Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wróg konsoliduje Rosję
2014-09-03
Piotr Bajor

Rosyjska opozycja od lat miała fasadowy charakter, jednak niedawne pogorszenie stosunków Rosji z Zachodem sprawiło, że „rywale" Władimira Putina nie zachowują już nawet pozorów.

 

W Rosji doszło do konsolidacji elity politycznej i obecnie trudno mówić nawet o nominalnej opozycji w tym państwie. Tendencję tę obserwujemy już od pewnego czasu, ale żeby ją lepiej zrozumieć warto przeanalizować niedawne wystąpienia na Krymie, gdzie prezydent spotkał się z parlamentarzystami. „Dyskusja" liderów frakcji parlamentarnych o konflikcie na Ukrainie, zachodnich sankcjach oraz sytuacji międzynarodowej była bardzo ciekawa i – jednomyślna.

 

Ukraińska okupacja Krymu

Jako pierwszy głos zabrał wówczas przewodniczący Dumy Siergiej Naryszkin (Jedna Rosja). Podziękował prezydentowi za organizację spotkania i nieoczekiwanie powiedział, że de facto to Ukraina przez ostatnie dwadzieścia trzy lata okupowała półwysep. Podkreślił, że „historycznie sprawiedliwy krok", jakim było jego przyłączenie do Rosji, jest zgodny z prawem międzynarodowym oraz, iż o przestrzeganie tego prawa należy dziś dbać jak nigdy dotąd.

 

Według jego słów od marca w Dumie Państwowej istnieje grupa robocza, która zajmuje się analizą ukraińskich aktów prawnych i procedur ustawodawczych. Naryszkin twierdził, że zaproponowane przez Petra Poroszenkę poprawki konstytucyjne nie rozwiązują najważniejszych problemów: nie wprowadzają ustroju federalnego oraz nie wzmacniają pozycji języka rosyjskiego. Zdaniem przewodniczącego Dumy właśnie te zaniedbania doprowadziły do wybuchu tragicznego konfliktu we wschodniej Ukrainie.

 

Niestety, państwa zachodnie nieadekwatnie na to reagują. Ignorowane są oczywiste fakty prawne, zawodzą instytucje międzynarodowe, stosowane są jednostronne i bezprawne działania" – podkreślał Naryszkin. Do tych ostatnich zaliczył wprowadzone ostatnio przez państwa zachodnie sankcje.

 

Przewodniczący parlamentu stwierdził też, że zdziwienie wywołuje podejmowanie takich działań w stulecie wybuchu pierwszej wojny światowej. W jego opinii historyczne doświadczenia powinny podpowiadać, że jednostronne kroki nie przynoszą efektów i są niebezpieczne. Zapowiedział, że niezależnie od zaistniałych trudności, Rosja będzie w dalszym ciągu współpracować z Zachodem, gdyż w Europie są konstruktywni politycy: zarówno w partiach rządzących, jak i w opozycji.

 

Sankcje nas wzmocnią

Po wystąpieniu Naryszkina głos zabrał szef rosyjskich komunistów Giennadij Ziuganow. Stwierdził, że w minionym wieku na Rosję wielokrotnie nakładano sankcje, jednak nie były one skuteczne; co więcej, państwo rosyjskie wychodziło z nich wzmocnione i tak powinno być również i tym razem.

 

Podkreślił, że przypadek Krymu pokazał, jak należy rozwiązywać problemy w sytuacjach nadzwyczajnych. Według niego sytuacja w Donbasie pokazuje, co potrafi „zrobić ze swoimi własnymi obywatelami półfaszystowska, nazistowsko-banderowska władza, jeśli jej się na to pozwoli. Dlatego musimy przemyśleć cały szereg działań, które powstrzymają tę niezwykle groźną dla całej Rosji i Krymu inwazję" – podkreślał Ziuganow.

 

Polityk stwierdził również, że kryzys na Ukrainie i pogorszenie relacji Unii Europejskiej z Rosją jest bardzo korzystne dla borykających się z długiem i kłopotami gospodarczymi Stanami Zjednoczonymi. Sądzi on, że to amerykańscy stratedzy wymyślili przejęcie europejskiego rynku, na którym znaczne zyski generowała współpraca handlowa z Rosją. W tym celu wykorzystuje się operację specjalną na Ukrainie, która prowadzona jest przez amerykańskich dowódców.

 

Wybory to profanacja

Następnie głos zabrał przewodniczący Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Władimir Żyrinowski. Jego zdaniem, mimo prowadzenia na przestrzeni wieków przez państwo rosyjskie obronnej polityki, było ono wielokrotnie atakowane przez wrogów. Podkreślał, że i tym razem plan ataku na Rosję („Barbarossa-2") został przyjęty i należy temu przeciwdziałać poprzez uderzenie wyprzedzające. „Jak i gdzie, niech o tym decydują wojskowi, Sztab Generalny i pozostali. (…) Oni śmieją się z nas, prześladują, zabraniają używania języka rosyjskiego na całym świecie i co dzisiaj robią? Zabijają Rosjan" – grzmiał Żyrinowski. Zaproponował, by do walk we wschodnich obwodach Ukrainy skierować odsiadujących w rosyjskich więzieniach przestępców.

 

Wezwał do militaryzacji rosyjskiej gospodarki i przerzucenia oddziałów wojskowych na zachodnią granicę w celu wystraszenia państw europejskich. Zaproponował także utworzenie stanowiska ministra ds. propagandy: „wzmocnimy przekaz propagandowy dając do zrozumienia, że ich zniszczymy, żeby się bali, że czołgi kierują się na Kijów, że czołgi mogą dojść również do Brukseli, że możemy w ciągu doby ich okupować, zająć, zniszczyć" – grzmiał rosyjski polityk.

 

Żyrinowski stwierdził również, że wybory to profanacja wymyślona na Zachodzie, gdzie de facto rządzi jedna partia, jednak przed obywatelami urządzany jest spektakl. Skrytykował rosyjskie władze za dotychczasową współpracę z państwami zachodnimi. „Nasi sojusznicy to świat muzułmański. To jeszcze jeden błąd Rosji – my cały czas podążaliśmy w kierunku zachodnim. Nie mamy tam jednak przyjaciół, nie mamy sojuszników" – podkreślał Żyrinowski.

 

Negatywnie odniósł się również do „przeklętej Polski", z którą Rosja już tyle czasu musi się borykać i za sprawą której Ukraina oraz państwa nadbałtyckie stały się dla Rosji wrogie. „O Polsce trzeba zapomnieć" – zaznaczył polityk.

 

W jego opinii Rosja może się rozwijać jedynie jako imperium, a dotychczasowe formy państwa rosyjskiego były zgubne. Wezwał on Putina do przyjęcia nowego tytułu: „Nie chce Pan tytułu »imperatora«, niech będzie »najwyższy przywódca«. Chociaż »imperator« Władimir Pierwszy brzmiałoby dobrze" – podkreślał Żyrinowski.

 

Instrukcje z Waszyngtonu

Kolejnym występującym był szef frakcji Jednej Rosji, Władimir Wasiliew, który podkreślił, że Rosja zawsze wypełniała swoje międzynarodowe zobowiązania, również te leżące głównie w interesie jej partnerów. Według Wasiliewa podejmując decyzję o sankcjach europejscy przywódcy nie kierowali się wolą własnych narodów, a instrukcjami, płynącymi z Waszyngtonu. W jego opinii władze państw europejskich będą jednak musiały „porozmawiać" ze społeczeństwami, ponieważ jesienią dojdzie do zwolnień w tych sektorach gospodarki, które dotąd eksportowały swoją produkcję do Rosji.

 

Przewodniczący frakcji wyraził również oburzenie z powodu śmierci ludności cywilnej na Ukrainie i podkreślił, że „zabijani są bezbronni ludzie, kobiety, starcy, dzieci". Dodał także, że Rosja podejmuje aktywne działania dyplomatyczne na rzecz rozwiązania konfliktu, co jednak nie spotyka się ze zrozumieniem zachodnich partnerów, którzy zakazują wjazdu do Europy rosyjskim politykom.

 

Geopolityczny narożnik

Z kolei szef ostatniej z czterech rosyjskich partii reprezentowanych w parlamencie – Siergiej Mironow ze Sprawiedliwej Rosji – stwierdził, że poprzez sankcje Zachód chce upokorzyć jego kraj i sprowadzić go do geopolitycznego narożnika. „To się nie uda, Federacja Rosyjska nie jest państwem, któremu można dyktować swoje warunki (…) Moskwa to jeden z ważniejszych ośrodków wielobiegunowego świata" – dodał Mironow. Jego zdaniem skala sankcji wcale nie zależy od ewentualnych ustępstw ze strony Rosji, a jest wręcz odwrotnie: jeśli Moskwa pójdzie na ustępstwa, sankcje mogą być jeszcze bardziej dotkliwe.

 

Mironow podkreślił również, że Kijów wysyła Moskwie agresywne komunikaty: ogłoszona została dodatkowa mobilizacja, wprowadzono podatek wojenny oraz rozszerza się współpracę z NATO. „Faktem jest, że kijowski reżim szykuje się do wielkiej wojny. Pod patronatem USA i dowództwem amerykańskich instruktorów może on zdecydować się na każdą siłową awanturę. Jest przy tym oczywiste, że ich cele nie ograniczą się do stłumienia uzasadnionego powstania na wschodzie Ukrainy" – ostrzegał polityk.

 

Mironow stwierdził, że Rosja powinna zająć twardsze stanowisko wobec ukraińskich władz i konfliktu w Donbasie. W jego opinii rosyjskie władze zobowiązane są wspierać walkę obywateli Ukrainy o ich prawo do samookreślenia oraz muszą reagować na ostrzeliwanie rosyjskiego terytorium z ukraińskiej strony. „To jest rzeczywiście akt agresji (…). Agresor powinien zostać zniszczony poprzez atak odwetowy" – deklarował Mironow.

 

Pełna konsolidacja

W dalszej części spotkania odbyła się dyskusja, w której pojawiały się kolejne wezwania do jedności i współpracy. Rosyjska elita polityczna skonsolidowała się więc wobec „zagrożenia" z Zachodu, a wszelkie odmienne głosy i poglądy są traktowane jako zdrada państwa i narodu. Oficjalnie jednak w Rosji panuje wolność słowa, dzięki której, jak podkreślił Putin, mógł swoje prowokacyjne przemówienie wygłosić Żyrinowski.

 

Ten kontrowersyjny polityk zyskał ostatnio w Polsce spory rozgłos: najpierw wysyłając do polskich władz list z propozycją rozbioru Ukrainy, niedawno natomiast oświadczając, że Polskę należy zmieść z powierzchni ziemi. W normalnych okolicznościach wypowiedź ta nie byłaby przedmiotem uwagi polskich władz, obecnie jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało i wezwało rosyjskiego ambasadora do złożenia wyjaśnień. Zapewne nic one nie dadzą i w przyszłości należy spodziewać się podobnego typu antypolskich i antyzachodnich wystąpień – nie tylko Żyrinowskiego, lecz także innych prominentnych rosyjskich polityków.

 

 

Dr Piotr Bajor jest wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Bajor
Powrót
Najnowsze

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu