówki.

Witalik, pracuje, już piaty wystrzał – odpowiada dowódca.

Chyba po nas strzelają!

Nie po was!

No co, wesoło? Moździerze to straszna rzecz. Kiedy leci na ciebie, nie słychać, kiedy obok, to słychać świst – mówi do nas dowódca.

U wejścia do naszej ziemianki zjawia się dwóch uśmiechniętych żołnierzy, kucają. Widać, że ostrzał nie robi na nich wrażenia, może to pozerstwo, choć wygląda całkiem naturalnie.

Coś wam przynieść z napojów? Jak rozumiem na herbatę zbyt wielu chętnych nie ma – uśmiecha się.

Dowódca nadal rozmawia przez radiostację.

Olieszka bracie… No porozrzucaj jeszcze trochę po nich Samowarem. Dzięki!

Co będziecie pić? – ponawia pytanie żołnierz, wyjmując z reklamówki colę i jakieś inne napoje. Sam spokojnie popija piwo bezalkoholowe z puszki.

Zabierz stąd Saszkę – krzyczy dowódca do jednego z dwóch siedzących przy naszej ziemiance żołnierzy.

A na chuj on komu potrzebny – pada w odpowiedzi.

Ja go jeszcze potrzebuję! – odkrzykuje dowódca.

Saszka, zabieraj karabin, i zapierdalaj za dom, Szybko! – krzyczy dowódca.

Kolejne wybuchy.

Znów w nas strzelają?

Możliwe, ciężko zrozumieć.

Skrzeczy krótkofalówka.

Halo! No niby przycichło, ale chuj zrozumiesz, to przestają, to znów zaczynają. Z Wasyliowki pewnie walą, widać pozycję zmieniają. Odjechał na 500 metrów i znów w nas ładuje – mówi dowódca.

I jak Wy? – pada pytanie przez krótkofalówkę.

No normalnie, póki co trzymamy się.

Jak normalnie, przekażcie że tu są dziennikarze – nie wytrzymała jedna z ukraińskich dziennikarek, śmiejąc się przy tym nerwowo.

Mija parę minut.

Można już wychodzić…

Niech wychodzą. Wszystko jedno to los, dzisiaj nie wasz dzień.

Wypalę papierosa i zaraz pójdziemy, usiądziemy i porozmawiamy o życiu.

Spodobało się? – pyta nas dowódca.

Taki ostrzał zdarza się pięć razy dziennie, raz bardziej celny, raz mniej.

My nie mamy, gdzie odchodzić, musimy trzymać tu pozycje

Psych jest zaniepokojony, że chyba nie odpowiadała ich haubica.

Może pociski się u nich skończyły – żartuje jeden z żołnierzy.

Niby przestali, po cichu wychodzimy. Chodźmy usiąść za stół, od razu za dom.

I co zrobisz: idziemy i siadamy za ten sam stół, zza którego dwadzieścia minut wcześniej uciekaliśmy. Dziewczyny dostają po kieliszku wódki. Dwadzieścia minut pod obstrzałem przełamuje barierę – rozmowa biegnie teraz wartko. Saszko przynosi wielki kawałek pocisku od haubicy, który wpadł do jego okopu podczas poprzedniego ostrzału. Teraz pociski podziurawiły jego namiot.

Będę widział gwiazdy – śmieje się.

Dalej stoi zmasakrowana odłamkami Łada Niwa dowódcy. Kiedy przyjechaliśmy była jak nowa, miała seksowny czerwony kolor. W nasz samochód, który stał jeszcze dalej, walnęły tylko dwa odłamki. Sasza zabiera się do przerwanego ostrzałem tarcia buraków. Dzisiaj gotuje barszcz.



Piotr Andrusieczko jest redaktorem naczelnym „Ukraińskiego Żurnału", współpracownik „Nowej Europy Wschodniej". Wydarzenia na Ukrainie relacjonuje od jesieni 2013 roku.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko
Powrót
Najnowsze

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu